- Castillo, znowu się zawiesiłaś.- wrzasnęła Bry kiedy nie było nikogo w sklepie.
- Przepraszam, mam naprawdę duży problem.- zaczęłam lecz przerwała mi.
- Nie obchodzi mnie to, jeszcze raz się dziś zawiesisz to wylatujesz.- powiedziała ostro, jak ja jej nienawidzę...
- Przepraszam- wymamrotałam.
- Dobra, ja wychodzę na przerwę zostajesz sama.- rzuciła, gdy była przy wyjściu.
- Okey.-m powiedziałam szczęśliwa perspektywą 30 minut bez niej. Niestety nie mogłam się długo cieszyć, bo do sklepu weszła jakaś kobieta. Ma długie czarne włosy zwinięte w kok, opaloną cerę (widać, że w solarium), piękne błękitne oczy oraz krótkie spodenki i bluzkę na ramiączka, na moje oko ma około 24/26 lat.
- Dzień dobry.- wymuszam uśmiech i obserwuję klientkę, wyraźnie nie wie za co się zabrać.- Może mogę pani jakoś pomóc?- spytałam uprzejmie, a ta na mnie spojrzała z uśmiechem.
- Tak. Czy mogłaby pani pokazać mi jakieś seksowne sukienki w rozmiarze 36?- wstałam z krzesła i skierowałam się w kierunku odpowiedniego wieszaka, szczerze mówiąc wydawało mi się, że ma rozmiar 38, ale klient nasz pan.
- Tutaj są wszystkie. Mogę jeszcze jakoś pomóc?- proforma...
- Tak, ale to już bardziej dziwna prośba...- spuściła głowę w dół, gdyż się lekko zarumieniła, już się boję.- Widzi pani, ja się nie zmieszczę.- pokazała na swoją figurę.- A chcę kupić siostrze prezent niespodziankę, jest pani do niej podobna i też taka drobna...- o cholercia, ja nie chcę.- Czy mogłaby pani przymierzyć kilka.
- Nie wiem, czy mogę, bo jestem w pracy i obecnie sama.- trochę mi głupio, bo wydaję się strasznie miła.
- Wiem, ale to sklep mojej przyjaciółki Bry, więc jak wróci i pani się zgodzi to nie będzie problemu.- i nie mam wyboru...
- No dobrze, tylko wróci dopiero za jakieś 20 minut.
- Dobrze to ja wrócę za pół godziny.- uśmiechnęła się i wyszła.
- Co to kuźwa było?- spytałam sama siebie i wróciłam za ladę. Po dwudziestu minutach wróciła Bry i jak jej powiedziałam to nie była szczęśliwa, jednak kiedy weszła to kobieta od razu zmieniła wyraz twarzy.
- Amber. Stęskniłam się- przytuliły się obie.
- Nie będzie problemu jak...
- No skądże, Violetta przebierz się i masz dodatkową przerwę.- powiedziała uśmiechnięta. Po raz pierwszy powiedziała do mnie Violetta, postęp? Szybko zrobiłam to co mi kazała i wyszłam z Amber.
- To od którego zaczynamy?- pokazała mi kilka najdroższych sklepów w galerii, oczywiście jak mogłoby być inaczej.
- Nie wiem, jestem tu tylko pani manekinem.- zaśmiałam się, a ona razem ze mną.
- Nie pani tylko Amber i bardzo jestem ci wdzięczna za pomoc,- powiedziała.
- Violetta.- uścisnęłam jej rękę i poszłyśmy do najbliższego. Musze przyznać, że sukienki są piękne i czuje się w nich naprawdę seksownie. Z tego co wiem to zostały nam tylko cztery sklepy. Gdy wychodzę z przymierzalni oczy Amber się zaświeciły, sama przyznam, że podoba mi się najbardziej, pasuje na mnie jak ulał.
