czwartek, 31 grudnia 2015

Happy New Year :*

Kochani wszystkiego, wszystkiego najlepszego. Dużo zdrówka, spełnienia marzeń
, szalonego sylwestra i nowego roku ;*
Przepraszam, że bez żadnego obrazu, ale mój laptop nie żyje i pisze z telefonu :/
Mam nadzieje, że może ktoś podzieli się jak spędza sylwestra i może ma jakieś postanowienia.
Ja siedzę z przyjaciółką i na kupiłyśmy sobie słodyczy w żabce ^^
A postanowienie mam na razie jedno
1 Nie zaniedbywać już tak bloggera ;*

piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział 26

- Dziękuję ci za miły wieczór i jeszcze raz przepraszam za twoją koszulkę, nie wiedziałam, że stoisz za mną.- właśnie żegnam się z Leonem, tak wystarczyły trzy godziny, a ja zrobiłam coś głupiego. Do tego to trzeba mieć specjalny dar.

 Siedzimy w kuchni i czekamy, aż pizza, którą zamówiliśmy.
- A co tam u ciebie?- pyta gdy sięgam po szklanki. 
- A wszystko dobrze, nie ma na co narzekać. Zmieniłam kierunek już nie muzyka.- mówię w skrócie.- A u ciebie?
- W sumie to nic, mam własną firmę, też porzuciłem muzykę, ale da się przeżyć.- zaśmiałam się, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi Leon powiedział, że otworzy. Postawiłam szklanki, talerze i sztućce na stół i otworzyłam lodówkę z zamiarem wyciągnięcia soku. Gdy odwróciłam się z napojem wpadłam na Leona, który akurat wracał z pizzą. Sok okazał się źle zakręcony i dość duża ilość cieczy wylała się na jego koszulkę. Brawo Violetta, przerosłaś samą siebie!
- Bardzo cię przepraszam!- mówię, gdy odkłada pizzę.- Sok był źle zakręcony i jak wpadłam na ciebie to się lekko wzburzył.- mówiłam szybko i pokazałam co stało się z sokiem, ale oczywiście zapomniałam jej zakręcić. Kolejny chlust odbił się od torsu szatyna, a ja zrobiłam się cała czerwona.- To nie tak mało być! Przepraszam!- zaczęłam się tłumaczyć, a Leon wybuchł śmiechem.
- Więc tak wygląda twoja zemsta na mnie za to, że przez wypadek wylałem na ciebie kawę?- sama zaczynam się śmiać.
- Nie, czasem nie dokręcam butelki z sokiem, a gdy ci pokazywałam to zapomniałam, że tego nie poprawiłam. Przepraszam.
- Spoko, nic się nie stało.- powiedział, a mokra koszulka przylepiła się do jego naprawdę umięśnionego torsu.
- Nie mam nic na przebranie dla ciebie, ale chyba lepiej jak ściągniesz koszulkę, a ja ci ją zapiorę.- próbuję ukryć zażenowanie swoją głupotą.
- Nic się nie stało, to tylko koszulka, ale byłbym wdzięczy, żeby chociaż się nie kleiła.- powiedział wciąż rozbawiony. Szybkim ruchem pozbył się koszulki, a ja wstrzymałam na chwilę oddech, nie wiarygodnie, że przez kilka lat utrzymał i nawet polepszył swoją sylwetkę. Wzięłam od szatyna koszulkę i szybko skierowałam się do łazienki, aby dłużej się na niego nie patrzeć, bo rzuciłabym się na niego, a mamy jeszcze tak zjeść pizzę. Brawo Vilu ty jednak potrafisz! Kpię sama z siebie.

Siedzę na kanapie i oglądam telewizję. Czekam właśnie na Lu, gdy usłyszała o tym co zrobiłam od razu powiedziała, że za pięć minut jest i mam jej wszystko ładnie opowiedzieć. Słyszę jak drzwi się otwierają i stukot szpilek.
- No to ja przyniosłam wino i czekam na ploteczki.- zaśmiałyśmy się razem. Po kilku minutach usiadłyśmy na kanapie i zaczęłyśmy gadać, Lu prawie spadła z wygodnego mebla, śmiejąc się z moich przygód z Leonem.
- Na ciebie trzeba uważać.- śmieje się po raz kolejny.

- Fran po raz kolejny ci mówię, NIE.- włoszka próbuje namówić na wyjście do klubu całą paczką, ale nie mam ochoty.
- Ale czemu? Podaj mi chociaż jeden powód.- nalega.
- Nie chce mi się.
- Lenistwo to nie powód.- stwierdza.
- Ehh... Dobra...- tak Fran zawsze udaje się mnie namówić, nie dziwmy się, ona  nie daje spokoju póki nie dojdzie do celu. Czasem jest to bardzo denerwujące, ale czasem jest bardzo przydatne.
- Wiedziałam!- ucieszyła się.- Dzisiaj o 18 wychodzimy.

