- Hej. Pamiętasz, że dzisiaj jesteśmy umówione na zakupy?- pyta widząc moją lekko zdziwioną minę.
- Nie zapomniałam, ale to nic, poczekaj minutę, tylko wezmę torebkę.- uśmiecham się lekko.
- Ej. Co ci jest? Jesteś strasznie niemrawa.- martwi się.
- Nic, muszę się tylko lekko rozruszać, bo się dzisiaj nie wyspałam.
- A jaki jest powód twojego niewyspania.- pyta poruszając śmiesznie brwiami.
- Nie mogłam zasnąć...- kłamię.
- Dobra. wierzę ci... powiedzmy- śmieję się.
- Lu a niby dlaczego miałabym się nie wyspać? Nie mam chłopaka i nawet nikt się mną nie interesuje.- mówię załamana, bo wiem, że Verdas chciał się tylko wyżyć, a ja uległam.
- A Verdas?- jakby czytała mi w myślach.
- Od czasu dyskoteki się do mnie nie odzywa się.- kłamię i sięgam po torebkę i buty.- Idziemy?- zmieniam temat. Kocham Lu jak siostrę, więc tym bardziej nie chcę jej martwić tą historią, bo ona i tak nic nie wniesie do mojego życia, no może następnym razem będę bardziej asertywna.
Po kilku godzinach chodzenia mam trzy nowe sukienki, cztery bluzki, spodnie i nową parę szpilek. Obie z Lu jesteśmy zmęczone, więc idziemy do kawiarni i zamawiamy po szarlotce i latte.
- Dziękuję ci Lu.- mówię nagle dziwiąc blondynkę.- Za to, że poprawiłaś mi humor.- tłumaczę.
- Nie ma za co od tego ma się przyjaciółki, ale może mi powiesz czemu byłaś smutna?- pyta.
- Lu to nic istotnego...
- Jakby to nie było istotne to ty byś nie wyglądała jakbyś zaraz miała się popłakać.- upiera się.
- Verdas zaprosił mnie na randkę i się z nim przespałam, rozumiesz?! Dałam się mu uwieść...- Powiedziałam załamana, a ona pobladła.
- Misia...- przystanęła na chwilę.- Dobra stało się i co?
- Uciekłam.
- Violu, Verdas jest typem podrywacza i zawsze szuka laski na jedną noc... Wiem, bo... Fede był jego przyjacielem, ale się pokłócili i on się zmienił, ale nie Leon on jest taki sam, często można go spotkać w towarzystwie różnych kobiet.- mówi powoli.
- Lu ja wiem, tylko ja jestem głupia, że się dałam.- po moim policzku spływa łza.
- Nie płacz, on wie jak zamącić kobietą w głowie, to nie twoja wina.- przekonuje mnie.
- Mogłybyśmy o tym nie gadać ?- pytam czując jak kolejna łza opuszcza moje oczy.
- Oczywiście, a co powiesz na wieczór filmowy?- zmienia temat, za to ją kocham zawsze kiedy tylko o to poproszę a ona wie o co chodzi to potrafi "zapomnieć" o czym rozmawiałyśmy.
- Jestem za, tylko musimy kupić coś do jedzenia, bo moja lodówka jest pusta.- śmieję się.
- Dobra, to co idziemy?- proponuje kładąc odpowiednia sumę na stół na co jej wtóruje.
