piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział 26

- Dziękuję ci za miły wieczór i jeszcze raz przepraszam za twoją koszulkę, nie wiedziałam, że stoisz za mną.- właśnie żegnam się z Leonem, tak wystarczyły trzy godziny, a ja zrobiłam coś głupiego. Do tego to trzeba mieć specjalny dar.

 Siedzimy w kuchni i czekamy, aż pizza, którą zamówiliśmy.
- A co tam u ciebie?- pyta gdy sięgam po szklanki. 
- A wszystko dobrze, nie ma na co narzekać. Zmieniłam kierunek już nie muzyka.- mówię w skrócie.- A u ciebie?
- W sumie to nic, mam własną firmę, też porzuciłem muzykę, ale da się przeżyć.- zaśmiałam się, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi Leon powiedział, że otworzy. Postawiłam szklanki, talerze i sztućce na stół i otworzyłam lodówkę z zamiarem wyciągnięcia soku. Gdy odwróciłam się z napojem wpadłam na Leona, który akurat wracał z pizzą. Sok okazał się źle zakręcony i dość duża ilość cieczy wylała się na jego koszulkę. Brawo Violetta, przerosłaś samą siebie!
- Bardzo cię przepraszam!- mówię, gdy odkłada pizzę.- Sok był źle zakręcony i jak wpadłam na ciebie to się lekko wzburzył.- mówiłam szybko i pokazałam co stało się z sokiem, ale oczywiście zapomniałam jej zakręcić. Kolejny chlust odbił się od torsu szatyna, a ja zrobiłam się cała czerwona.- To nie tak mało być! Przepraszam!- zaczęłam się tłumaczyć, a Leon wybuchł śmiechem.
- Więc tak wygląda twoja zemsta na mnie za to, że przez wypadek wylałem na ciebie kawę?- sama zaczynam się śmiać.
- Nie, czasem nie dokręcam butelki z sokiem, a gdy ci pokazywałam to zapomniałam, że tego nie poprawiłam. Przepraszam.
- Spoko, nic się nie stało.- powiedział, a mokra koszulka przylepiła się do jego naprawdę umięśnionego torsu.
- Nie mam nic na przebranie dla ciebie, ale chyba lepiej jak ściągniesz koszulkę, a ja ci ją zapiorę.- próbuję ukryć zażenowanie swoją głupotą.
- Nic się nie stało, to tylko koszulka, ale byłbym wdzięczy, żeby chociaż się nie kleiła.- powiedział wciąż rozbawiony. Szybkim ruchem pozbył się koszulki, a ja wstrzymałam na chwilę oddech, nie wiarygodnie, że przez kilka lat utrzymał i nawet polepszył swoją sylwetkę. Wzięłam od szatyna koszulkę i szybko skierowałam się do łazienki, aby dłużej się na niego nie patrzeć, bo rzuciłabym się na niego, a mamy jeszcze tak zjeść pizzę. Brawo Vilu ty jednak potrafisz! Kpię sama z siebie.

Siedzę na kanapie i oglądam telewizję. Czekam właśnie na Lu, gdy usłyszała o tym co zrobiłam od razu powiedziała, że za pięć minut jest i mam jej wszystko ładnie opowiedzieć. Słyszę jak drzwi się otwierają i stukot szpilek.
- No to ja przyniosłam wino i czekam na ploteczki.- zaśmiałyśmy się razem. Po kilku minutach usiadłyśmy na kanapie i zaczęłyśmy gadać, Lu prawie spadła z wygodnego mebla, śmiejąc się z moich przygód z Leonem.
- Na ciebie trzeba uważać.- śmieje się po raz kolejny.

- Fran po raz kolejny ci mówię, NIE.- włoszka próbuje namówić na wyjście do klubu całą paczką, ale nie mam ochoty.
- Ale czemu? Podaj mi chociaż jeden powód.- nalega.
- Nie chce mi się.
- Lenistwo to nie powód.- stwierdza.
- Ehh... Dobra...- tak Fran zawsze udaje się mnie namówić, nie dziwmy się, ona  nie daje spokoju póki nie dojdzie do celu. Czasem jest to bardzo denerwujące, ale czasem jest bardzo przydatne.
- Wiedziałam!- ucieszyła się.- Dzisiaj o 18 wychodzimy.

Siedzimy w klubie jakieś trzy godziny i każdy z nas jest już nie źle wstawiony. Lu i Fede gdzieś zniknęli, a Fran z Diego pojechali do bruneta, dla tego nie chciałam z nimi jechać, bo to zawsze się tak kończy... Zostaje sama pod wpływem. Nagle ktoś siada obok mnie.
- Cześć piękna.- kolejny nachalny gość.
- Spadaj nie mam ochoty gadać.- próbuje go spławić, lecz to nie pomaga, bo czuję jego rękę na moim udzie.
- Wcale nie musimy gadać.- syczy i zaczyna masować moje udo wędrując coraz wyżej. O cholera...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Wow jakaś nowość rozdział tydzień po ostatnim wpisie.
Jak obiecałam jest rozdział.
Mam nadzieję, że wam się podoba.
I dziękuje tym wszystkim, którzy zostali ze mną.
Nie mam zbyt dużej weny na notkę.
 To do następnego :*

1 komentarz:

  1. Hah ta Violka zawsze coś nabroi.
    Jak nie to to coś innego.
    Matko Fran po co ją brałaś do klubu?!
    Co to za facet?! Matko biedna!
    Mam pytanie kiedy będzie rozdział z nowej historii?
    Pozdrawiam
    Zela
    I Czekam na next

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*