Minęły już 3 lata. Lu i Fede biorą ślub za 3 tygodnie ja jestem druhną
Lu, a Fede nie chce nam powiedzieć kogo wybrał pewnie jeszcze nikogo nie ma.
Właśnie myślę nad imprezą, którą muszę zorganizować.
Federico:
Dzwonie to swojego starego przyjaciela mam nadzieję, że odbierz, bo
chce, żeby do on był światkiem jest odpowiedzialnym pyzatym organizuje świetne
wieczory kawalerskie.
-Halo?- zaczynam.
-Kto mówi?- pyta bardzo smutnym głosem.
-Twój stary najlepszy przyjaciel, Fede.- przypominam mu.
-O Fede. Co u ciebie? Sorry, że dawno nie dzwoniłem, ale miałem dużo
pracy.- tłumaczy się nadal smutny.
-Może się spotkamy, bo to nie jest prośba na telefon.
-Okey. Kiedy?
-Teraz z godzinę u mnie.
-Oki czyli gdzie?
-Na ulicę Kaktuską 50. Czekam!- mówię jak zawsze nakręcony.
Violetta:
Idę do Lu dom obok. Tak mieszkają obok mnie. Chociaż Lu się cofa i pyta
czy mam już sukienkę na jej wesele. Kiwam tylko przecząco głową, a ona ciągnie mnie powrotem do domu. Wbiegamy
po schodach i otwieramy moją szafę. W niej same sukienki. Obie bierzemy się do
wybierania.
Federico:
Ktoś puka do drzwi. Otwieram drzwi, a tam coś czego się nie
spodziewałem. Mój przyjaciel Leon, który zawsze był promiennie uśmiechnięty
nawet jak było źle. Teraz WRAK CZŁOWIEKA!
-Leon co się z tobą stało?- pytam przerażony.
-Nic po prostu kilka lat temu popełniłem błąd i straciłem dziewczynę
swojego życia i ona nie chce mnie znać.- mówi prawie płacząc. To nie ten sam
Leon, on tą dziewczynę kochał chyba bardzo mocno.
-Współczuje. Ale mam prośbę, czy mógłbyś zostać moim świadkiem?- pytam z
nadzieją jak się zgodzi to poproszę Vilu, żeby się z nim poznała nie chce
wykorzystywać siostry, ale nie mogę patrzeć na takiego Leona.
-Jane nie ma problemu. Kiedy?
-Za 3 tygodnie.
-Spoko, a kiedy chcesz mieć wieczór kawalerski?
-Kiedy ty ustalisz, jesteś jak chodzi o to mistrzem.- a on się tylko
bardzo lekko uśmiecha. Gadamy sobie no wiecie 5 lat zaległości.
Violetta:
-Wyglądasz nie
ziemsko! Tak masz się ubrać na moje wesele.- mówi ucieszona- Choć idziemy
pokazać cię Fede.- łapie mnie za nadgarstek i ciągnie ku drzwi. Gdy wchodzimy
do jej mieszkania słyszymy śmiechy. Stajemy i Lu mówi
-Ty Fede i twój
kolega macie zamknąć oczy.- rozkazała i wypchnęła mnie na środek salonu-
Otwórzcie oczy. A oto twoja siostra.
-A oto mój stary
przyjaciel. On jest moim świadkiem. CHWILA!? Gdzie on jest!?- Fede zaczął się
śmiesznie rzucać. Powiedziałam, że musze do łazienki i poszłam na górę. W
łazience poprawiłam makijaż i sukienkę. Gdy schodziłam wiedziałam, że jego
kolega już jest.
-Już. To super to
jest Leon. Leon to Viola.- przedstawia nas ucieszony Fede. A Leon podaję mi
rękę i udaje przed Fede, że mnie nie zna. To samo chciałam zrobić. No cóż
podałam mu rękę i poczułam jak odpływam. A teraz musze spędzać też czas poza
pracą, bo musimy im naszykować wesele. Chwila spojrzałam na niego wygląda jak
WRAK CZŁOWIEKA. Wszyscy usiedliśmy na kanapie i akurat przez wypadek obok niego
używa nadal tych samych perfum, ale ma smutek w oczach a te piękne oczy zawsze
się uśmiechały. Dobra Viola ogarnij się!