- Tą bierzemy! - zawołała,- Ale idź dalej mierzyć.- nagle do sklepu wszedł szatyn... nie, nie, nie, nie i jeszcze raz NIE. Tylko nie Leon, lustruję wzrokiem cały sklep i zmierza w naszą stronę, wita się z Amber pocałunkiem. Auć, to zabolało w serce, ale wiem, że też powinnam tak zrobić i może właśnie z Tomem... Gdy mnie zauważa sztywnieje.
- Hej.- odzywam się pierwsza ukrywając ból jaki spowodował mi ten widok.
- Hej.- odpowiada speszony.
- Wy się znacie?- pyta nic nie podejrzewająca brunetka, nie pasują do siebie, ale cóż ich wybór.
- Tak ze szkoły, chodziliśmy do jednej klasy.- mówię za mężczyznę, bo on nie wie co powiedzieć.
- I jak się dogadywaliście kochanie?- to pytanie wbiło mi sztylet w serce. Szatyn zaniemówił.
- Byliśmy znajomymi...- kłamię i widzę ból w jego oczach, sam do ego doprowadziłeś!
- Co sądzisz o tej sukience?- zmienia temat, a on patrzy na mnie. Czuje się skrępowana, bo sukienka sięga do połowy ud i jest dość wyraźny dekolt, jest bez ramiączek, dokładnie uwydatnia moja talię i jest koloru czarnego. Jego wzrok śliska się pomiędzy dekoltem, końcem sukienki i moją twarzą.
- Jest przepiękna.- ledwo wydusił.
- Też tak sądzą, a Violu odwróć się.- poleciła. Plecy miałam wycięte do paska stanika.- Dobra możesz iść przymierzać dalej.- wykonałam jej polecenie, ale zostałam trochę dłużej w przymierzalni, musiałam się uspokoić. Leon już o mnie dawno zapomniał, ma dziewczynę, a ja? Nadal to głupio przeżywam... Nie koniec! Od teraz zapominam o nim, o tym, że coś nas łączyło, o tym jak go bardzo
- Strasznie dziękuje ci za pomoc.- mówi Amber tuląc się do Leona.
- Nie ma za co.- wymuszam uśmiech i już chce wrócić do tej cholernej pracy. gdy mnie zatrzymuje.
- Violu poczekaj!- odwracam się w jej stronę zdezorientowana.- To dla ciebie.- wręcza mi jakąś torbę ze sklepu, w której jest ta piękna czarna sukienka.
- Wybacz, ale nie mogę tego przyjąć,- od razu zaprzeczyła.
- Musisz, bo w niej pokarzesz się na balu, który organizuje. Mam nadzieje, że przyjdziesz.- że co? Ja nie chcę spędzać czasu z Leonem i jego dziewczyną.- Jest w piątek.- mam wymówkę.
- Wybacz, ale w piątek kończę trochę wcześniej niż zwykle i jestem już umówiona z chłopakiem na maraton.- gdy powiedziałam o chłopaku oczy Leona lekko przygasły, niech wie, że nie tylko on może mnie ranić.
- A może z nim przyjdziesz?- pyta z nadzieją
- No dobrze.- ciężko wzdycham. Po krótkiej rozmowie żegnam się z Amber całusem w policzek, a Leonowi rzucam bezuczuciowe "pa". Już się boję tego balu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Jak zwykle nie mam weny na notkę xD
Czekam na wasze opinie.
Do następnego :*
O żesz! To się porobiło! Kurde . Verdas ma dziewczynę! Amber. Czułam, że ta laska jest podejrzana.
OdpowiedzUsuńViolka ma chłopaka. Tom.
Cholera jasna to się kupy dupy nie trzyma!
Ja chcem Lajonette! Oby dwoje cierpią jak cholera!
Czekam na next :-)
Pozdrawiam Królik!
Buziaczki :* ❤
Hej dopiero znalazłam tego bloga ale bardzo mi się podoba i czekam na następny rozdział jak i czesc os
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Marcela
Hahah manekin Viola hahah.
OdpowiedzUsuńJa nie mogę ta Amber musi być miła ale Leon no co ty zrobiłeś?!
Leon zazdrosny hahaha
Pozdrawiam
Zela