Siedzimy w klubie jakieś trzy godziny i każdy z nas jest już nie źle wstawiony. Lu i Fede gdzieś zniknęli, a Fran z Diego pojechali do bruneta, dla tego nie chciałam z nimi jechać, bo to zawsze się tak kończy... Zostaje sama pod wpływem. Nagle ktoś siada obok mnie.
- Cześć piękna.- kolejny nachalny gość.
- Spadaj nie mam ochoty gadać.- próbuje go spławić, lecz to nie pomaga, bo czuję jego rękę na moim udzie.
- Wcale nie musimy gadać.- syczy i zaczyna masować moje udo wędrując coraz wyżej. O cholera...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Wow jakaś nowość rozdział tydzień po ostatnim wpisie.
Jak obiecałam jest rozdział.
Mam nadzieję, że wam się podoba.
I dziękuje tym wszystkim, którzy zostali ze mną.
Nie mam zbyt dużej weny na notkę.
 To do następnego :*

niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 25 + PRZEPRASZAM

Siedzimy z Lu i Fran na kanapie jak zawsze w niedzielę plotkujemy, nagle z kuchni wybiega Fede, a za nim wkurzony Diego.
- Zeżarłeś moje ulubione ciastka!- krzyczy.
- Nie...- Fede próbuje się wybronić, ale coś mu nie idzie za dobrze.
- To niby co masz w ręce?!- wszystkie trzy wybuchamy śmiechem widząc minę mojego brata. Hiszpan rzuca poduszką, niestety szatyn wykonuje unik i miękki przedmiot trafia w głowę Ludmi, chłopcy wstrzymują oddech, a ja z Fran wybuchamy jeszcze głośniejszym śmiechem.
- Diego!- wybucha w końcu- Czy ty jesteś...
- Przepraszam, to przez Fede, bo się schylil.- przerwał blondynce tłumacząc się, strasznie mie bawiła ta sytuacja. Lu stała się kobietą pewną siebie, słodką, kochaną, ale gdy się tylko zdenerwuje jest jak przecinak, nic po sobie nie zostawi.
- A ty się nie śmiej! - już po kilku sekundach poczułam poduszkę na twarzy. Przestałam się śmiać i spojrzałam na nią z wyrzutem, udaje, że wypada mi lakier i schylam się po niego, ale przy okazji sięgam po poduszkę, którą uderzyła mnie blondynka. Szybko wyprostowyje się i miękki przedmiot znów trafia kochaną blondynkę w głowę tym razem psują fryzurę. Szybko wstaje i chowam się za brata, gdyż wiem co to znaczy zepsuć włosy Luso.
- Przepraszam, to nie tak miało być!- zaczynam się tłumaczyć, lecz to nic nie daje, na mone szczęście Lu nie trafia w moją głowę,  tylko w grzywkę Fede. No to się zaczęło... Szatyn podchodzi do blondynki i bierze na ręcę i przenosi na podłogę, po czym siada na niej i zaczyna łaskotać.
- P-prze-przestań!- ledwo wydusza z siebie.
- To mnie przeproś.
- P-przep-przepras-szam!- gdy Fede puszcza Lu mój telefon zaczyna wibrować, szybko wstaje  i sięgam po telefon, niestety moje zamiary uniemożliwia Fede.
- Czemu dzwoni do ciebie Leon?- pyta zdziwion, a ja karce siebie za powolność.
- Pogodziłam się z nim, przegadaliśmy wszystko i postanowiliśmy zacząć od nowa,  ale tym razem on ma narzeczoną i nie chcemy być razem.- powiedziałam jakby to była najnormalnoejsza rzecz w życiu. Wszyscy na mnie spojrzeli.- Tak wiem co robię.- Wtedy spojrzeli już spokojniej.
- Wierzymy ci- powiedziała Lu i przytuliła mnie.

-Dzwoniłeś, ale nie zdążyłam odebrać.- mówoe gdy Leon odbiera.
- Tak chciałem cię zapytać, czy masz może czas, żebyśmy posiedzieli razem?- zapytał nie pewnie.
- Tak, jasne jak chcesz to możesz przyjść do nas to poznasz Diego i pogadasz z Lu, Fran, Fede.- zaproponowałam.
- Nie wiem, czy na pewno chcą mnie widzieć...- mówi lekko skruszony.
- Nawet tak nie mów! Oczywiście, że chcą.- słyszę jak wzdycha.
- No dobrze, to gdzie?- słyszę ile go to kosztuje, ale cieszę się, że jednak udaje mi się go przekonać.
- Wyślę c sms-em i czekam na ciebie.- uśmiecham się.
- Dobrze, to do zobaczenia.- mówi i rozłącza się. Szybko biegnę do salonu gdzie wszyscy siedzieli i śmiali się z jakiegoś filmu.
- Mam do was prośbę.- zaczynam szybko,  a oni patrzą na mnie zdziwieni.
- Więc?- pyta Fede
- Leon przyjdzie tu za chwilę i wymijając wasze pytanie ja go zaprosiłam i tak musicie być dla niego mili.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, przepraszam. przepraszam i jeszcze raz przepraszam.
Wiem, że dawno rozdziału nie było choć obiecywałam.
Nie będę się tłumaczyć, bo wiem, że was trochę olewałam...
A ten rozdział wcale nie jest ani ciekawy ani długi.
Ale ten tydzień dał mi dużo do myślenia.
Tym razem OBECUJĘ na wszystko, że kolejny rozdział pojawi się albo za tydzień,
albo za dwa tygodnie.
Spinam dupcie i nie chodzi mi tylko o bloggera.
Moje oceny fatalnie się obniżyły, ale nie będę was zanudzać swoimi problemami.
Kocham was 
Przepraszam jeszcze raz
I do następnego max za 2tyg
I dziękuje bardzo mocno wszystkim, którzy skomentowali ostatni post.
Obiecuję wam poprawię się