Fran:
Gdy policjanci wypuścili już nas, zapytałam się chłopaków:
- Jakim cudem Leon wiedział, że nas porwano.
- Gdy was szukaliśmy dowiedział się o tym.- powiedział Fede, tulą Lu. Ja szłam przytulona do Marco, a Cami do Seby.
- A widziałyście jak zareagował jak zobaczył Viole.- powiedziała Lu.
- Bo on czuje coś do niej.- wyznał Fede.- Przyznał się.- powiedział, gdy zauważył, że wszystkie si na nie patrzymy. Może powinnam pójść do niego i z nim pogadać.
- Wiecie co, ja idę do domu.- wymyśliłam.
- Odprowadzę cię.- powiedział dość szybko Marco.
- Nie, nie trzeba, chce sobie wszystko sama przemyśleć.- dobra jestem w wymyślaniu różnych argumentów pod presją chwili.
- No dobrze, ale uważaj.- powiedział nie przekona
niedziela, 22 lutego 2015
wtorek, 17 lutego 2015
Rozdział 8 "Ja się boję"
Nie mogłem uwierzyć, że Viola jest w takim stanie. Wszystkie dziewczyny siedziały i pocieszały ją, natomiast ona płakała i była skulona, oraz jako jedyna miała na sobie tylko bieliznę. Gdy podszedłem bliżej dopiero zobaczyłem zło, była cała zakrwawiona. Chciałem podejść, ale w tym momencie wszedł ktoś do garażu.
- To która teraz?- zapytał z kpiną w głosie, ja zdążyłem schować się w pokoju obok, tam znalazłem porozrywanie i pokrwawione rzeczy Violi. Serce mnie ściskało i coraz bardziej chciałem mu przywalić.- Jakoś nie słyszę, żadnej z was.- znów zakpił, nie on szuka guza.- To może... ty!- powiedział, a ja usłyszałem pisk, już po chwili rozpoznałem, że jest to moja kuzynka ( tylko prawie nikt o tym nie wie) Fran. Zaciągnął ją do pokoju, w którym byłem. Nie zdążył wciągnąć tam Fran, gdy mu przywaliłem z pięści, lekko się zachwiał
- To która teraz?- zapytał z kpiną w głosie, ja zdążyłem schować się w pokoju obok, tam znalazłem porozrywanie i pokrwawione rzeczy Violi. Serce mnie ściskało i coraz bardziej chciałem mu przywalić.- Jakoś nie słyszę, żadnej z was.- znów zakpił, nie on szuka guza.- To może... ty!- powiedział, a ja usłyszałem pisk, już po chwili rozpoznałem, że jest to moja kuzynka ( tylko prawie nikt o tym nie wie) Fran. Zaciągnął ją do pokoju, w którym byłem. Nie zdążył wciągnąć tam Fran, gdy mu przywaliłem z pięści, lekko się zachwiał
niedziela, 8 lutego 2015
Rozdział 7 "Czemu my??"
Po chwili doszedł do mnie jeszcze ból tyłu głowy. Zaczęła się zastanawiać co się stało, gdzie mój telefon i czemu my?? Nagle do garażu wszedł jakiś zamaskowany koleś, popatrzył na nas i zaśmiał się pod nosem. W ręku miał mój telefon i w tym samym momencie rzucił go o podłogę i zdeptał po czym wyrzucił do kosza. Myślę nad następnymi poczynaniami tego oto typa. Obszedł nas do okoła i staną przede mną. Chwycił mnie za nogę i zaciągną do jakiegoś pomieszczenia, gdzie było łóżko. Tam rzucił mnie na łóżko i zaczął się do mnie dobierać, nic nie pomagały moje opierania, bez problemu zerwał ze mnie spodnie i zaczął ślinić moją szyję, i usta. Niczego nie oddawałam, gdyż chciałam przeżyć swój pierwszy raz jakoś... wyjątkowo. Przez cały czas piszkałam, a gdy we mnie wszedł zaczęłam płakać, po jakiś kilku godzinach zostawił mnie i zaciągną do pokoju gdzie była reszta dziewczyn. Miałam tylko majtki, które były zakrwawione i stanik, który już nie był taki jak rano. Byłam
sobota, 7 lutego 2015
Rozdział 6 " Fede, nie wiem..."