-To co wy idźcie
do Vilu i planujcie wesele. Oki to pa.- wyskoczył nagle Fede i Wypych nas z
domu. Już wiem o co mu chodzi, ale… nieważne musze planować imprezy mojej
przyjaciółki i swojego brata. Nie źle łatwo będzie znam ich oboje na wylot. A
teraz musze wszystko ustalić z Leonem.
-To jakie masz
pomysły?- pytam go siadając na kanapie.
-Może weźmiemy tą
kapele co Fede uwielbiał na studiach?
-Okey. Chcesz
kawy, herbaty?- pytam, bo nie wiem co zrobić.
-Nie dzięki.-
czemu on tak się tak patrzy na mnie. Chwila ja jestem w tej sukience!
-Zaraz wrócę tylko
się przebiorę.- co ja mam robić przecież kocham go i nienawidzę zranił mnie
jednak jak go zobaczyłam on jest wrakiem człowieka. Ale zasłużył sobie mógł
mnie nie zwodzić i tak ma dobrze, że go nie zwolniłam! Kiedy schodziłam
zauważyłam jak patrzy na zdjęcie mnie z Marco, on teraz jest moim przyjacielem,
a na zdjęciu mamy głupie miny. Leon jak patrzy na to zdjęcie to ma w oczach
łzy. Gdy mnie usłyszał szybko je wytarł i odwrócił wzrok od zdjęcia.
-Jak tam z Marco?-
pyta jedna ciężko jest mu uwierzyć.
-Jesteśmy przyjaciółmi.
A jak z Francescą?- też nie wytrzymałam.
-Mnie nic z nią
nie łączy i nie łączyło!- mówi a w jego oczach nie ma już ani jednego blasku
życia. Nagle wstaje i kieruje się do drzwi- Może innym razem zaplanujemy to ich
wesele.
Powiedział i wyszedł
WYBIEGŁ ile miał sił. Co mu jest nie mam pojęcia lecz wiem, że nie dam rady się
z nim widywać. MAM wszystkie pomysły wyśle mu na maila. Po 2h wreszcie odeszłam
od komputera. Miałam bardzo dużo pomysłów. Zeszłam do kuchni i zjadłam pizzę i
popiłam sokiem pomarańczowym. Umyłam się i poszłam spać cały czas myślę czemu
tak zaragował.
Leon:
Gdy mi powiedziała
o Francesce to chciałem płakać ona mi nie wierzy, że to Francesa mi kazała.
Powiedziała, że jak ją pocałuję w usta w pizzerii przy Marco to ona mi powie wszystko
o Vilu. Więc zrobiłem to, bo mi bardzo zależy na Violettcie. Tylko wszystko
spieprzyłem. Ona czuła coś to mnie, a teraz przeze mnie cierpi. Ma przynajmniej
bliskie osoby.
Violetta i Leon:
Obudziłam/em się
nagle w nocy z pomysłem na imprezę Fede i Lu. Zaprosimy wszystkich znajomych do
domu i będziemy grać w butelkę itp. Napisałam/em to i wysłałam/em na maila. I
zasnęłam/em dalej.
Mam nadzieję, że się podoba, na komputerze mam już do 7 rozdziału włącznie, ale myślę nad nowym opowiadaniem i wtedy będzie to i jeszcze jedno. naiszcie co sadicie
Leoś wez się e garść :-X
OdpowiedzUsuńSuper rozdział<3
Super rozdzial jest genialny przeczytalam calego bloga.super Choc na te nowe rozdzialy nie moglam dodac komentarza. Jakos mnie cos wyrzucalo co do rozdzialow. Bardzo podobał mi sie prezent Leona dla Violi ,czekam na nexta........
OdpowiedzUsuń