2
miesiące później:
-Więc sądzę, że ta
umowa jest korzystna. Będziesz miała więcej pieniędzy z tego przetargu niż z
całego roku tej firmy na najwyższych obrotach. Tylko musisz wysłać do końca
tego miesiąca 20 nowych projektów. Ale warto tylko zostało nam 3 tygodnie na
to, więc trzeba się spiąć i zrobić te projekty. Masz w firmie 50 projektantów,
więc się wyrobimy tylko trzeba kazać zrobić od razu.- tłumaczył mi, a przy tym
wyglądał tak seksownie. Ciągle musze się powstrzymywać, żeby się na niego nie
rzucić.
-Okey. A jakie są
haki?- pytam.
-Nie ma. Czytałem
tą umowę 5 razy i dałem cioci która jest prawnikiem i ona też nic nie widzi.
-To dobrze. Zbierz
wszystkich projektantów, żeby tu przyszli. Okey?- on się tylko uśmiecha,
oczywiście odwzajemniam. Wyszedł i po 30 minutach w moim gabinecie byli już
wszyscy.
-Dobrze, każdy z
was ma wykonać przynajmniej jeden projekt macie na to czas do końca miesiąca,
czyli 3 tygodnie. Okey.- pytam, ale i tak znam odpowiedź.
-Dobrze.-odpowiedzieli
mi wszyscy.
-Jest ktoś
przeciw?- pytam, ale nikt się nie zgłasza. Więc ich żegnam.
*****
Wychodzę z Lu na
lunch.
-I co minęło ci?-
pyta nagle.
-Szczerze to nie,
wręcz odwrotnie coraz bardziej chce się na niego rzucić! Już nie dam RADY!
Czemu ja!- zaczęłam krzyczeć.
-Cicho!- uciszyła
mnie Lu- Spokojnie. Może po prostu kochasz go. To jest cud! Wreszcie! Moja mała
Viola się zakochała!- nie wiem czemu ona się cieszy!
-Czemu się
cieszysz!? To okropne! Nie mogę jeść, pić, spać ani żyć. Jak go widzę muszę się
powstrzymywać, żeby się na niego nie rzucić.
-Ty się zakochałaś
po raz pierwszy od 6 lat. Nie pamiętasz co się robi?- pyta przyjaciółka.
-Kompletnie, nie
wiem czy mu się podobam, czy nie.
-Vilu raczej ty mu
też widzę jak się patrzy na ciebie. Na żadną inną dziewczynę tak nie patrzy.
Jutro jest sobota. Pójdziemy na zakupy i kupimy ci coś, żeby się wszystko w
krótkim czasie wyjaśniło. A jak nie to ja wkroczę. Okey.- kocham ją, ona zawsze
wie jak mi pomóc. Jak ona to robi.
-Okey. Dziękuje
ci, jak to jest, że ty zawsze mi potrafisz mi pomóc?
-Wiesz ma się te
sposoby- powiedziała uwodzicielsko i zaczęła śmiesznie poruszać brwiami.
-Tylko o tym nie
myśl Ludmiło Lodovico Ferrero.- groziłam jej palcem.- a właśnie przypomniało mi
się, jak tam z fede ci się układa.- teraz to ja poruszałam zabawnie brwiami.
-Dobrze, ale jeszcze
nie tak jak ci się wydaje.- tą ostatnią część zdania wypowiedziała wskazując na
mnie.
-A co jest z Fran.
Już nie chodzi z nami na lunche.- mówię trochę smutniejsza.
-To ty nie wiesz
ona ma chłopaka, ale trzyma to w tajemnicy. Fran nie wie, że wiem, bo
zobaczyłam ich przez wypadek. Ale nie uwierzysz z kim jest.- uśmiechnęła się
chytro. A ja tylko pokazałam ruchem ramion, że nie wiem.- Ona jest z Marco!-
powiedziała już bardziej podekscytowana.
-Co!?- to mnie
zatkało- przecież ona już z nim kiedyś była i zerwała. Potem była z Diego, ale
on okazał się chujem więc zerwała z nim i po tym bałam się wszystkich facetów.
-Wiesz jak to
jest. Stara miłość nie rdzewieje. A zerwali, bo się pokłócili o bzdurę i
stwierdzili, że „odpoczną od siebie”. I jakoś tak wyszło.
