piątek, 11 marca 2016

Rozdział 4 18+

Od kiedy tylko wstałam zastanawiam się, czy na pewno robię dobrze idąc na tą randkę z Verdas'em.
Nie wiem czemu za każdym razem tracę przy nim kontrolę nad sobą, Ale wiem jedno, że nie wiem o nim kompletnie nic a mimo to pcham się na spotkanie z nim. Gdyby Lu zamiast Fede zaczęłaby kręcić z takim typkiem jakim jest Verdas to chyba sama bym go wykastrowała, ale moja przyjaciółka ma to w nosie... Nie wiem, czy powinna się cieszyć, czy raczej płakać, ale cóż żyję się tylko raz. Z przemyśleń wybudza mnie dźwięk gotującej się wody w czajniku, szybkim ruchem wstaje z kanapy i ruszam w kierunku kuchni, gdzie zalewam kakao i znów idę kontynuować oglądanie jakiejś tandetniej telenoweli. Szczerzę to nie rusza mnie historyjka o miłości wyssana z palca i mało prawdopodobna. Po co dawać ludziom nadzieję na taką miłość, czy po co ich uczulać na fałszywość
ludzi, przecież my wszyscy powinniśmy już o tym dawno wiedzieć. Jednak mimo wszystko ja mam zamiar iść dzisiaj na randkę z kolesiem, o którym wiem tylko jedno zdanie. Brawo Violetto! Gdy kończę pić swój napój wstaję i odkładam go do zlewu i kieruję się do łazienki, tam myję się, ubieram w lekko prześwitującą bluzkę i krótkie spodenki, jeśli on chce się ze mną zabawić, to czemu ja mam nie próbować tego samego? Zadowolona uśmiecham się do siebie i kończę swój makijaż ostatnim przejechaniem szminką po ustach. Ślicznie, jeśli on myśli, że może wszystko to się lekko dzisiaj zdziwi. Czekam zniecierpliwiona na mojego "księcia z bajki"... ciekawe jakiej? Gdy włączam telewizję do moich uszu dobiega dźwięk dzwonka, szybko urządzenie zostaje ponownie wyłączone, a ja szybko kieruję się do drzwi. Gdy je otwieram zamurowuje mnie... Leon ubrany w dżinsy i koszulę w kratę.
- Hej śliczna.- mruga do mnie na co się rumienię.
- Hej.- mruczę nieśmiało, brawo Vilu, właśnie nie pokazujesz mu, że może z tobą wszystko...
- Mam dla ciebie kwiaty.- pokazuje zza pleców bukiet białych róż, jakie one są śliczne.
- Bardzo co dziękuję.- niepewnie odbieram od niego podarunek po czym szybko zanoszę go do kuchni, gdzie dostaję wazon z wodą i miejscówkę na stole. Wracam do szatyna, który na mój widok uśmiech się zadziornie... O nie, nie, nie tak się nie bawimy, to ja dzisiaj ci pokazuję, że nie jestem taka łatwa.
- Idziemy ?- pyta.
- Tak.- zamykam drzwi na klucz, który następnie chowam do torebki.


Wysiadamy nad jeziorem, niedaleko nas czekał już koc z przysmakami, jakie to wszystko śliczne.
- Stwierdziłem, że to będzie romantyczniejsze i tp. kiedy będzie mnie ludzi, a tu ich prawie nie ma.- rzuca niedbale, a moje ciało zaczyna przełączać się na tryb Verdas, wtedy tylko on ma nade mną władzę,
- Pięknie tu.- tylko tyle jestem w stanie wykrztusić z siebie. Ruszyłam w kierunku mostu, gdy byłam na jego końcu poczułam jego ciepłe dłonie na moich biodrach, które przyciągały mnie do jego krocza. Chcesz się tak bawić? Nie ma problemu. Odwróciłam się do niego przodem, będąc dalej przyciskaną przez niego do siebie. Szatyn chce mnie pocałować, ale w ostatniej chwili ja cofam się do tyłu co nie było dobrym rozwiązaniem, ponieważ wpadłam do wody. Brawo teraz to kurwa dałam popis swojej głupoty. Zielonooki szybko ściągną z siebie ubrania i zostając w bokserkach wskoczył do wody obok mnie.
- Trzeba było od razu powiedzieć, że jesteś mokra na mój widok.- mruga do mnie okiem, a ja spalam się ze wstydu. Szatyn przyciąga mnie za talię i dopiero teraz orientuje się, że nie mam gruntu pod nogami.- Z tyłu w samochodzie mam ręcznik i kurtkę, więc przebierzesz się, żebyś nie zmarzła.- mówiąc to muska ustami moją szyję, a ja tracę kontrolę. Verdas pomaga mi wyjść z wody i podaje ręcznik, bluzkę i kurtkę a ja zastanawiam się skąd on to ma w samochodzie, gołe nogi owijam dodatkowym kocem, spoglądam na szatyna, który jest już przebrany.
- Wiesz ten koc miał starczyć na nas dwoje.- uśmiechnął się zalotnie po czym wziął mnie na kolana i przykrył kocem nas oboje, moje gołe nogi dotykały materiału jego spodni.

