Pracuje z Leonem nad układem już 3 dzień, mamy już prawie wszystko.Niestety jeszcze mylą nam się kroki, ale już połowę mamy za sobą. Teraz siedzę z Lu w parku na ławce. Ktoś kilka dni temu zaatakował i pobił Fede. Jest w szpitalu. Nie wiemy kiedy z tego wyjdzie. Nagle zadzwonił do mnie telefon.
- Tak słucham?- zapytałam szybko, wdziąc, że to ze szpitala.
- Pani Violetta Castillo?- pyta mnie jakaś pani.
- Tak. O co chodzi?- pytam lekko zirytowana.
- Pan Federico Pasquarelli prosił o jak najszybsze pani przyjście.- powiedziała i się rozłączyła. Nic nie powiedziałam Lu, chcialam jej oszczędzić. Po dziesięciu minutach byłam w sali swojego pzyjaciela.
- Tak Fede, chciałeś mnie wiedzieć.- mówię od razu jak wchodzę.
- Tak, muszę powiedzieć Ci coś bardzo ważnego, tylko proszę, obiecaj mi, że jak to powiem to nie uciekniesz.- powiedział poważnym głosem.
- Dobrze, obiecuję.- powiedziałam szybko.
- Wiesz jak twoja mama miała na imię?- pyta. Nie ukrywam, że mnie to pytanie trochę zdziwiło.
- Maria, a co?- pytam.
- Kilka miesięcy temu dowiedziałem się, że Angelika mnie przygarnęła. Od razu jak się urodziłem, bo mnie rodzice nie chcieli, wiem, że mama miała na imię Maria, a ojciec German i oni zginęli, jak miałem 4 lata i niby siostra też, ale...- i tu urwał. Właśnie się dowiedziałam, że mogę mieć jakąś rodzinę, a perspektywa, że to mógł być mój najlepszy przyjaciel mnie ucieszyła jeszcze bardziej.
- Czyli możliwe, że jesteś moim bratem?- pytam z nadzieją.
- Tak, ale musimy zrobić badania, wtedy się dowiemy.- powiedział na jednym wdechu, a ja się do niego przytuliłam. Gadaliśmy jeszcze chwilę i w końcu musiałam iść do Leona poćwiczyć układ. Umówiłam się z Fede, że jutro pójdziemy na badania.
Pracujem nad układem już godzinę, nagle zderzyliśmy się już byłam gotowa na spotkanie podłogą, jednak Leon mnie złapał i przyciągnął do siebie. Nasze usta dzieliły milimetry, chciałam tego pocałunku, w końcu Leon zmienił się już komu nie dokucza, zerwał z Larą i jest kompletnie sam. W końcu złączył nasze usta w delikatnym, acz namiętnym pocałunku. Nie wiem czemu, ale się nie wyrywałam, wręcz przeciwnie oddawałam i pogłębiałam. Gdy zabrakło mi powietrza uchyliłam lekko usta, aby nabrać tlenu, jednak Leon wykorzystał ten moment i wsadził swój język do mojej buzi i pieścił nim podniebienie. Nie wiedziałam, ale nie chciała przerywać tego. Nie wiem czy to kolejna jego zagrywka, czy nie... Stop! Viola on nie ma uczuć! Po kilku minutach odsuwamy się od siebie, zdeorientowana daje mu z liścia.
- Za co??- pyta łapiąc się za policzek.
- Wiesz za co.- odpowiadam mu bardzo szybko.
- Sama chciałaś tego pocałunku.- mówi dość pewnie.- Nie przerwałaś, nawet pogłębiałaś.- tłumaczy dość szybko.
- Na chwilę zapomniałam, że jesteś TAKI.- mówię i wskazuję na niego.
- Ale wpadłaś na mnie.- powiedział ruszając brwiami.
- Pomyliłeś kroki- przypomniałam mu.
- A może to było przeznaczenie.- mówi.
- Wiesz co jesteś bez szczelny.- wybuchnęłam nagle.- Zapomniałam, że Verdas jest przecież złośliwy i myśli tylko o seksie.
- Co ty o mnie wiesz.- musiało go to zaboleć. Nie źle Viola.
- Myślisz, że nikt nie wie, że wszyscy o tym nie gadają?- zapytałam.- Wszyscy wiedzą, że bzykasz prawie wszystkie laski jakie ci się trafią.- chyba trochę przesadziłam, bo tylko wstał i podszedł do drzwi.
- Nikt nie wie jaka jest prawda, więc mówią o tym. Ale wiesz co?? Ja nigdy NIKOGO nie przeleciałem.- wykrzykną.- Chcesz to proszę powiedz wszystkim "Leon Verdas nigdy się nie kochał"- powiedział równie wściekły. Odszedł od otwartych usiadł na łóżku, nie wiedziałam co zrobić, więc stałam.- Wyjdź.- powiedział, nie ruszyłam się z miejsca.- Wyjdź.- powtórzył trochę głośniej, w końcu wstał i podszedł do mnie- Wyjdź, proszę.- powiedział innym tonem takim nie poradnym.
- Czemu??- pytam.
- Bo proszę.- powiedział, nie chciałam pokazać, że jestem nie miła. On ma jakiś kłopot, ale nie chce o nim nikomu powiedzieć. Pomogę mu, ja go nadal kocham, wreszcie to przyznałam! Ale w jego oczach widać strach. Nie wiem jak mam to opisać, ale w tym momencie byłam gotowa zrobić dla niego wszystko.
- Dobrze, jutro umówimy się a kolejną próbę.- powiedziałam, tylko tyle mogłam powiedzieć.- Leon...- powiedziałam, a on spojrzał na mnie swoimi pięknymi szmaragdowymi oczami.- Przepraszam cię za ty co powiedziałam.- i wychodzę, tylko przed wyjściem powiedziałam szybko.- Ja też jeszcze z nikim nie spał, ale pewnie to dla ciebie nie nowość.- powiedziałam i łza zakręciła mi się w oku.
Idę właśnie na badania, które mają dowieść, czy z Fede jestem rodziną, czy nie. Bardzo się denerwuje wiem, że może mnie spotkać bardzo duży zawód. Czekam właśnie już około godziny. Nagle wychodzi do nas lekarz.
- Czy to pani Violetta i Federico??- zapytał nas od razu.
- Tak.- mówimy równo.
- Mam dla państwa wyniki badań.- mówi dość zwyczajnie jak dla lekarza.- Okazuje się, że jesteście spokrewnieni genetycznie, co też oznacza, że jesteście rodzeństwem.- gdy to powiedział, rzuciłam się na Fede, jednak nie jestem sama, mam brata. Jak się cieszę i to mój najlepszy przyjaciel.
Hejo! Wiem, że dano nie było rozdziały, ale tak jak pisałam byłam na feriach w innym mieście i tam miałam kłopoty z internetem, a najbardziej z jego brakiem. Ale ferie już się skończyły i będę dodawać ta jak zwykle czyli co około dwa lub trzy dni. Mam nadzieję, że wam się podoba ten rozdział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*