- Cholera!- wrzeszczy cicho.- Nie mam innych, a i tak zaraz się spóźnię.- syknęła sama do siebie. Nie myślała długo szybko ściągnęła oba buty i szybkim krokiem ruszyła do sklepu w pobliżu Trudno, spóźnię się chwilę, ale przynajmniej będę miała buty, bo nie zamierzam się pokazywać na boso. Pomyślała zła. Szybko weszła do środka i skierowała się w odpowiednią stronę, szybko wybrała czerwone, wysokie szpilki, takie bardzo lubiła. Zmierzyła i podeszła do kasy.
- Dzień dobry.- przywitała się urocza blondynka.
- Dobry.- burknęła i szybko wyciągnęła kartę- Od razu założę je na nogi.- powiedziała, gdy kobieta chciała zapakować. Zapłaciła odpowiednią ilość pieniędzy i wyszła w nowym obuwiu, a stare wylądowały w koszy na przeciwko sklepu. Sprawdziła godzinę na zegarku. Super, teraz jak nie wezwę taxi to będzie po projekcie. Wściekła wyciągnęła telefon z torebki i zadzwoniła.
- Dzień dobry, chciałabym zamówić taxi.- powiedziała szybko.
- Um, oczywiście proszę poczekać dosłownie chwilkę, bo właśnie nasz kierowca jest niedaleko.- powiedziała kobieta. Super kolejny facet, od którego jestem uzależniona. Ta myśl wprawiała ją w wściekłość.
- Wie pani co, może jednak podziękuję.- powiedziała i rozłączyła się szybko. Cisnęła komórką do torby i szybkim tempem ruszyła do firmy. Zawsze unikała takich momentów gdzie to ona była uzależniona od jakiegokolwiek facet, nawet Fede. Oczywiście oprócz pracy, tam nie miała wyboru, bo jej firma dawno by splajtowała.
Gdy weszła do swojego gabinetu od razu zauważyła wysokiego bruneta.
- Przepraszam za spóźnienie, ale była to naprawdę ważna sprawa.- Przecież mu nie powiem, że but mi się zepsuł i wolałam przyjść na pieszo niż jechać taksówką, bo musiałabym czekać na jakiegoś pojebanego faceta.
- Dobrze, nic się nie stało, bo jak się okazało nasz współpracownik nie doleciał dzisiaj.- powiedziała spokojnie.
- Czyli nic nie zrobimy, bo ktoś jest poza krajem?- starała się ukryć wściekłość.
- Tak, ale spokojnie, jeszcze nie mamy nawet wyznaczonego miejsca, ani czasu. A za tydzień powinniśmy być już wszyscy.- powiedział ze spokojem. Kurwa, wspaniale! Jakiś face zawalił, a ja pędziłam głupia na łeb i szyję, aby tylko nie stracić tak ważnego przedsięwzięcia.
- Czyli widzimy się za tydzień?- chciała jak najszybciej pozbyć się nie chcianej przez nią osoby.
- Tak, do widzenia.- odpowiedział uprzejmie i wstał z fotela.
- Do widzenia.- również wstała i podała mu rękę, uścisnął ją i wyszedł.- Jak zawsze wszystko zawalają faceci.- syknęła już sama do siebie.
Reszta dnia minęła jej dość szybko i zanim się obejrzała była już w apartamencie. Gdy była w kuchni, zadzwonił dzwonek. Niechętnie podeszła do drzwi i otworzyła je, oczywiście przed drzwiami stali Fede i Lu.
- Hej- powiedzieli razem, często przychodzili do niej bez zapowiedzi, gdyż bali się o nią.
- Ja naprawdę nie potrzebuję żadnego towarzystwa.- powiedziała zła.
- Kiedy ty zrozumiesz, że się o ciebie martwimy.- powiedział Fede.- To co było już nie ma znaczenia, było minęło. Przestań to wreszcie rozpamiętywać.- powiedział na jednym wdechu.
- Tobie to tak łatwo przyszło.- fuknęła dość skutecznie denerwując brata.
- Czy masz kurwa masz zamiar do końca życia przeżywać krzywdy mamy, a nie swoje. Przecież do cholery on nic ci nie zrobił.- wrzasnął.
- Łatwo ci powiedzieć, bo ciebie nie zgwałcił.- po chwili się zorientowała, że powiedziała mu coś o czym nigdy nie chciała, prawdę. Gdy matka wyzdrowiała, poszli do nowej szkoły, nowe miasto, rozwód. Lecz pewnego dnia rano ojciec ją porwał i brutalnie zgwałcił. Od tamtej pory stała się taka.
- C-co?!- zapytał przerażony, stał jak wryty i ledwo wypowiedział jedno słowo.
- Nie ważne, idźcie już.- wskazała drzwi, znów chciało jej się przez to płakać, często właśnie to robiła po nocach. Ludmiła nic nie mówiąc podeszła do niej i przytuliła ją, nigdy nie widziała szatynki ze łzami w oczach. To co zdziwiło blondynkę to to, że Violetta jej nie odepchnęła tylko przytuliła się jak mała dziewczynka i nie wytrzymała, zaczęła płakać.
Właśnie cała trójka siedzi na kanapie i ogląda jakąś komedię. Ludmiła z Federico tulą Violettę, teraz kiedy już wiedzą wszystko chcą jej pomóc dając miłość. Szatynka cieszy się, że wreszcie mogła wyrzucić z siebie coś co ciążyło jej kilkanaście lat.
- Idę po sok, chcecie?- zapytała Lu, oboje przytaknęli głowami.
- Czemu wcześniej mi nie powiedziałaś?- zapytał gdy byli sami.
- Bo nie chciałam znów wam przypominać.- powiedziała tym samym głosem jak kiedyś.
- To dla tego się taka stałaś?- zapytał niepewnie.
- Tak, bo tylko tak mogła to zatrzymać dla siebie. Gdybym dalej była taka jak kiedyś dowiedziałbyś się wcześniej, ale nadal nienawidzę facetów.- zażartowała lekko. Przytulił ją tylko mocniej.
- Kocham cię siostrzyczko.
- Ja ciebie też braciszku.- te dwa zdania znaczyły dla nich dużo, zawsze jako dzieci tak mówiły do siebie. Podczas kolejnego filmu zasnęła, a szatyn i Ludmiła poszli do pokoju gościnnego, lecz przed tym Federico zaniósł siostrę do jej pokoju i ułożył wygodnie na łóżku.
~~~~~~~~~~~~~
Oto kolejny.
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Jak widzicie od razu zaczyna się coś dziać, ale mam nadzieję, ze jest spoko.
Proszę was o opinie w komentarzach.
I o odpowiedź w ankiecie, tylko szczerzę mówiąc na razie mam większą wenę na to opowiadanie.
I o odpowiedź w ankiecie, tylko szczerzę mówiąc na razie mam większą wenę na to opowiadanie.
To do następnego :*
Hah Niech zgadne facet, który zawalił i przez niego spotkanie nie doszło do skutku to Leon?
OdpowiedzUsuńViolka została kiedyś zgwałcona przez ojca!
Pieprzony dupek! Zgwalcic własną córkę? !
Yhhhh. Violka teraz czuję odrazę do facetów.
Zajebisty i czekam na kolejny!
#Królik ♡
Boski
OdpowiedzUsuńOn ją zgwałcił?!
OdpowiedzUsuńMatko niedobrze mi!
Biedna dobrze że ma Fede i Lu
Pozdrawiam