wtorek, 4 listopada 2014

ROZDZIAŁ 7 "Czarny alarm"

PRZECZYTAJ NOTATKĘ NA DOLĘ!!!!!!!!! WAŻNE!!!!!!!!


Rano obudziłam się strasznie obolała, nie wiedziałam czemu. Nagle zorientowałam się, że jestem naga i, że leży koło mnie LEON!!! Co on tu robi? Czemu moja niebieska kołdra jest w czerwone i białe plamy? Czy ja wczoraj z nim spałam? Nie to nie możliwe! Nagle Leon się obudził , po jego zachowaniu poznałam, że nie wie gdzie jest i co się działo wcześniej w nocy.
-Czy ty wiesz co się wczoraj działo, bo ja nie do końca.- zapytałam go z nadzieją. Ale pokiwał przecząco głową.
-Czemu tu jest krew?- zapytał przerażony, ale i tak jego głos był zmieniony przez chrypę po seksie.
-Bo się chyba wczoraj uprawialiśmy sex.- powiedziałam w ironią w głosie.
-Okey. Kompletnie nic nie pamiętam, ale wiem, że krwi nie powinno być.- powiedział z coraz większą obawą.
-Ja też nic nie pamiętam. A krew jest dla tego, że to- tą ostatnią część powiedziałam bardzo cicho- był mój pierwszy raz.
-Ile my wypiliśmy.- zmienił temat widząc, że to jest dla mnie krępujące.
-Nie wiem, ale wiem, że mam kaca i nie mam soku, a sklepy są dzisiaj zamknięte, więc idę  do Lu i Fede po sok.- po skończeniu zdania wstałam mimo dużego bólu. O matko musiało być ostro. Podeszłam do szafy i założyłam zwiewną sukienkę i wyszłam. Zapukałam do ich drzwi i prawie od razu otworzyła mi Lu.
-No nareszcie jesteś już się martwiłam o ciebie, że zrobiłaś coś złego.- zaśmiała się Ferrero.
-Jest Fede?- pytam z nadzieją, że nie.
-Nie pojechał po garnitur, więc nie będzie go jeszcze minimum 2godziny. A co?- pyta gdy siadamy my na kanapę.
-Wczoraj robiłam ten tort, tylko, że ja nie umiem, więc poprosiłam Leona, żeby mi pomógł. No i przy tym piliśmy wino i film nam się urwał. Ale obudziłam się naga i obolała obok niego a moja ulubiona poszewka jest w czerwone i białe plamy.-mówiłam coraz ciszej.-Lu ja się z nim przespałam! Co mam robić?- pytam zaniepokojona. Ale Lu się nawet cieszy nie rozumiem czemu.
-Wreszcie straciłaś dziewictwo! Jesteśmy już takie same. Bólem się nie martw jutro już nie będziesz czuła. Kompletnie nic nie pamiętasz?
-Lu co mam robić przespałam się z Leonem!
-Uspokój się. W końcu kochasz go mnie nie oszukasz. Widziałam jak go całujesz jak graliśmy w butelkę. To nie był obojętny pocałunek. Poza tym on też cie kocha. Widać to po was, bije od was miłością na 10kilomerów!
-W sumie pamiętam tylko, że było strasznie przyjemnie.
-No widzisz już się tak nie martw! Wszystko się ułoży.- uspokaja mnie.
-Dzięki! Kocham cie. A właśnie masz sok z pomarańczy albo pomarańcze?
-Tak, trzymaj wystarczy ci jeden karton?- pytam mnie podając mi sok.
-Tak, musze już iść, bo jestem głodna.- powiedziałam i dałam jej buziaka na pożegnanie. Wyszłam z jej domu. Gdy weszłam do swojego domu poczułam zapach świeżo smażonych naleśników. Bez dłuższego zastanowienia weszłam do kuchni i zobaczyłam Leona stojącego w bokserkach przy kuchni robiący naleśniki. Podeszłam do stołu i położyłam sok na nim i obok dwie szklanki i dwa talerze, dżem, miód i czekoladę . A Leon talerz ze stosem naleśników.
-Czemu zrobiłeś śniadanie?- pytam zaciekawiona.
-Bo byłem głody, wiedziałem, że nie umiesz gotować i je lubie.- odpowiedział płynnie.
-Mam już sok i jestem głodna więc bardzo dziękuje.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść posiłek. Leon usiadł obok mnie i zaczął robić tą samą czynność. Oczywiście nie było wtedy między nami ciszy żartowaliśmy sobie i śmieliśmy z siebie nawzajem. Przy nim czuje się naprawdę szczęśliwa i kochana, czuję, że z Leonem mogę góry przenosić. Mam nadzieję =, że on też coś do mnie czuje i, że Lu się nie myli. Po zjedzeniu posiłku wstaliśmy i brudne naczynia włożyliśmy do zmywarki. Nagle zadzwonił mój i jego telefon szybko odebraliśmy tylko, że je weszłam do innego pokoju, żebyśmy sobie nie przeszkadzali. Dzwoni do mnie Lu. O co chodzi?
-Hej. O co chodzi?- od razu pytam po odebraniu.
-Hej sorry, że ci przeszkadzam, ale musimy iść na zakupy.- powiedziała z strasną powagą.
-Okey, ale czemu?- pytam zdziwiona.
-Boooo...pamiętasz tą sukienkę co ci ostatnio wybrałam na nasze wesele?-zawiesiła się chyba czekała na moją odpowiedź.
-Tak a co?
-No bo ona się trochę zniszczyła, tak jak moja. Nie wiem jakim cudem, ale były w szafie same i są całe w czarne plamy.- powiedziała na jednym wdechu.
-Oki. to ja już idę. Nie możemy tracić czasu musimy ci nowa sukienkę kupić. To co spotykamy się za chwilkę pod domem?
-Oki.- powiedziała ucieszona i się rozłączyła. Weszłam do kuchni gdzie czekał Leon.
-Sorry, ale muszę  iść do Lu, bo mamy czarny alarm- zaśmiałam się.
-Okey. Ja muszę lecieć do Fede, bo biedaczyna nie może sobie sam poradzić w wybraniu garnituru.- zaśmiał się.
-Cały mój braciszek.- powiedziałam z ironią w głosie.


