sobota, 26 września 2015

Rozdział 3

Dziś mam to głupie spotkanie, które miało być tydzień temu, ale co się stało? Zawalił to jakiś koleś, super co nie? Co z tego, że pędziłam na łeb, na szyję i połamałam szpilki. Siedzę właśnie w gabinecie i czekam, aż się zjawią. Moje przemyślenia przerywa pukanie do drzwi, rzucam oschłe proszę i poprawiam żakiet. 
- Dzień dobry pani Castillo.- widzę, że Hernandez zjawia się znowu bez swojego towarzysza, to chyba kpiny...
- Dzień dobry, nie ma z panem naszego długo wyczekiwanego gościa?- lekko zakpiłam, brunet jest do tego przyzwyczajony, zawieramy dużo umów i nie zwraca już na to uwagi.
- Nie ma jeszcze pół godziny, aby się nie spóźnić, przyszedłem wcześniej, aby poprosić panią o bycie choć trochę milszą dla pana Verdasa, bo od tego zależy, czy podpiszemy tą umowę.- powiedział ostrożnie.
- Postaram się.- rzuciłam beznamiętnie. Mężczyzna usiadł na przeciwko mnie i zaczęliśmy omawiać szczegóły, w między czasie Francesca przyniosła nam zamówione przeze mnie kawy. Tak zatrudniłam ją jako moją sekretarkę i szczerzę mówiąc świetnie się sprawdza, nadal mieszkamy razem, ale jest o wiele ciekawiej we dwie niż jak siedziałam sama. Oczywiście odbija się to na moim charakterze publicznym staję się słabsza czasem potrafię się zaśmiać nawet przy facecie. Tak właśnie się przed chwilą stało Hiszpan zażartował, a ja jak nigdy cicho się zaśmiałam. Rozmowa stała się luźniejsza. No cóż znamy się trzy lata.
- Czy możemy mówić sobie po imieniu?- zapytał.- Jesteśmy w podobnym wieku i znamy się już trochę.- zaczął tłumaczyć, może będę żałować, bo nie mam do nich zaufania, ale brunet wydaje się miły, trochę jak Fede, ale bardziej...hm... opanowany, myślący, tak wydaję się bardziej myślący niż Fede, nie oszukujmy się. 
- Violetta.- podałam mu rękę.
- Diego.- uścisnął ją. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, co przerwało nam pukanie. Lekko uśmiechnięta zaprosiłam gościa do gabinetu.
- Dzień dobry, jestem Leon Verdas.- przedstawił się dość wysoki szatyn o szmaragdowych oczach, muszę przyznać, że jest przystojny i widać, że nie unika siłowni ani ćwiczeń. Gdyby nie to wszystko pomyślałabym na ten temat dłużej... Violetta co się z tobą dzieje?!
- Violetta Castillo.- wstałam i uścisnęłam dłoń szatyna. Gdy usiadłam od razu przywitał się z Diego, ale nie tak oficjalnie, tylko jak, jak przyjaciele.
- Stary tak cię dawno nie widziałem.
- I vice versa, tylko ja nie wyjeżdżałem.- zaśmiał się, okey o tym nie wiedziałam. Poprosiłam Fran o trzy kawy i zaczęliśmy omawiać szczegóły i wszystkie ważne kwestie. Verdas wydaje się miły i podobny do Diego. Dogadaliśmy się gdzie ma być budowa i do kiedy ma trwać, oraz to kiedy około będę mogła wejść ze swoją ekipą. Szatyn dał mi też projekt 3D na laptopa, żebym mogła już sobie po planować, nie ukrywam, że oszczędził mi tym sporo pracy i przeprosił za to, że w tamtym tygodniu się nie zjawił, ale miał kłopoty na budowie. Nie wiem czemu, ale byłam dla niego milsza i nawet śmiałam się z ich żartów, i najdziwniejsze, że szczerzę. Pod koniec przeszłam z szatynem na Ty i zaprosił mnie na kawę, ale szybko odmówiłam zwalając na papiery, które tak naprawdę skończyłam wczoraj, ale on o tym nie wie. 
- No to już chyba mamy wszystko omówione?- spytałam, tak zaczynam się ich pozbywać.
- Tak. Umówimy się jeszcze na podpisanie umowy, ale to za jakiś tydzień góra dwa.- Leon chyba zrozumiał, bo zaczął się powoli pakować.
- W takim razie do zobaczenia.- powiedziałam gdy wychodzili.
- Do zobaczenia- odpowiedział mi szatyn i zamknął za sobą drzwi.