Rozmawialiśmy i śmialiśmy się już nawet zapomniałam, że siedzę mu na kolanach i jestem bez spodni. Ale kim był by szatyn gdyby mi o tym nie przypomniał kładąc swoją dłoń na moim kolanie. Szybkim ruchem wbił się w moje usta, a ręką zaczął iść coraz wyżej, aż w końcu dotarł do złączenia moich nóg. Jęknęłam z przyjemności gdy jego dłoń spoczęła na moim kroczu, dzięki czemu mógł spokojnie wtargnąć do mojej buzi językiem. Całował mnie z taką pasją, że przestawałam już kontaktować. Z moich ust zsunął się na szuję, a jego ręka zerwała szybkim ruchem moje majtki i zaczęła masować moje wrażliwe miejsce. Nie panując nad sobą oparłam się o jego tors plecami i rozszerzyłam uda jak tylko mogłam, zadowolony z mojego ruchu przycisnął moje pośladki do swojego krocza.
- Widzę, że chcesz się zabawić.- mruknął seksownym głosem do mojego ucha, które później przygryzł i wbił we mnie dwa palce. Jęknęłam zachwycona z obrotu spraw przycisnęłam mocniej pośladki do wyczuwalnego już wzwodu Verdasa. Żyję się tylko raz i trzeba pamiętać o przyjemnościach, które w tym momencie dostarcz mi szatyn. Zaczyna szybkimi ruchami wchodzić i wychodzić ze mnie, za każdym razem zaczepiając o mój punkt G. Jestem coraz bliżej, aż w końcu dochodzę, w końcu Leon wyciąga ze mnie palce i zanosi do samochodu, wciąż całując. Kładzie mnie na tylnym siedzeniu, ale sprzeciwiam się i to on na nim ląduje. Rozsuwam jego rozporek i zdejmuję wraz z bokserkami, jestem zdania, że powinnam mu odpłacić, za przyjemność jaką mi zafundował. Biorę jego przyrodzie do ręki i zaczynam jeździć w górę i w dół, po chwili, gdy widzę, że zamyka oczy i odchyla głowę, biorę go do ust. Czuję jego ręce na głowie nadające rytmu moim poczynaniom. Po chwili czuję, że i szatyn doszedł, spragnieni większej ilości doznań szybko składamy tylnie siedzenia. Od razu, gdy zamykamy samochód rzucamy się na siebie, szatyn szybko wchodzi we mnie a ja ujeżdżam jak tylko potrafię, chcę sprawić przyjemność nie tylko sobie, ale też mojemu towarzyszowi. Zmęczona opadam na klatkę piersiową szatyna i oboje zasypiamy.
~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten jest trochę dziwny, ale mam nadzieję, że wam się podoba.
Zachęcam was do wypełnienia nowej ankiety, 
żebym wiedziała w jakim kierunku opowiadanie 
będzie dalej iść.
Mam nadzieję na wasze opinie ;)

5 komentarzy:

  1. Łał. Nieźle. Pierwsza "randka" i już ją zaliczył. Brawo Verdas. Violka dałaś się omamić. Później będzie pewnie żałowała. Ehhh.
    Zajebisty

    Maddy ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow!no tego to bym się nie spodziewała na serio. V miała udawać że nie jest łatwa ale wyszło coś inego ;P pierwsza randka i takie rzeczy ale najfajniejszy moment dla mnie to ten kiedy v chciała udowodnić ze nie jest łatwa i wpadła do wody a ten tekst verdasa the best !!
    Rozdział cudownie wspaniały !! Życzę weny i z niecierpliwością czekam na next !:**
    ~P

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity!
    hahah
    Miała być twarda... A wyszło po jego myśli xD
    Czekam na więcej
    Buziak
    Violetta Vilu

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny
    Niestety nie poszło po myśli Vilu
    Czekam na kolejny
    Zapraszam do mnie
    Zostałaś nominowana!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, ale nie komentowałam, postanowiłam zacząć
    Pierwsza randka, No niestety Viola nie udało ci się
    Zapraszam do siebie ❤️
    http://nie-oczekiwana-milosc.blogspot.com/
    Pozdrawiam
    Marzena

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*