- Co tam?- pyta.
- Jak zawsze po ośmiogodzinnej pracy w sklepie, gdzie przychodzą tylko kobiety z duża ilością kasy i myślą, że są lepsze od innych.- narzekam, tylko z nim mogę pogadać na ten temat, nigdy mnie nie skarcił, że w takim razie nie powinnam tam pracować- jak robi to Ludmiła- tylko pociesza, że jak skończę studia to będę mogła sobie pozwolić na jej zmianę, bądź proponuje pomoc w szukaniu innej. Pod tym względem jest naprawdę kochany.
- Wiesz, że jak coś o zawsze mogę ci pomóc w szukaniu nowej.
- Wiem, ale ta jest naprawdę dobrze płatna i muszę znosić tylko nadęte babki i Bry.- to nie jest tak wiele, a gdzie indziej musiałabym naprawdę za taką ilość kasy harować dwa razy więcej.
- Czyli zostajemy przy wersji " Jeszcze tylko kilka lat"- zaśmiał się uroczo.
- Właśnie tak.- kiwam energicznie głową, przy nim nie muszę udawać. No dobra nie powiedziałam mu o Leonie, ani o gwałcie, ale wiem, że mogę na nim polegać.
- Oj Viola ja cię naprawdę podziwiam.- stwierdza po chwili- Ja bym już dawno zrezygnował.- zaśmiałam się cicho.
- Ale przynajmniej mnie wspierasz, a nawet Lu mnie opieprza o to.- lekko się skrzywiłam.
- Nie przejmuj się, minie jej. Poza tym ona też nie chce, żebyś cierpiała i wydaje jej się, że jak cię zniechęci to wszystko będzie dobrze.
- Dziękuję.- przytuliłam się do niego, zawsze potrafi mnie pocieszyć.
- Właśnie pamiętasz jak tydzień temu odwołałaś spotkanie, bo byłaś zmęczona?- przytaknęłam głową, zawsze w niedzielę oglądamy razem film to jest wieczór dla nas i naszej przyjaźni. Ale tydzień temu Bry zjechała mnie o to, że nie sprzedałam jakiejś babie droższej sukienki tylko taką, w której wyglądała dobrze.- Dziś tak nie ma. Wybrałem nawet film, który powinien ci pasować.
- No dobrze, ale tylko dla tego, że wybrałeś film.- zaśmiałam się. Gdy winda otworzyła się wyszliśmy i weszliśmy do mojego mieszkania, tam się przebrałam i zostawiłam rzeczy. Zamknęłam drzwi na klucz i ruszyliśmy do mieszkania Tom'a, które było pięć pięter wyżej.
Siedzimy na kanapie i śmiejemy się co chwilę, rzeczywiście wybrał idealny film, aby mnie dzisiaj rozbawić.
- Zawsze mnie dziwi to, że ciągle jesteś uśmiechnięta.- mówi nagle.
- No cóż, wada wrodzona.- śmieję się, patrzy na mnie i lekko się przybliża.
- Kocham cię Violetto Castillo.- mówi wprost w moje usta. Co ja mu powiem?! Viola los daje ci szanse, możesz znowu spróbować być w związku, Leon już nie ma prawa wstępu do twojego serca, stracił swoją szansę, a Tom? Przecież jest naprawdę kochany, nigdy mnie nie zranił, zawsze wspierał, wie o mnie prawie wszystko.
- Ja ciebie też.- przychodzi mi to trudno, ale muszę zrobić jakiś postęp, więc to najlepsza okazja.
- Ty mnie co?- pyta szczęśliwy.
- Ja ciebie też kocham Tomie.- bez namysłu wbija się w moje usta nie opieram się oddaję pocałunek,
- W ja się wpakowałam?!
~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie, że taki krótki i do kitu, ale jak mówiłam nie mam za dużej weny na to opowiadanie.
Jak widzicie publikuję dziś kolejny rozdział, ale nie przyzwyczajacie się xD
Po prostu trochę mnie nie było i nie ukrywam, że trochę was ubyło.
Ale i tak się cieszę, że nie wszyscy mnie opuściliście.
Do następnego :*
Aaaaa będę płakać. Jakie kocham cie Tomie?!
OdpowiedzUsuńMatko Boska! ! Tylko nie to!
I po cholere mu to powiedziała!
Teraz będziesz żałować kobieto! Ehhh.
Czekam na next :-) Pozdrawiam Królik! Buziaczki :* ❤
Tom?! TOM?! Powtarzam Tom?!
OdpowiedzUsuńŻarty jakieś to miał być Leon!
Zła jestem!
Pozdrawiam
Zela