- Kim była Królowa Ambery?
- Była Czwórką, ale naprawdę wspaniałą, kobietą, nigdy nie można było pomyśleć, że jest z tak niskiej klasy.
- A ty brałaś udział w Eliminacjach?
- Nie, byłam za młoda i już wtedy byłam z waszym ojcem, więc nawet, gdyby mój wiek mi pozwalał to nie skorzystałabym z tego.- uśmiecha się do taty, który odwzajemnia jej gest. Już o nic więcej nie pytałam tylko skupiłam się na ekranie.
- Ma Królowa jakieś rady dla kandydatek, które zaraz przedstawimy ?- pyta Gavril, prowadzący Biuletynu i najbliższy przyjaciel rodziny królewskiej.
- Bądźcie sobą. Książę ma się zakochać w was, a nie w jakieś wykreowanej postaci.- uśmiech się.- Dzisiaj jest ostatnim wieczorem, gdy jesteście sobą, od jutra zmieni się wszystko, więc korzystajcie z tego.
- Dziękuję.- powiedział prezenter.- A ty wasza wysokość znasz już kandydatki?- pyta Leona, który siedzi sztywno wyprostowany i ze sztucznym uśmiechem.
- Nie Garvilu, zobaczę je po raz pierwszy razem z wami.- lekko się rozchmurza.
- No dobrze, to już nie opóźniając oto wyniki losowania:- May piszczy cicho i poprawia się na kanapie, mocniej łapiąc za moje włosy.- Fiolna Castley z Palomy, Trójka.- na ekranie widnieje zdjęcie brunetki z ciemnymi oczami i piegami na twarzy, w małym okienku po lewej stronie ekranu jest nagrywana reakcja księcia, który się rozpromienia na widok kobiety.- Tina Lee z Dakoty, Trójka.- kolejne zdjęcie.- Camellie Ashot z Baffin, Dwójka.- wyglądała na starszą od Leona i bardzo doświadczoną jeśli chodzi o partnerów, odwracam się do mamy.
- Wam też się wydaję, że ona jest...
- Violetta Castillo z Karoliny, Piątka.- szybko się odwracam i widzę, piękną dziewczynę, promieniejącą ze szczęścia, ktoś nie znający mnie, mógł pomyśleć, że jestem zakochana w Leonie, jednak kilka minut wcześniej dowiedziałam się, że Matt zbiera na nasz ślub. Nie zdążyłam zobaczyć reakcji Leona, ale sama byłam w wystarczającym szoku, żeby się jeszcze przejmować jak jakiś zadufany w sobie koleś mnie spostrzega. May rozsypała ze szczęścia popcorn i zaczęła wykrzykiwać
- Vilu i Leon zakochana para!- mama podskoczyła rozradowana na kanapie nie krzycząc na May za bałagan jaki zrobiła. Tata uśmiechnął się delikatnie znad gazety nie patrząc na nic poza nią, Gerard również nie posiadał się ze szczęścia, choć sądzę, że udzieliło mu się od reszty... Natomiast ja siedziałam na podłodze, nie mogąc się ruszyć z miejsca. Jakim cudem mam, aż takiego pecha?! Czemu życie chce mnie tak bardzo za coś ukarać? Tego dnia poszłam wcześniej spać z May, która wślizgnęła się do mojego łóżka jak prawie zawsze, przytuliłam ją i zamknęłam oczy mając nadzieję, że to tylko sen. Proszę, chcę się jutro obudzić z May w łóżku, pójść do pracy, a w nocy pójść spotkać się z Mattem, żadnych Eliminacji, żadnych zerwań, żadnych rozczarowań, żadnych łez, żadnych smutków, żadnych problemów. Żadnego księcia Leona Verdasa w moim życiu.
Jednak moje modlitwy nie zostały wysłuchane i następnego ranka dzwoni do nas telefon, który zmienia cały bieg mojego życia. Dziś przyszedł do nas posłaniec królewski i żądał rozmowy na osobności ze mną i mamą. Musiałam pocieszyć May, że wszystko jej później powtórzę. Pierwszą rzeczą jaką zrobił to wyciągnął słój tabletek.
- Z powodu, że jest pani Piątką, ma pani pewnie wiele niedoborów witamin, a skoro jesteś od teraz skarbem państwa musisz je zażywać, by poprawić swoją kondycję.- już chcę odmówić, ale mama przyjmuje szklane naczynie i uśmiecha się wdzięcznie.
- Dziękujemy, z chęcią je weźmiemy.- mężczyzna podał nam kartkę, gdzie miałyśmy podpisać, że odebrałyśmy je.
- To natomiast są tabletki na sen, ponieważ teraz przed panienką wiele stresu, a musisz wyglądać zdrowo i witalnie, powinnaś brać jedną tabletkę przed snem.- znów mama przyjmuję kolejne naczynie i podpisuję kolejną kartkę.
- Teraz ze spraw organizacyjnych.- zaczął i wysunął ku mnie kolejny papier.- Musisz to podpisać, jest to twoje potwierdzenie, że jesteś dziewicą, ale jeśli nie jesteś...
- Jak pan śmie!- przerwałyśmy z rodzicielką w tym samym czasie.
- Nie jestem głupia, żeby świadomie łamać prawo!- dodałam oburzona.
- Rozumiem, ale zasady...
- Na litość boską! Vi nie miała nawet chłopaka.- tym razem przewała mu mama, a ja się kurczowo tego złapałam byle skończyć ten temat. Jak najszybciej podpisałam dokument i oddałam do pośrednikowi.
- Więc tak od dzisiaj jest skarbem narodowym. Otrzymuje panienka rangę Lady i tak mają się do panienki zwracać oficjalnie. Gdy zakończy panienka Eliminację jako jedna z odrzuconych przyjmuje pani status Trójki.
- Dlaczego?- pytam.
- Ponieważ we wcześniejszych Eliminacjach kandydatką odrzuconym ciężko było wrócić do swojego poprzedniego statusu, szczególnie, gdy był on niższy niż Trzecia klasa. Dostaniecie wszystkie takie same uniformy na dzień pożegnania się z rodziną i prowincją. Co tydzień pańska rodzina będzie otrzymywać czeki, za to, że bierze panienka udział w Eliminacjach, wynagrodzenie będzie wysyłane do momentu końca twojego uczestnictwa. To chyba wszystko. Otrzymają panie jeszcze pisemną informacje, czego się możecie spodziewać i jak to będzie wyglądało.- podaje mi plik kartek i jedną oddzielnie do podpisania. Pożegnaliśmy się, lecz gdy wychodził odwrócił się do mnie jeszcze i powiedział przyciszonym głosem.- Wiem, że to nie jest nigdzie zapisane, ale niech panienka pamięta, że odmówienie jego wysokości CZEGOKOLWIEK zapragnie jest widziane w bardzo złym świetle i obniża pani szanse na przejście do dalszych etapów Eliminacji.- po raz kolejny tego dnia zamieram ze zdumienia. Czy on właśnie mi powiedział, że książę, może żądać mojej cnoty, a ja mam mu ją tak zwyczajnie oddać albo wylatuję?! Boże za co mnie karzesz?!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czekam na wasze opinię ;)
Nie długo zmienię trochę rozkład bloga, ale wszystko wam wcześniej powiem.
Pytanie do was, czy chcecie jakąś dodatkową stronę typu zapytaj bohatera, czy coś w tym stylu?
Do następnego :*