Nie wiem co mi jest, znowu czuję coś do Leona. Ale przecież nienawidziłam go. Z zamyśleń wyrywa mnie MÓJ BRAT Fede.
- O czym myślisz sisiter?- mówi do mnie, wie, że jest to dla mnie dość ważne, bo wreszcie czuję, że mam kogoś. Od dowiedzenia się prawdy miną miesiąc, nie mieliśmy dokończonej z Leonem chorografii, więc Gregorio przedłużył mam czas i mamy jeszcze miesiąc, od czasu tamtej rozmowy w ogóle za sobą nie gadamy.
Wychodzę ze szkoły zatłoczonym korytarzem i nagle wpadam na jakąś dziewczynę.
- Przepraszam śpieszę się.- powiedziałam szybko.
- Uważaj jak łazisz, pokrako.- wrzeszczy, super kolejny plastik... Nie zwracając na nią uwagi poszłam w stronę Leona.
- Musimy umówić się na próbę, bo został tylko miesiząc, a nie mamy piosenki i nie dokończyliśmy układu.
- O czym myślisz sisiter?- mówi do mnie, wie, że jest to dla mnie dość ważne, bo wreszcie czuję, że mam kogoś. Od dowiedzenia się prawdy miną miesiąc, nie mieliśmy dokończonej z Leonem chorografii, więc Gregorio przedłużył mam czas i mamy jeszcze miesiąc, od czasu tamtej rozmowy w ogóle za sobą nie gadamy.
Wychodzę ze szkoły zatłoczonym korytarzem i nagle wpadam na jakąś dziewczynę.
- Przepraszam śpieszę się.- powiedziałam szybko.
- Uważaj jak łazisz, pokrako.- wrzeszczy, super kolejny plastik... Nie zwracając na nią uwagi poszłam w stronę Leona.
- Musimy umówić się na próbę, bo został tylko miesiząc, a nie mamy piosenki i nie dokończyliśmy układu.
niedziela, 1 lutego 2015
Rozdział 5 " Pomyliłeś kroki"
Pracuje z Leonem nad układem już 3 dzień, mamy już prawie wszystko.Niestety jeszcze mylą nam się kroki, ale już połowę mamy za sobą. Teraz siedzę z Lu w parku na ławce. Ktoś kilka dni temu zaatakował i pobił Fede. Jest w szpitalu. Nie wiemy kiedy z tego wyjdzie. Nagle zadzwonił do mnie telefon.
- Tak słucham?- zapytałam szybko, wdziąc, że to ze szpitala.
- Pani Violetta Castillo?- pyta mnie jakaś pani.
- Tak. O co chodzi?- pytam lekko zirytowana.
- Pan Federico Pasquarelli prosił o jak najszybsze pani przyjście.- powiedziała i się rozłączyła. Nic nie powiedziałam Lu, chcialam jej oszczędzić. Po dziesięciu minutach byłam w sali swojego pzyjaciela.
- Tak Fede, chciałeś mnie wiedzieć.- mówię od razu jak wchodzę.
- Tak, muszę powiedzieć Ci coś bardzo ważnego, tylko proszę, obiecaj mi, że jak to powiem to nie uciekniesz.- powiedział poważnym głosem.
- Dobrze, obiecuję.- powiedziałam szybko.
- Wiesz jak twoja mama miała na imię?- pyta. Nie ukrywam, że mnie to pytanie trochę zdziwiło.
- Tak słucham?- zapytałam szybko, wdziąc, że to ze szpitala.
- Pani Violetta Castillo?- pyta mnie jakaś pani.
- Tak. O co chodzi?- pytam lekko zirytowana.
- Pan Federico Pasquarelli prosił o jak najszybsze pani przyjście.- powiedziała i się rozłączyła. Nic nie powiedziałam Lu, chcialam jej oszczędzić. Po dziesięciu minutach byłam w sali swojego pzyjaciela.
- Tak Fede, chciałeś mnie wiedzieć.- mówię od razu jak wchodzę.
- Tak, muszę powiedzieć Ci coś bardzo ważnego, tylko proszę, obiecaj mi, że jak to powiem to nie uciekniesz.- powiedział poważnym głosem.
- Dobrze, obiecuję.- powiedziałam szybko.
- Wiesz jak twoja mama miała na imię?- pyta. Nie ukrywam, że mnie to pytanie trochę zdziwiło.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)