Rano obudziłam się
strasznie obolała, nie wiedziałam czemu. Nagle zorientowałam się, że jestem
naga i, że leży koło mnie LEON!!! Co on tu robi? Czemu moja niebieska kołdra
jest w czerwone i białe plamy? Czy ja wczoraj z nim spałam? Nie to nie możliwe!
Nagle Leon się obudził , po jego zachowaniu poznałam, że nie wie gdzie jest i
co się działo wcześniej w nocy.
-Czy ty wiesz co
się wczoraj działo, bo ja nie do końca.- zapytałam go z nadzieją. Ale pokiwał
przecząco głową.
-Czemu tu jest
krew?- zapytał przerażony, ale i tak jego głos był zmieniony przez chrypę po
seksie.
-Bo się chyba
wczoraj uprawialiśmy sex.- powiedziałam w ironią w głosie.
-Okey. Kompletnie
nic nie pamiętam, ale wiem, że krwi nie powinno być.- powiedział z coraz większą
obawą.
-Ja też nic nie
pamiętam. A krew jest dla tego, że to- tą ostatnią część powiedziałam bardzo
cicho- był mój pierwszy raz.
-Ile my
wypiliśmy.- zmienił temat widząc, że to jest dla mnie krępujące.
-No nareszcie
jesteś już się martwiłam o ciebie, że zrobiłaś coś złego.- zaśmiała się
Ferrero.
-Jest Fede?- pytam
z nadzieją, że nie.
-Nie pojechał po
garnitur, więc nie będzie go jeszcze minimum 2godziny. A co?- pyta gdy siadamy
my na kanapę.
-Wczoraj robiłam
ten tort, tylko, że ja nie umiem, więc poprosiłam Leona, żeby mi pomógł. No i
przy tym piliśmy wino i film nam się urwał. Ale obudziłam się naga i obolała
obok niego a moja ulubiona poszewka jest w czerwone i białe plamy.-mówiłam
coraz ciszej.-Lu ja się z nim przespałam! Co mam robić?- pytam zaniepokojona.
Ale Lu się nawet cieszy nie rozumiem czemu.
-Wreszcie
straciłaś dziewictwo! Jesteśmy już takie same. Bólem się nie martw jutro już
nie będziesz czuła. Kompletnie nic nie pamiętasz?
-Lu co mam robić przespałam
się z Leonem!
-Uspokój się. W
końcu kochasz go mnie nie oszukasz. Widziałam jak go całujesz jak graliśmy w
butelkę. To nie był obojętny pocałunek. Poza tym on też cie kocha. Widać to po
was, bije od was miłością na 10kilomerów!
-W sumie pamiętam tylko,
że było strasznie przyjemnie.
-No widzisz już
się tak nie martw! Wszystko się ułoży.- uspokaja mnie.
-Dzięki! Kocham
cie. A właśnie masz sok z pomarańczy albo pomarańcze?
-Tak, trzymaj
wystarczy ci jeden karton?- pytam mnie podając mi sok.
-Tak, musze już
iść, bo jestem głodna.- powiedziałam i dałam jej buziaka na pożegnanie. Wyszłam
z jej domu. Gdy weszłam do swojego domu poczułam zapach świeżo smażonych
naleśników. Bez dłuższego zastanowienia weszłam do kuchni i zobaczyłam Leona
stojącego w bokserkach przy kuchni robiący naleśniki. Podeszłam do stołu i
położyłam sok na nim i obok dwie szklanki i dwa talerze, dżem, miód i czekoladę
. A Leon talerz ze stosem naleśników.
-Czemu zrobiłeś
śniadanie?- pytam zaciekawiona.
-Bo byłem głody,
wiedziałem, że nie umiesz gotować i je lubie.- odpowiedział płynnie.
-Mam już sok i
jestem głodna więc bardzo dziękuje.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Usiadłam
na krześle i zaczęłam jeść posiłek. Leon usiadł obok mnie i zaczął robić tą
samą czynność. Oczywiście nie było wtedy między nami ciszy żartowaliśmy sobie i
śmieliśmy z siebie nawzajem. Przy nim czuje się naprawdę szczęśliwa i kochana,
czuję, że z Leonem mogę góry przenosić. Mam nadzieję =, że on też coś do mnie
czuje i, że Lu się nie myli. Po zjedzeniu posiłku wstaliśmy i brudne naczynia
włożyliśmy do zmywarki. Nagle zadzwonił mój i jego telefon szybko odebraliśmy
tylko, że je weszłam do innego pokoju, żebyśmy sobie nie przeszkadzali. Dzwoni
do mnie Lu. O co chodzi?
-Hej. O co
chodzi?- od razu pytam po odebraniu.
-Hej sorry, że ci
przeszkadzam, ale musimy iść na zakupy.- powiedziała z strasną powagą.
-Okey, ale czemu?- pytam zdziwiona.
-Boooo...pamiętasz tą sukienkę co ci ostatnio wybrałam na nasze wesele?-zawiesiła się chyba czekała na moją odpowiedź.
-Tak a co?
-No bo ona się trochę zniszczyła, tak jak moja. Nie wiem jakim cudem, ale były w szafie same i są całe w czarne plamy.- powiedziała na jednym wdechu.
-Oki. to ja już idę. Nie możemy tracić czasu musimy ci nowa sukienkę kupić. To co spotykamy się za chwilkę pod domem?
-Oki.- powiedziała ucieszona i się rozłączyła. Weszłam do kuchni gdzie czekał Leon.
-Sorry, ale muszę iść do Lu, bo mamy czarny alarm- zaśmiałam się.
-Okey. Ja muszę lecieć do Fede, bo biedaczyna nie może sobie sam poradzić w wybraniu garnituru.- zaśmiał się.
-Cały mój braciszek.- powiedziałam z ironią w głosie.
-Dobrze nam poszło po 4 godzinach znalazłyśmy sukienkę za tamtą chodziłyśmy trzy razy dłużej.- śmieję się.
Hej sorry za kiepski rozdział, ale nie miałam weny anie motywacji od was. patrzę że sporo osób czyta, ale ani jedna osoba nie napisze nawet jednego słowa czy dobry może nie. Rozdział 8 jeszcze nie powstał, ale wstawię i napiszę go jak najszybciej, gdy zobaczę pod tym chociaż jeden komentarz. Więc to od was zależy kiedy przeczytacie ciąg dalszy. Pozdrawiam Jluia. :D
Super<3
OdpowiedzUsuńLeonetta się przespała XD
Czekam na next<3
CUDO super blog!!!
OdpowiedzUsuń