Jesteśmy już na zakupach z Lu od 4 godzin i nic nie znalazłyśmy. Nagle naszą uwagę przykuła ta piękna biała suknia. Weszłyśmy do środka i od razy poprosiłyśmy o tamtą. Gdy Lu ją założyła wyglądała bajecznie. Po kupieniu jej wyszłyśmy ze sklepu. Obie zadowolone z siebie.
-Dobrze nam poszło po 4 godzinach znalazłyśmy sukienkę za tamtą chodziłyśmy trzy razy dłużej.- śmieję się.
-No i zostało na jeszcze 4 godziny na znalezienie dla ciebie. A potem grzecznie lulu spać i pobudka o 5 i szykowania na ślub o 12.- zaśmiała się, a ja udałam załamaną. zaczęłyśmy szukać sukienku dla mnie. Ale ze mną poszło nam szybciej w końcu wybrałam tę. Potem wróciłyśmy do domu i jak to Lu powiedziała grzecznie lulu spać.



Hej sorry za kiepski rozdział, ale nie miałam weny anie motywacji od was. patrzę że sporo osób czyta, ale ani jedna osoba nie napisze nawet jednego słowa czy dobry może nie. Rozdział 8 jeszcze nie powstał, ale wstawię i napiszę go jak najszybciej, gdy zobaczę pod tym chociaż jeden komentarz. Więc to od was zależy kiedy przeczytacie ciąg dalszy. Pozdrawiam Jluia. :D

2 komentarze:

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*