-Chyba im się
spodoba?- mówię do Leona. Jestem ubrana w krótką, czerwoną sukienkę z dekoltem
i wysokie buty. Nasze relację z Leonem nieco się polepszyły wysłuchałam jego
tłumaczenia i wierzę mu. Ale nie jesteśmy parą i dobrze mi z tym na razie. A
Leon był ubrany w koszulę w kratkę i jeansowe spodnie. Imprezę urządziliśmy u
mnie, żeby nie wiedzieli.
-Sądzę, że spodoba
im się. Mi przynajmniej się podoba.- czekamy już tylko na Lu i Fede. Gdy nagle
wchodzą wszyscy krzyczą niespodzianka.
-Jak wam się
podoba?- pytam ucieszona widząc ich uśmiechy.
-Jest super skąd
mieliście taki pomysł?- pyta Fede jak zawsze z dużą ilością energii.
-Jakoś oboje
wpadliśmy na to samo.- powiedzieliśmy w tym samym momencie i zaczęliśmy się z
tego śmiać. Impreza mijała super. Teraz wszyscy siedzimy w kółku i gramy w
butelkę.
-Ten kto nie
wykona zadania oddaje jakąś część garderoby, Oki?- pytam i wszyscy przytakują-
To co Lu zaczyna.- Lu zakręciła butelką i wypadło na Cami.
-Cami…hm…zatańcz
na stole jak striptizerka do końca piosenki.- Cami z uśmiechem wstała i weszła
na stół. Tańczyła, aż skończyła ubrała się i usiadła pogroziła mi palcem, bo ja
najgłośniej się śmiałam. I akurat wypadło na mnie. Tylko ja i Fede znaliśmy
Leona, więc Cami to wykorzystała.
-Całuj się z
Leonem do końca piosenki- miała chytry uśmiech, nie mogła odmówić, bo miałam
sukienkę i w sumie to mi pasowało. Więc usiadłam na Leonie i zaczęliśmy się
całować. To było niebo gdy skończyła się piosenka oderwaliśmy się od siebie z
żalem. Zakręciłam butelką i wypadło na
Fede musiał przebrać się w jedną z moich sukienek i założyć moje buty (które
były bardzo wysokie) i miał zatańczyć z Lu przez piosenkę. Wyglądało to
komicznie, Fede ledwo „wszedł” w moją sukienkę (krótką, zieloną, z dekoltem),
a jak założył buty to raczej nie tańczyli tylko Lu pomagała mu stać. Po tym
kręcił Fede i wypadło na Leona musiał zatańczyć ze mną na stole tak jak zawsze
czyli do końca piosenki. Gdy Leon kręcił wypadło na Naty, miała zatańczyć jak
striptizerka, po skończeniu butelka wybrała mnie. Musiałam rozebrać się
(oczywiście do bielizny) i zatańczyć na rurze przez jedną piosenkę. Zabawa
trwała do 6 rano. Wszyscy mieli pokuj dla siebie, może nie do końca. Bo Lu i
Fede poszli do siebie. Naty i Maxi, zajęli jeden pokój. Cami i Brodwey drugi, a
Leon trzeci pokuj, a ja sypialnię. Obudziłam się pierwsza o 15:30 i sama
zjadłam coś i naszykowałam coś dla innych. W połowie jedzenia przeze mnie
posiłku zszedł Leon. Po jego minę sądzę, że nie tylko ja mam kaca.
-Masz sok z
pomarańczy?- pyta bardzo cicho.
-Tak. A co na kaca
ci pomaga?- pytam z uśmiechem i wyciągam z lodówki sok.
-Żebyś wiedziała,
że tak pozatym to mój ulubiony owoc.- on ma tak samo jak ja.
-To już wiem do
kogo przyjść jak mi się skończy a sklepy będą zamknięte.- zaśmiałam się.
-Ja też już wiem.-
uśmiechnął się do mnie. Ja znowu zaczynam coś do niego czuć!