Siedzimy, gadamy, pijemy czerwone wino, a przede wszystkim śmiejemy się, tak właśnie wygląda każdy mój wieczór filmowy z Lu. Blondynkę poznałam na lotnisku. Gdy skończyłam 18 lat miałam dość tego, że ojciec mnie ciągle obarcza śmiercią mamy, co nie było moją winą, ciągle groził, że mnie wydziedziczy, a ja? W odpowiedzi na to po otrzymaniu dowodu wyjechałam z własnych oszczędności zarobionych to jako kelnerka, roznoszenie ulotek, robienie bransoletek, czy zbieranie owoców latem, wyjechałam. Mam w dupie co dzieję się z nim i moim bratem, oni dla mnie nie istnieją. Moją jedyną rodziną jest właśnie Lu i Fede, to ich poznałam pierwszych, to z nimi mieszkałam przez pierwsze pół roku jak próbowałam odnaleźć się w San Diego, blondynka pomogła mi z pracą. I gdyby nie ona nie wiem jak bym sobie poradziła. Z moich przemyśleń wyrywa mnie uderzenie poduszki.
-Ej.- krzyknęłam od razu.
- No co nie reagowałaś jak do ciebie mówiłam.- śmieje się blondynka- To o czym myślałaś?- pyta uśmiechając się.
- O tym, że gdyby nie ty to nie wiem jak bym sobie dała tu radę.- wyznaję a ta mnie przytula.
- Misia ja bym przyjaciółki nie miała. Poza tym to ty wyglądałaś jak przerażone zwierzę nie ja.- śmiejemy się na wspomnienie naszego pierwszego spotkania. W sumie to tylko przewróciłam się ze wszystkimi bagażami pod nogi Lu i Fede całujących się, przepraszałam kilka naście razy i w końcu zapytałam się o jakiś hotel i wtedy blondynka zaproponowała- nakazała- nocować u nich.
Leżę w łóżku i rozmyślam, zawsze robię tak przed snem, myślę o Lu, że zawsze mogę na nią liczyć i o dzisiejszym dość przyjemnym dniu. Ale dręczy mnie ciągle to, że tak łatwo dałam się podejść Verdas'owi i o tym, czemu Lu mnie wcześniej nie ostrzegła tylko powiedziała tylko jedno, cholerne zdanie nie opisujące go odpowiednio. Jak mogłam zgodzić się pójść na randkę z typem, którego nie znam i nic o nim nie wiem? A co gorsze, jak dałam mu się zaciągnąć do łóżka?! No w sumie nie do łóżka tylko do samochodu, ale to to samo. Jest już grubo po północy, a ja nie mogę zasnąć. Niestety , jutro mam na 12 do pracy, ale na szczęście razem z Lu jesteśmy jutro na sali, więc nie będę musiała sama radzić sobie na sali.
~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba,
jest trochę wcześniej nić zwykle
i bez Leona.
Ale w następnym wam to wynagrodzę.
Dziękuję bardzo wszystkim za komentarze
naprawdę jestem wam wdzięczna.
Zapraszam was do odnowionej strony bohaterowie.
I wszystkie istotne postacie będą umieszczane wraz z pojawieniem się ich w rozdziałach.
Zapraszam was do odnowionej strony bohaterowie.
I wszystkie istotne postacie będą umieszczane wraz z pojawieniem się ich w rozdziałach.
Ej no ja pasuje! Nie ma Leona!
OdpowiedzUsuńDawaj mi tu Leona no!
Violka porozmawiała z Lu. Lu pocieszycielka 😁
Cuuuddooowny :* ❤
Czekam na next :*
Buziaczki :* ❤
Maddy ❤
Zajebisty.
OdpowiedzUsuńBrak Leona. Nie podoba mi się to.
Będziesz musiała mi to wynagrodzić.
Czekam na next.
Pozdrawiam Patty;*
GENIALNE
OdpowiedzUsuńFENOMENALNE
CUDOWNE
WSPANIAŁE
DOSKONAŁE
TYLOMA POZYTYWNYMI SŁOWAMI MOŻNA SKOMENTOWAĆ TEN ROZDZIAŁ
GRATULACJE
NIE CHCE OPISAĆ TYLKO TEN ROZDZIAŁ TYLKO TE 5 POZOSTAŁYCH KTÓRE DZIŚ PRZECZYTAŁAM
BRAK LEONA W ROZDZIALE :(
WYNAGRODZISZ NAM TO !