- Boże, Vi, przecież my się prawie nie widywałyśmy, a co dopiero teraz?- mówi ze łzami w oczach.
- Och, nie przejmuj się, niedługo wrócę.- zapewniam ją.
- Żebyś się nie zdziwiła Vi, jesteś cudowną dziewczyną.- uśmiecha się przez wzruszenie.- Będę tęsknić i oczywiście zaczekamy na chrzciny z Timmy'm na jego mamą chrzestną.- jeszcze raz wtuliłam się w siostrę, gdy jedna łza zaczynała torować sobie drogę ku wolności. Przecież wrócę do nich nie długo, czemu się rozklejam? Gdy puszczamy się z Kenną podchodzę do jej męża.
- Masz mi jej pilnować teraz coraz bardziej, wiesz jaka jest porywcza.- śmiejemy się.
- Ja współczuję jego książęcej mości, bo będzie musiał wytrzymać z najbardziej żywiołową Castillo.- puścił do mnie oko, gdy lekko szturchnęłam go w brzuch.- Nie daj się tam.- szepnął, gdy mnie przytulił. Zawsze miałam z Davidem dobre stosunki, byliśmy jak siostra z bratem i w sumie zastępował mi Kote, który gdy tylko dostał kwitek, że jest Dwójką odciął się od nas. Odwracam się do Gerarda, który od razu rzuca mi się w ramiona i szepcze słowa, jakie rzadko opuszczają jego usta.
- Kocham cię Vi i będę tęsknił. Z kim będę teraz grał w nogę?- chłopiec był wyraźnie smutny.
- Ja ciebie też kocham i też będę tęsknić, ale niedługo wrócę, obiecuję. Poza tym zawsze możesz iść na ogólne boisko i zapytać, czy możesz dołączyć, w końcu jesteś wspaniałym piłkarzem. Może do czasu jak wrócę to już będziesz wiedział co lubisz? Spróbuj zagrać na moich skrzypcach i pianinie jeszcze raz.- uśmiechnęłam się i dałam mu buziaka w policzek. Kolejna była May i gdy tylko na siebie spojrzałyśmy wszystkie moje tamy puściły i w oczach zaczęły zbierać się łzy.
- Vi będziesz cudowną księżniczką, wiem to! Bijesz je wszystkie na głowę. Pamiętaj, że jesteśmy prawie identyczne, a ja jestem śliczna, więc ty też.- zaśmiałyśmy się obie i wpadłyśmy w swoje ramiona szlochając. Mama podeszła do mnie i objęła szepcząc- Będziesz prześliczną księżniczką.- w tej chwili wolałabym, żeby mówiła, że i tak mnie kocha bez względu na nic. Jednak wiem, że jej słowa są dowodem jej miłości do mnie i tego, że chce zadbać o moją przyszłość. Ostatni zostaje tata. Stoję przed nim oniemiała, bo wiem, że zaraz po pożegnaniu z nim będę musiała odjechać... a tego nie chcę. Nie chcę ich opuszczać, nie chce jechać do żadnego pałacu i nie chce poznawać żadnego sztywnego i głupiego księcia. Ale też chce pomóc rodzinie finansowo i chcę odpocząć od Matta, który widocznie był szczęśliwy beze mnie, a ja chciałam spędzić z nim całe życie... co za ironia.
- Myszko jestem z ciebie dumny, z tego kim jesteś i nie dlatego, że się gdzieś dostałaś. Będę z ciebie dumny do końca życia i nie ważne kim będziesz. Kocham cię i wierzę, że odnajdziesz szczęście nie ważne gdzie. Pamiętaj, chcę żebyś była szczęśliwa. Nie płacz skarbie, wszystko będzie dobrze.- tuli mnie do swojej piersi, a ja płaczę szczęśliwa, że go mam, że mam wszystkich. Nie mogłabym mieć lepszej rodziny. Kocham ich. To jest właśnie powód, dla którego muszę wsiąść do tego auta. Za spędzenie chociaż dnia w tym przeklętym pałacu moja rodzina otrzyma niewyobrażalną sumę pieniędzy, która tylko ułatwi nam życie. Muszę przestać myśleć tylko o sobie i pomyśleć o nim. O tacie i mamie, którzy już ledwo żyją od ciężkiej pracy jaką mają na swoich barkach. Przecież nie spadnie mi z głowy korona za to, że zrobię coś dla rodziny i przy okazji uwolnię się od przeklętego Matta i jego nowej czy starej towarzyszki życia. Gdy wrócę tu za jakiś czas wszystko będę mogła zacząć od początku i to z większą korzyścią dla siebie i rodziny... Z tą myślą wsiadam do auta i zamykam za sobą drzwi. Zamykam niewidzialne drzwi przeszłości i myśli przyszłości z Mattem. Zamykam w odpowiedniej szufladce wszystkie swoje obawy i niechęci. Za to w samym centrum swoich myśli stawiam sobie tyko to, że pomogę w ten sposób rodzinie. Żegnaj Matthew, żegnaj cały mój świecie. Wrócę tu, ale będę wtedy kimś innym. Żegnaj dawna Violetto Castillo od teraz musisz przestać istnieć... Tak będzie lepiej dla wszystkich.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wiem, ale coś nie idzie mi trzymanie się terminów.
Rozdział jest nie sprawdzany.
Wrzuciłam jak najszybciej się dało.
Patrząc, że cały grudzień miałam zawalony egzaminami.
Święta piękne, ale z zatruciem pokarmowy i przez kilka dni nawet nie wstawałam z łóżka.
Kocham was.
Błagam nie zabijajcie mnie.
Poprawię się obiecuję!