-Hej.-mówi ledwo
żywym głosem Cami. Rudowłosa dziewczyna trzyma się za głowę. Ja z Leonem
patrzymy na siebie i w tym samym momencie pytamy:
-Soku z
pomarańczy?- pytamy na raz, a Cami tylko kiwa przecząco głową. Już wszyscy
poszli został tylko Leon i pomagał mi sprzątać. Nagle sobie przypomniałam, że
ja miałam zrobić tort weselny. Przecież ja nie umiem, ale może Leon umie jest
moją ostatnią deską ratunku.
- Leon proszę cię
powiedz, że umiesz robić torty weselne.- powiedziałam nagle, a on się lekko
zdziwił.
-Tak, ale o co
chodzi?
-Bo ja mam zrobić
im tort na wesele, ale oni zapomnieli, że ja nie umiem gotować, więc zapytałam
ciebie i proszę cię pomóż mi.- zaczęłam go błagać, a on od razu się zgodził
jest już 21:30 czyli około 39h do wesela a ten tort musi postać, żeby super
smakował. Pokazałam mu co mam na ten tort i skierowałam się ku wyjściu a on
nagle złapał mnie w talii i przerzucił mnie przez ramię i zaniósł mnie do
łazienki i postawił mnie nie krzyczałam wiedziałam, że nie mam szans i nie
miałam siły.
-Nie zrobię tego
za ciebie, ja ci tylko pomogę- oznajmił mi z uśmiechem, który odwzajemniłam.
Umyliśmy ręce i zabraliśmy się do pracy. Przy pracy oczywiście pijemy wino,
które mi zostało. Gdy skończyliśmy była 4 nad ranem, ale byliśmy tak pijani, że
nie mogło skończyć się spokojnie. Jak szłam do sypialni potknęłam się i już
byłam gotowa na twarde spotkanie z ziemią. Ale na szczęście Leon mnie złapał.
Wtedy nasze usta były nie bezpiecznie blisko. Gdy wstaliśmy nasze usta złączyły
się. Zaskoczona oddałam pocałunek, lecz gdy zabrakło mi powietrza Leon to
wykorzystał i wsadził swój język do moich ust. Wtedy nasze języki zaczęły
walczyć. Ciągle się całując przenieśliśmy się na łóżko, położył mnie i zaczął
całować po szyi. Zaczęłam rozpinać mu koszulę, gdy mi się to udało rzuciłam ją
daleko za siebie. On zrobił to samo i zaczął całować po brzuchu. Rozpiął
stanik, który powędrował tam gdzie nasze bluzki. Teraz pieścił moje piersi ja
jednym zwinnym ruchem zmieniłam nasze pozycje to on był teraz na dole.
Rozpięłam mu spodnie i ściągnęłam. Widziałam, że jego kolega jest już gotowy by
pobawić się z moją przyjaciółką. Gdy zdjęłam mu bokserki to on wykorzystał to i
znowu byłam na dole. Już chciał włożyć, ale się zawahał.- Leon działaj!-
wykrzyknęłam nie znałam siebie takiej- Pokarz mi tygrysie co potrafisz.-
prowokowałam go- Chyba, że jesteś cienki.- prowokowałam go i się udało- To mój
pierwszy raz, więc pokarz jak to wygląda.- UDAŁO SIĘ!!! Już bez zbędnych myśli wszedł
we mnie tym ruchem przebił moją błonę dziewiczą, której miałam już serdecznie
dość. Ale wracając do Leosia zaczął się ruszać do przodu i tyłu, co raz
szybciej. Boże jakie to fajne. Nagle poczułam, że doszłam Lu miała rację, że to
takie miłe. Nie długo po moim dojściu Leon zaczął mnie wypełniać od środka, ale
PRZYJEMNIE. Przez cały czas było słychać nasze głośne jęki rozkoszy. Po kilku
upojnych godzinach zasnęliśmy w swoich objęciach.
Mam nadzieję, że się podoba. Codziennie sprawdzam liczę wyświetleń jest ich nawet sporo, ale tylko jedna osoba komentuje, więc następny rozdział jak będą... na początek 3 komentarze. Pozdrawiam Julia Verdas.