Ważne: przeczytaj notkę pod. Właśnie Leon pomógł mi zejść na kolację. Pomógł czyli zniósł, nie dałabym sobie sama rady, bo mnie za bardzo boli.Podczas jedzenia rozmawiamy ze sobą i się śmiejemy.Kto by pomyślał, że tak świetnie będziemy się dogadywać. Po kilku minutach siedzenia i gadania, bo w jego towarzystwie chętnie i dość szybko na mój stan zjadłam. Stwierdziłam, że powinnam się wreszcie umyć.
- Leon, dasz mi jakiś t-shirt, bo chciałabym się umyć.- zaczęłam niepewnie.
- Nie ma problemu.- powiedział i podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.- Zaniosę Cię do łazienki i przyniosę koszulkę i ręcznik.- oznajmił i wyszedł, po nie całej minucie wrócił z wyżej wymienionymi rzeczami. Wzięłam je od niego i
zamknęłam drzwi, podczas mycia starałam się domyć ślady krwi, ale miałam tym drobny problem, w końcu się poddałam i ubrałam się w koszulkę Leona sięgającą mi do połowy ud. Niestety na moich nogach było jeszcze widać jak
krew spływała po nich. Niepewnie wyszłam z łazienki i pokonują ból towarzyszący mi już od kilkunastu godzin poszłam do pokoju Leona. Delikatnie zapukałam i usłyszałam " Proszę", weszłam.
- Gdzie mogę spać?- spytałam nie pewnie. Wstał bez słowa i wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju gościnnego, o ile się nie mylę. Łóżko było już wyścielane, położył mnie od razu na nie.
- Dobranoc.- powiedział i pocałował mnie w policzek, wyszedł. Po chwili zaczęłam już zasypiać gdy nagle wszystko wróciło. Zaczęłam krzyczeć i płakać, i kulić się ze strachu, po kilku minutach poczułam jak ktoś kładzie się obok mnie.
- Violu już spokojnie.- powiedział od razu, żebym się nie bała.- Jestem tu i nikt Cię nie skrzywdzi.- przytulił mnie, tego było mi potrzeba, ciepła, bez zastanowienia wtuliłam się w niego jak w misia.
- Nie zostawiaj mnie.- poprosiłam go. Po kilku minutach się uspokoiłam, a po kolejnych dziesięciu zasnęłam. Obudziłam się nadal wtulona w Leon i nie miałam zamiaru się ruszać. Po jakimś czasie obudził się i wyglądał przesłodko.
- Hej, przepraszam za to w nocy.- powiedziałam od razu.
- Nic się nie stało masz prawo się bać.- powiedział i uśmiechną się w moją stronę.
Dwa tygodnie później:
Z Leon bardzo się zaprzyjaźniłam i zaczęłam od tygodnia chodzić na terapię, właśnie jemy śniadanie, jest już ze mną znacznie lepiej i nie krzyczę w nocy.
- Violu, dasz szklanki?- wyrwał mnie z rozmyśleń przepiękny głoś Leona.
- Tak, nalać od razu soku?- okazało się, że z moim przyjacielem lubimy ten sam sok pomarańczowy.
- Tak.- powiedział i skupił się na robieniu jedzenia, nie wiedziałam, że ktoś może być tak w robieniu jedzenia jak on.
- Nie będzie Ci przeszkadzać, jak moi przyjaciele dzisiaj przyjdą?- zapytałam ni pewnie, w końcu on ma też paczę i dziewczynę.
- Nie ma problemu, pod jednym warunkiem.- powiedział chytrze.- Będę mógł z wami posiedzieć, bo ostatnio dużo siedziałem z chłopakami i się nawet polubiliśmy.- powiedział, a ja nie wiem czemu się ucieszyłam jak małe dziecko. No w końcu to mój przyjaciel, mogę na niego liczyć, choć nigdy bym go o to nie posądziła. Po zjedzeniu śniadania zadzwoniłam po dziewczyny i chłopaków. Ja z Leonem naszykowaliśmy przekąski i napoje, w końcu szykuje się gruba impreza, nie wiedzieliśmy się dwa tygodnie, nie gadałam z dziewczynami, nie byłam wstanie, nie wiem czy też chodzą na trapię, w sumie to one nie mają po co na nią chodzić. Z zamyśleń wyrwał mnie Leon:
- Coś się stało, Violu?- zapytał troskliwym głosem.
- Nie tylko się zamyśliłam, że dawno nie widziałam dziewczyn i nie wiem co u nich, ale jest mi trochę głupio, że do nich nie zadzwoniłam, ale sam widziałeś, że nie byłam w stanie.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Violu nie przejmuj się tym tak.- powiedział i przytulił mnie, a ja się w niego wtuliłam, od kilku dni jest to dla mnie normalne, że przytulamy się, w końcu jest moim przyjacielem, mogę na nim polegać. Nagle przeszkodził nam dzwonek do drzwi, więc odeszliśmy razem i otworzyliśmy razem.
- No hej,- powiedział Fede.
- No hej, co tam u was, sorry, że się nie odzywałam, ale nie byłam w stanie z nikim gadać i jeszcze nawet nie wyszłam z domu.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Violu spokojnie, nie mamy ci tego za złe, wiemy, że ostatnio nie przeżywałaś najwspanialszych chwil swojego życia- zaczęła Fran.
- Nie wracajmy do tego, stało się, ale nie dzieje się teraz.- zacytowałam moją panią psycholog.
- Masz rację.- powiedziała Cami przytulona do Seby.
- To co robimy przez noc?- zmieniam temat.
- Może jakiś film?- zaproponował Fede.
- Dobry pomysł.- zagodzili się wszyscy.
- I nocowanko w salonie.- ucieszyła się Lu.
- Tylko jest jeden problem.- wtrącił Leon, wszyscy na niego spojrzeli.- Mam tylko kołdry na cztery osoby.- zaczął.
- To będziemy spać parami.- powiedział Fede, a ja już wiedziałam, że to ja będę z Leonem, bo reszta moich przyjaciół to zakochane gołąbeczki. I w ten sposób zaczął się nasza noc filmowa...
Hej! Jest mi przykro, że nie było tych dwóch komentarzy tylko jeden, bo pod wcześniejszym było, aż trzy. No, ale i tak dodaje rozdział tylko znacznie gorszy, bo mam mało czasu. Właśnie wczoraj poszłam do nowej szkoły i jest potwornie... No, ale nie gadajmy o mnie, mam nadzieję, że podoba wam się ten na tyle, aby skomentować, Bo mnie to na prawdę motywuje, tak to sądzę, że nikt tego nie czyta, albo nie jest na tyle dobre, aby ludzie komentowali. No to próbuje po raz kolejny, jak to mówiła moja stara pani od angielskiego "nadzieja matką głupków"
2 kom---> next
Super<3
OdpowiedzUsuńVilu z Leonem będą razem spali :)
Zapraszam do mnie: leonettaforleos.blogspot.com
Super rozdiał
OdpowiedzUsuń