*****
-Nie źle wszystkie
20 projektów w tydzień.- mówił do mnie Leon.
-No nie
spodziewałam się tego kompletnie. Ale się cieszę umowa już podpisana, więc już
się wywiązaliśmy teraz ich kolej.- dzisiaj byłam ubrana w spódnicę nie za długą
i bluzkę na krótki rękaw. Siedziałam noga na nogę oczywiście z Leonem tak samo
jak z moimi przyjaciółkami nie siedzę za biurkiem tylko na kanapie i wszystkie
rzeczy kładziemy obok na małym stoliku. Teraz akurat z Leonem pijemy kawę. On
jak zawsze jest ubrany w jeansy i bluzkę na krótki rękaw, oczywiście włosy
postawione na żel i piękne perfumy. Coraz trudniej jest się na niego nie
rzucić, ale jakoś daję radę.
-Może masz ochotę
to jakoś uczcić?- pyta mnie nie pewnie. O matko chyba zaraz zwariuje. On mnie
zaprasza na wspólne wyście TYLKO ON I JA!!
-Jasne bardzo
chętnie.- odpowiadam starając się zatrzymać spokój- To kiedy i gdzie?
-Może w piątek?-
pyta. Co mam wytrzymać do piątku przecież jest dopiero środa!- I pójdziemy do
jakiegoś baru czy coś takiego?
-Jasne.- musze powiedzieć
o wszystkim Lu.
-To co czyli
piątek o 16 pod twoim domem?- zapyta ł bardzo nie pewnie. Czemu nie pewnie!?
-Okey. Ja mieszkam
na ulicy Kaktuskiej 48.-odpowiadam a on się uśmiecha. Widzę, ż już nie ma
żadnych wątpliwości.
-To pa. Idę do
kolejnej umowy.- uśmiecha się do mnie, a ja odwzajemniam. Lu padnie. Idę po Lu.
-Miałaś rację!
Leon zaprosił mnie. Powiedział „może masz ochotę jakoś to uczcić”.
-Widzisz kochana
miałam rację. To co idziemy do ciebie, znaleźć ci ciuchy na piątek?- pyta i
zabawnie porusza brwiami.
-Lu spokojnie. Nie
wyobrażaj sobie za dużo.- grożę jej palcem.
*****
-Może to?-
pokazuje jej czarną sukienkę pod samą szyję.
-Nie! To ma być
coś seksownego, że to on ma się opierać, żeby się nie rzucić na ciebie, a nie
na odwrót.- mówi o mnie Lu patrząc na to co mam w szfie.
-To nie będziesz
dużo piła.- rzuca bez przejęcia się.
-Mam, ta powinna
być dobra.- pokazuję Lu krótką, granatową sukienkę z dekoltem.- Do tego włosy w
kok i makijaż, albo rozpuszczone włosy.- patrzę na Lu, a ona kiwa twierdząco
głową. Zadowolona ze swojego wyboru proponuje pizzę.
Właśnie idziemy do
pizzerii naszej ulubionej. A tam spotykamy Fran oczywiście siedzącą z Marco. Od
jakiegoś czasu w ogóle się do nas nie odzywa i to ona jako jedyna z
projektantów nie oddała mi projektu. A jak chce z nia porozmawiać mówi, że nie
ma czasu. Olewa mnie i pracę wychodzi z pracy kiedy jej się podoba i nic mi nie
mówi mi ani Lu. Ma Marco i ma nas w nosie. Smutno mi z tego powodu, ale Lu
mówi, żeby się nią nie przejmować. Ale obie myślimy od jakiegoś czasu czy jej
nie zwolnić. Z tego co widać ona w ogóle ni pracuje tylko albo w swoim
gabinecie albo poza firmą w godzinach pracy oczywiście siedzi z Marco. A jak
jej zwracamy uwagę to nas olewa. Po chwili zapomniałam o niej i zajęłam się
wybieraniem pizzy. Ale to nie był spokojny wieczór bo zobaczyłam jak podchodzi
do Fran i Marco jakiś mężczyzna i całuje Fran w usta… chwila czy to nie…
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I oto jest ten obiecany rozdział w przeprosiny. Jak wam się coś nie podoba to mówcie. Może mam zacząć nowe opowiadanie i na jaki temat. Poprostu checie czegoś więcej to piszcie w komach! Kocham Was Julia!
Jest super <3
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta XD