piątek, 13 marca 2015
Rozdział 12 "Uważajcie na Brodweya"
Kolejka się zatrzymała, nie powiem trochę się przestraszyłam, ale od razu Leon mnie objął ramieniem jakby wyczuł, że czuję strach.
- Nie bój się.- powiedział spokojnie.
- Leon, mam pytanie, które mnie nurtuje już od dłuższego czasu.- zaczęłam teraz nie ma już odwrotu i muszę zapytać, a on mi odpowiedzieć.
- Słucham?- on też się trochę denerwuje tym pytaniem wiem, że teraz nie mam odwrotu i muszę je zadać.
- Czemu jesteś taki miły dla mnie?- powiedziałam na jednym wdechu. Leon też wziął głęboki oddech i spojrzał na mnie, lekko się przybliżając.
- Po prostu od dłuższego czasu podobasz mi się, ale źle do tego podeszłem, za kogoś radą i Cię raniłam,lecz ciągle kochałem. Jak w drugiej klasie powiedziałaś, że coś do mnie czujesz wcześniej ktoś powiedział, że będziesz chciała mnie ośmieszyć, więc się bałem.- wyznał, a moje serce się ucieszyło.- Proszę powiedz coś.- dodał po chwili.
- Leon.- zaczęłam, ale nie byłam wstanie dokończyć, gdyż mi przerwał.
- Może nie powinienem Ci tego mówić.- zaczął się wycofywać.- Pewnie już nic o mnie nie czujesz i szczerzę to nie dziwię Ci się.- mówi to bardzo szybko.
- Leon.-znowu spróbowałam.
- Nie Viola, nie było tematu, nie chce stracić naszej przyjaźni.- powiedział, a po moim ciele rozeszło się przyjemne ciepło.- Choćby tylko.- dodał ciszej, aby nie usłyszała, ale mu się nie udało.
- Leon.- próbowałam po raz trzeci.
- Nie Viola...- chciał jeszcze coś powiedzieć, więc szybko złapałam Leona za kołnierzyk od koszuli i mocno przyciągnęłam do siebie. Zaskoczony dopiero zdał sobie sprawę z tego co się właśnie dzieje i od razu oddał pocałunek, pogłębiając go przy tym. Całowaliśmy się tak przez dłuższą chwilę.
- To za to, że nie dałeś mi dojść do słowa.- powiedziałam po oderwaniu.
- W takim razie częściej nie będę Ci pozwalał mówić.- powiedział uśmiechnięty.
- Już nie musisz.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego, a on tym razem przyciągną mnie do siebie i pocałował, tym razem dłużej i namiętniej, dy zabrakło powietrza i lekko uchyliłam usta wtedy wykorzystał ten moment i zaczął pieścić swoim językiem moje podniebienie i zaczął mnie zachęcać do wspólnej zabawy, nie długo przyjęłam zaproszenie i zaczęliśmy "walczyć" oczywiście wygrał Leon.
- Kocham Cię Violu.- powiedział po oderwaniu.
- Ja Ciebie też kocham.- powiedziałam.
- Zostaniesz moją dziewczyną.- zaczął nie pewnie.
- Tak. -powiedziałam szczęśliwa i w tym samym momencie co mu odpowiedziałam kolejka ruszyła, a zaczęliśmy się śmieć. Potem poszliśmy do domu strachów i Leon cały czas mnie tulił. Po kilku godzinach wróciliśmy do domu i usiedliśmy na jego łóżku.
- Podobało Ci się dzisiaj?- spytał p chwili.
- Tak,a najbardziej na zepsutej kolejce.- powiedziałam, a Leon uśmiechną się jeszcze bardziej.
- Mi też.- przyznał i położył się, ja zrobiłam to samo, tylko głowę miałam na jego ramieniu.- Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje na prawdę.- wyznał szczęśliwy.
- Czemu?- zapytałam ciekawa.
- Bo na początku bardzo źle Cię traktowałem.- wyznał ze skruchą.
- Tego co było nie ma co sobie przypominać, teraz jest inaczej.- powiedziałam i poczułam jak się uśmiecha.
- Tylko nie mów nikomu.- zaczął- To muszę Ci powiedzieć, bo to powinnaś wiedzieć.- zaczął.
- No słucham.- powiedziałam i przewróciłam się na brzuch, żeby móc patrzeć mojemu ukochanemu w oczy.
- Uważajcie na Brdweya, to on mnie nastawiał przeciwko tobie i dał mi twój pamiętnik, bo na samym początku gimnazjum założyłem się z nim o to, że nie poderwie Cami, jeszcze nie wiedząc jacy wy wszyscy jesteście. Przegrałem i kazał mi być nie miły dla Ciebie, bo powiedział, że powie Ci coś strasznego o mnie, a ja się bałem, bo ju wtedy czułem coś do Ciebie.- wyznał dość szybko.
- Wiesz, że powinniśmy powiedzieć to Cami?- zapytałam spokjnie.
- Tak, wiem kochanie- gdy to powiedział moje serce przyspieszyło rytm, a ciało zadrżało.- Jesteś na mnie zła?- zapytał nie pewny.
- Kochanie.- zaczęłam i w jego oczach zauważyłam te iskierki szczęścia.- Nie mam powodu być na Ciebie zła.- powiedziałam i pocałowałam go, a on oddawał każdy pocałunek, które stawały coraz brutalniejsze, że aż pod ich siłą położyłam się na łóżku, a Leon na mnie, gdy nagle ktoś wszedł do pokoju.
Hej, dziękuję wam za 4 komentarze i przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam go kiedy napisać, wreszcie jest Leonetta. Ciekawe kto im przeszkodził... Mam nadzieję, że ten rozdział wam się podoba.
2 kom ---> NEXT
Buziaczki ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zarabisty rozdzial :-)
OdpowiedzUsuńW koncu rozdział i to jeszcze taki ciekawy
Ja sie pytam kto w takim momencie śmiał przeszkodzić LEONETTCIE ?
No pytam sie kto?
Ale cóż dowiem sie w nexcie
Życzę weny na tego wspaniałego bloga :-)
Boski!
OdpowiedzUsuń