Nie mogłem uwierzyć, że Viola jest w takim stanie. Wszystkie dziewczyny siedziały i pocieszały ją, natomiast ona płakała i była skulona, oraz jako jedyna miała na sobie tylko bieliznę. Gdy podszedłem bliżej dopiero zobaczyłem zło, była cała zakrwawiona. Chciałem podejść, ale w tym momencie wszedł ktoś do garażu.
- To która teraz?- zapytał z kpiną w głosie, ja zdążyłem schować się w pokoju obok, tam znalazłem porozrywanie i pokrwawione rzeczy Violi. Serce mnie ściskało i coraz bardziej chciałem mu przywalić.- Jakoś nie słyszę, żadnej z was.- znów zakpił, nie on szuka guza.- To może... ty!- powiedział, a ja usłyszałem pisk, już po chwili rozpoznałem, że jest to moja kuzynka ( tylko prawie nikt o tym nie wie) Fran. Zaciągnął ją do pokoju, w którym byłem. Nie zdążył wciągnąć tam Fran, gdy mu przywaliłem z pięści, lekko się zachwiał
zdezorientowany, w tym czasie przywaliłem mu jeszcze raz tylko tym razem upadł na podłogę. Po czym zadzwoniłem do chłopaków, żeby nie szukali, bo znalazłem. Następnym krokiem jaki zrobiłem było pójście do dziewczyn, nadal Viola płakała, nie dziwię się rozdziewiczył ją. Wszystkie oprócz jej patrzyły się na mnie ze zdziwieniem, nie przejmowałem się tym. Szybko ściągnąłem bluzę jaką miałem na sobie i dałem im aby dały ją Violi, one jednak odsunęły się i pokazały, żebym sam to zrobił. Usiadłem, więc obok Violi, ona nic nie zaragowała i dalej płakała. Założyłem swoją bluzę na jej kruche barki, dopiero teraz wtuliła się w nią jakby nie miała siły więcej, przy czym posłała mi wzrok " proszę pomóż mi!" Od razu lekko uniosłem ją do pozycji siedzącej, tak by odczuwała najmniej bólu. Włożyłem jedną rękę do rękawa i z drugą zrobiłem do samo, następnie zakryłem jej ciało zapinając bluzę. Po wykonaniu tej czynności usiadłem jak najbliżej i nie musiałem czekać długo, wtuliła się we mnie i zaczęła szlochać. Po kilku minutach przyszli chłopacy i zaczęli się tulić do reszty dziewczyn, w końcu któryś zadzwonił na policję. Ona też przyjechała w dość krótkim czasie, gdy zobaczyła Violettę tulącą się ze strachu do mnie szybko zabrali od niej zaznania i zwolnili nas, a reszta musiała zostać. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do domu, tam pomogłem jej ubrać się w jakąś z moich bluzek i dresy. Po czym pojechaliśmy do szpitala, tam dali Violi leki uspokajające i zbadali. Powiedzieli, że przez to co się stało powinna zostać trochę ze mną i zacząć uczęszczać na terapie. Po wszystkim zabrałem Vilu do siebie i dałem jej jedzenie, oczywiście kłóciła się za mną, że nie jest głodna, Ale nie dałem za wygraną.
- Już zjadłam.- powiedziała smutna.
- Ok. To teraz chodź, odpoczniesz po tym wszystkim.- powiedziałem czule. Gdy wstawała widziałem, że sprawia jej to ból, więc wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju gdzie położyłem.
- Położysz się koło mnie?- zapytała nieswojo.
- Oczywiście.- powiedziałem i położyłem się obok, od razu wtuliła się we mnie. Gdy już zasypiała nagle zaczęła płakać i trząść się.
- Ja się boję!- wykrzyczała nagle. Szybko przytuliłem ję mocniej do siebie.
- Przy mnie nie musisz.- powiedziałem głosem pełym spokoju i dobra.
- Obiecujesz?- zapytała jak małe dziecko któremu obiecało się nową lalkę.
- Tak.- zapewniłem ją. Po pewnym czasie usnęła...
Hej. Wiem, że komentarz był pod OS, ale tylko ten rozdział mam na komputerze, cieszę się, że wreszcie ktoś skomentował. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jednak umowa jest taka sama.
min.1 kom---->next ( którejś historii )
SUPER!!!!!!!
OdpowiedzUsuńGenilany!
OdpowiedzUsuń