- Ale ty też musisz zrozumieć, że nie zawsze masz okazje do zwiedzania kraju o którym marzyłaś.- powiedziała.
- A jeśli aż tak boli to co zrobił Leon i nie chcesz z nim gadać to ci... pomożemy.- wtrącił się Fede, a Lu przytaknęła.
- Wybaczcie, ale nie.- powiedziałam z ciężkim sercem.- Wiem, że ta wycieczka jest marzeniem wielu ludzi, ale Leon
- To nie jest powód żeby z niej rezygnować.- przerwała mi blondynka.
- No dobrze...- nie wiem czy dobrze robię, ale może Lu ma racje?
- Jej. Wiedziałam, że masz głowie na karku.- ucieszyła się i uścisnęła mnie.
- Fede...- zaczęłyśmy, ale nie było go w pokoju, błagam, żeby nie zrobił nic głupiego...
Trzy godziny później:
Właśnie mamy wszyscy wycieczkę po mieście, Leon chciał ze mną pogadać, ale dzięki Lu nie miał kiedy.
- No dobrze, to na dziś wszystko, macie czas wolny.- powiedział Antonio.
- Do widzenia.- powiedzieliśmy chórem.
- To co może idziemy do hotelu, zamówimy jakieś przekąski i obejrzymy jakiś film?- zaproponowała Lu.
- Jasne.- powiedział Fede.
- Wiecie co...- zaczęłam, ale nie dane było mi skończyć.
- Nie Viola i tak zostałaś przegłosowana.- powiedzieli razem.
Kilka godzin później:
Właśnie szykuję się na wieczór filmowy, szczerze to nie mam ochoty na to. Wolałabym siedzieć w domu i płakać, tak przeżywam to rozstanie. Może dla tego, że to był mój pierwszy związek...
- Czego chcesz?- warknęłam
- Żebyś odwaliła się od mojego Leona.- wysyczała.
- Twojego?- prychnęłam- Byłam z nim kilka miesięcy.- oczy mi się zeszkliły.- Ale wiesz co? Bierz go sobie.
- Ja z min jestem od dwóch lat.- powiedziała pewna siebie.
- To zdradzał cię ze mną i jeszcze wcześniej z Larą, ale jak chcesz z nim być to nie moja sprawa.- powiedziałam oschle i zamknęłam jej drzwi przed nosem. Boże jaka ja byłam głupia wierząc w te bajki, które mi opowiadał Leon. Nagle po moim poliku spłynęła jedna łza, a za nią kolejne i kolejne nie było im końca.- Nie Violetta! Ogarnij się!- krzyknęłam sama do siebie.- Zapomniał o tobie! On nigdy cię nie kochał.- wyszeptałam z bólem. Nie wytrzymałam, sięgnęłam po walizkę i szybko się spakowałam, napisałam Lu kartkę i wyszłam.
Kilka godzin później, Buenos Aires:
Właśnie wylądowałam, wiem, że obiecałam Ludmile i Federico, ale to mnie przerosło.
- Cholera!- krzyknęłam szepcąc, gdyż uświadomiłam sobie, że nie mam gdzie spać. W pierwszej chwili wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Cami, lecz nie odebrała. Została mi tylko Francesca, nie pewnie wybrałam jej numer, po chwili odebrała.
- Cześć Violu!- powiedziała wesoła.- Coś się stało, że dzwonisz do mnie zza granicy?- spytała zmartwiona.
- Mogę spać u ciebie?- zapytałam prosto z mostu.
- Tak jasne, ale moment czegoś nie rozumiem.- zbiłam ją z tropu, nie dziwię się sama bym nie wiedziała o co chodzi.
- Powiem ci wszystko jak przyjdę do ciebie, ok?- zapytałam powstrzymując łzy.
- Jasne czekam na ciebie.- powiedziała szybko.- Uważaj na siebie.- rozłączyła się.
~~~~~~~~~~~~~
Witajcie, witajcie!
Wiem, dawno się nie odzywałam, ale... Właśnie nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba.
Leonetta się rozstała i jakaś tajemnicza blondynka się pojawiła.
Dziękuję wam za wszystkie komentarze pod ostatnim, są ona dla mnie bardzo ważne.
Niestety w wakacje nie obiecuję regularnych rozdziałów, gdyż jadę zza granicę i nie będę miała kiedy dodawać, a później jadę do taty i tam też z netem ciężko :/
Ale zrobię co mogą\ę, aby rozdziały się pojawiały :)
Dziś bez żadnego szantażu, cieszycie się ?
Do następnego :*
Cudowny! ;*
OdpowiedzUsuńŚwietny!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że niedługo do siebie wrócą!
Ach te Barbie sztuczne strasznie!
Czekam na następny rozdział i następną część os!