Nie wiem co mi jest, znowu czuję coś do Leona. Ale przecież nienawidziłam go. Z zamyśleń wyrywa mnie MÓJ BRAT Fede.
- O czym myślisz sisiter?- mówi do mnie, wie, że jest to dla mnie dość ważne, bo wreszcie czuję, że mam kogoś. Od dowiedzenia się prawdy miną miesiąc, nie mieliśmy dokończonej z Leonem chorografii, więc Gregorio przedłużył mam czas i mamy jeszcze miesiąc, od czasu tamtej rozmowy w ogóle za sobą nie gadamy.
Wychodzę ze szkoły zatłoczonym korytarzem i nagle wpadam na jakąś dziewczynę.
- Przepraszam śpieszę się.- powiedziałam szybko.
- Uważaj jak łazisz, pokrako.- wrzeszczy, super kolejny plastik... Nie zwracając na nią uwagi poszłam w stronę Leona.
- Musimy umówić się na próbę, bo został tylko miesiząc, a nie mamy piosenki i nie dokończyliśmy układu.
- Dobra to kiedy i gdzie?- pyta prawie od razu.
- Może po szkole?- zapytałam.
- Spoko u mnie przez tydzień nie możemy, bo rodzice przyjechali i sobie jeszcze coś pomyślą.- powiedział jakby obojętnie.- Tylko w szkole sale są zajęte.- dodał.
- Spoko to może u mnie i Cami.- zapomniałam wspomnieć, że od kilku dni mieszkamy z Cami w wynajętym przez sierociniec mieszkanie. W jego oczach zobaczyłam zdziwienie.
- Wiesz nie obraź się, ale w sierocincu...- przewałam mu
- Z Cami mieszkamy w mieszkaniu.- powiedziałam.
- A to spoko.- powiedział- To po lekcjach u ciebie?
- Tak.- powiedziałam i odeszłam. Przechodząc obok kanciapy usłyszałam stłumione jęki, chce mi się rzygać, szczególnie gdy słyszę ciche szepty "Andrae mocnieeeeeeeeej" i "Laruniu nie spinaj się". Szybko odeszłam od drzwi. Boże jak można tak robić? Bleee. Przechodzi mnie nagle ciarki. Gdy wchodzę do klasy siadam obok Cam jak zawsze na chemii. Po pewnym czasie pani weszła do klasy, a za nią jakaś dziewczyna.
- Dzień dobry. To jest Selena, jest u nas na wymianie i zostaje na miesiąc.- wygląda na fajną dziewczyę. Ale wydaje mi się, że przypomina mi Larę która właśnie pieprzy się w schowku. Już chciała posadzić ją obok mnie, ale ostatnio przesadziła mnie obok Leona. Czemu?? Widziałam jak patrzyła się na Leona nie ukrywam, że coś zakuło mnie w sercu.
Właśnie idziemy do mnie i Cami. Wie już o tym, że Leon przyjdzie do nas, ona zawsze wie o wszystkim, czasem się zastanawiam jak ona to robi. Wiem, że często jej o wielu rzeczach mówię, ale nie o wszystkim. Nawet nie wiem kiedy, znaleźliśmy się na miejscu. Zadzwonił do mnie braciszek.
Rozmowa telefoniczna:
- Hej, wiesz gdzie jest Lu?- pyta mnie Fede.
- Nie, a o co chodzi.- pytam zaciekawiona.
- Bo się z nią pokłóciłem i teraz nie odbiera ode mnie telefonów.- powiedział zmartwiony.
- Fede, nie wiem...- mówię zmartwiona.
- No nic, jak czegoś się dowiesz to dzwoń, nawet w nocy.- zmartwił się zniknięciem Lu.
- Ok, ta pa.- pożegnałam się z nim.
- Pa- i się rozłączył.
- Coś się stało?- pyta Leon.
- Nie ważne.- skłamałam.- To co, idziemy ćwiczyć?- kiwa twierdząco głową.
- Violetta, co jest, widzę, że nie jest w porządku- powiedział.
- Lu zniknęła i nikt nie wie co z nią jest.- wyznałam wreszcie, a Leon mnie przytulił, co mnie zdziwiło, bo wtuliłam się mocniej.
- Nie martw na pewno się znajdzie, może poszła na zakupy i telefon zostawiła w domu.- właśnie przyszedł mi do głowy pomysł.
- Leon, możemy jutro dokończyć, idę do galerii jej poszukać.- powiedziałam ubierając się.
- Spoko. Może pójść z tobą?- zapytał, czy on się martwi o mnie... Nie Viola stop, on zapytał z uprzejmości.
- Nie dzięki, galeria jest nie daleko, raczej się nie zgubie.- powiedziałam w żartach. Wyszłam z Leone i poszliśmy w stron parku. Po chwili on skręcił w lewo, a ja w prawo. Zadzwoniłam do Fede, że idę poszukać Lu w galerii, gdy usłyszałam sygnał ktoś złapał mnie z kark i pociągnął do siebie. Zaczął mnie szarpać i związywać, przez cały czas krzyczałam i wołałam o pomoc jednak nikogo nie było, a telefon upadł na ziemię. Po chwili poczułam ból głowy i dalej widziałam tylko ciemność. Obudziłam się w jakimś... garażu. Obok mnie siedziały związane Lu, Cami i Fran. Wszystkie przerażone.
Hej! Możecie być na mnie źli, że dopiero dzisiaj kolejny rozdział, ale nikt z was nie napisał komentarza pod ostatnim i też brakowało mi weny. Był by wczoraj, ale byłam u przyjaciółki na noc, więc tak wyszło. Mam nadzieję, że podoba wam się ten rozdział. Mam nadzieję, że teraz będzie jakiś komentarz.
Pozdro ~Julia~
Świetny rozdział!
OdpowiedzUsuńhttp://love-story-violettaa.blogspot.com <- zapraszam do mnie!