Właśnie nie uwierzycie, co robię. Robię ciasto z Fran, ja i gotowanie to są dwie nigdy nie łączące się rzeczy, gdyby nie włoszka dawno już bym coś zepsuła. No co nie gotowałam z jakieś pięć lat...
- Nieźle ci poszło.- odezwała się do mnie.
- Nie oszukuj mnie. Wiem, że gdyby nie ty to dawno ciasto byłoby przyklejone do sufity.- śmieję się.
- Nie prawda, świetnie ci poszło jak na kogoś kto przez pięć lat nie zawitał w kuchni.
- Oczywiście. A dzisiaj ma przyjść Fede z Lu i jeszcze kimś.- mówię z mieszanymi uczuciami. 
- To świetnie, a wiesz z kim?- uradował się.
- Z jakimiś przyjaciółmi, więc ja idę do sklepu po coś do picia i inne przekąski.- powiedziałam zakładając buty na nogi.
- Spoko, to ja ogarnę w salonie.- stwierdziła kierując się w odpowiednią stronę. Gdy szłam z zakupami ktoś złapał mnie za ramię, trochę się przestraszyłam, więc szybko się odwróciłam.
- Widzę, że organizuje się ciekawa imprez ciekawe jaka będzie bez ciebie.- facet pod trzydziestkę, masywnie zbudowany stoi przede mną i próbuje gdzieś zaciągnąć. Upuszczam zakupy.
- Zostaw mnie!- krzyczę.
- Nie tak ostro, kochanie, na to będzie jeszcze czas, ale i innym miejscu.- zakpił szybko stanęłam mu na bucie szpilką.- O ty suko jak śmiesz?!- uderzył mnie w policzek.
- Zostaw moją siostrę!- słyszę Fede, ale facet nie odpuszcza i ciągnie mnie, a mój brat zostaje uderzony przez jakiegoś innego kolesia, Szybko się odwracam w stronę mojego napastnika i robię to samo co on mi tylko mocniej.
- Kobiet się nie bije!- krzyczę i kopię go w krok, tak to jest mój ulubiony i najczęściej używany cios w samoobronie. Widzę na jego policzku rozcięty ślad od mojego uderzenia i jeszcze raz wymierzam mu siarczysty cios w ten sam policzek. Nagle podbiega ktoś do mnie i przytula, abym się uspokoiła. Nie wiem kto to, ale czuję się w nich najlepiej pod słońcem, natychmiast się wtulam i daje upust łzą, nie wiem czemu, ale przy tej osobie czuję, że nie muszę udawać zimnej suki. Ręce mocniej mnie opatulają, a jedna ręka jeździ pokrzepiająco po plecach. Gdy się uspokajam patrzę na twarz nieznajomego i zamieram...
~~~~~~~~~
Hej !
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Jak widzicie znowu się coś dzieję.
 Co z tego, że pewnie wam się nie podoba...
Czekam na wasze opinie :*

3 komentarze:

  1. Zajebisty.
    Vils nawiązuje współprace z Verdasem.
    Imprezka. Ktoś napada na Vils.
    Ratuje ja Fede i kto?
    Hah ja wiem ja wiem! To Lajon prawda?
    Lajon ja przytulił!
    Czekamna next :-)

    Pozdrawiam Królik!
    Buziaczki :* ❤ ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudeńko.
    Ktoś napada na Viole.
    Ratuje ją Fede i pewnie Leon.
    Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*