niedziela, 22 lutego 2015

Rozdział 9 " I tak mi nie uwierzysz "

Fran:
Gdy policjanci wypuścili już nas, zapytałam się chłopaków:
- Jakim cudem Leon wiedział, że nas porwano.
- Gdy was szukaliśmy dowiedział się o tym.- powiedział Fede, tulą Lu. Ja szłam przytulona do Marco, a Cami do Seby. 
- A widziałyście jak zareagował jak zobaczył Viole.- powiedziała Lu.
- Bo on czuje coś do niej.- wyznał Fede.- Przyznał się.- powiedział, gdy zauważył, że wszystkie si na nie patrzymy. Może powinnam pójść do niego i z nim pogadać. 
- Wiecie co, ja idę do domu.- wymyśliłam.
- Odprowadzę cię.- powiedział dość szybko Marco.
- Nie, nie trzeba, chce sobie wszystko sama przemyśleć.- dobra jestem w wymyślaniu różnych argumentów pod presją chwili.
- No dobrze, ale uważaj.- powiedział nie przekona
ny, pocałowałam go i pożegnałam się z resztą. Gdy byłam pod domem swojego kuzyna weszłam bez pukania, wiedziałam, że jest sam. Jednak gdy go zawołałam nie było odzewu, więc poszłam do jego sypialni. Tam zobaczyłam Violę śpiącą, wtuloną w Leona, on sam też spał. Wglądali razem prze słodko. Stwierdziłam, że nie będę im przeszkadzać i zaczęłam się wycofywać jednak w ostatniej chwili Leon się obudził, przetarł oczy i wyswobodził się z odjęć Violi.
- Co się stało, że przyszłaś?- zapytał jeszcze zaspanym głosem. Rzeczywiście rzadko przychodziłam zawsze unikałam go i ukrywałam, że jest moim kuzynem. Nie wiem czemu, nie chciałam, żeby Viola sądziła, że jestem taka jak on.
- Była ciekawa co się stało, że pomogłeś chłopakom w poszukiwaniach nas.- powiedziałam prosto z mostu. Leon przymknął oczy i westchnął.
- Po co mam ci mówić skoro i tak mi nie uwierzysz?- no tak mam co do niego uprzedzenia, wiem, że jestem okropna w stosunku do Leona. Ale zasłużył sobie. 
- Bo jestem twoją rodziną.- powiedziałam nie przekonana.
- Fran sorry, ale wiem, że i tak nie zrozumiesz jak w 1 gimnazjum.- wyznał, no tak mówił wtedy, że nie chciał źle dla Violi, ale nie uwierzyłam i go wyśmiałam. W jego głosie było słuchać żal.- A teraz wybacz, ale Viola zaraz się obudzi, a nie chcesz, żeby cię tu zobaczyła, prawda?- znał odpowiedź, więc wyszłam szybko, byłam zła, może wcześniej nie byłam za miła, ale teraz nie chce, żeby zranił Violi. Poszłam do domu, tam czekała na mnie mama, opowiedziałam jej wszystko, a jej żal zrobiło się Violi, nie dziwię jej się ten bandyta rozdziewiczył ją i przez niego ma traumę. 
Viola:
Obudziłam się w pokoju... chwila, czyim?! Szybko wstałam do pozycji siedzącej, ale szybko tego pożałowałam. Zaczęło strasznie boleć mnie podbrzusze, więc skuliłam się i zaczęłam płakać. To jedna nie był koszmar. Nagle do pokoju wbiegł Leon, na tak to on mnie zabrał już pamiętam. Nic nie mówił tylko położył się obok mnie i przytulił, czułam się przy nim bezpiecznie, więc wtuliłam się w niego mocniej. Wiem, że nie powinnam, ale ciągle coś do niego czuję, poza tym czuję się bezpiecznie w jego ramionach, nie wiem czemu ale tylko przy nim czuję się bezpiecznie. Po kilku chwilach przestałam płakać.
- Violu, wszystko w porządku?- zapytał mnie, a w głosie miał smutek i żal.
- Tak znaczy nie.- powiedziałam.- Nic nie jest w porządku. Porwali nas, zostałam zgwałcona dwa razy i nie mam siły się ruszać, bo mnie za bardzo boli, boję się zostać sama, a muszę iść do Cami i nie wiem czemu, ale tylko przy tobie czuję się bezpiecznie. Więc co ma być okey?- pytam roztrzęsiona. Wreszcie powiedziałam co jest na moim sercu w tej chwili, zrobiłam to po raz pierwszy w życiu, powiedziałam wszystko o czym myślę. A jego dłonie zacisnęły się w pięści. 
- Wiem, że dużo przeszłaś i dla tego pójdziesz na terapię. W poruszaniu przez jakiś czas ci pomogę i ograniczysz je do minimum, byliśmy w szpitalu i powiedzieli, że nic ci nie jest. Poza tym dostałaś zwolnienie na trzy miesiące, żeby oswoić się z sytuacją. Niestety przez to, że poszedłem z tobą też mam zwolnienie i będą do nas przychodzić nauczyciele, do domu. Mam się tobą zaopiekować i nie opuszczać ani na krok przez kilka dni, tak nakazał lekarz, z resztą Cami jest u Seby i on z rodzicami się nią opiekuje. A ostatnią rzeczą jest to, że nie możesz opuszczać mojego domu beze mnie.- powiedział dość szybko, ale nie wiem czemu ucieszyłam się z tego.- A teraz przyniosę ci coś o jedzenia, bo musisz coś zjeść.- dodał i wyszedł. Nie wiem czemu, ale ciszę się niby nie przepadaliśmy za sobą. Ale gdy potrzebuję pomocy to on mi ją daje.
Wiem, że dziś krótki, ale męczyłam się z nim kilka dni, obiecuję, że następny będzie o wiele lepszy. 
1kom---> next.

1 komentarz:

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*