- Violetta!- a ja nie mogę uwierzyć, że mnie szuka.- Violetta! Słyszysz mnie!
- Tutaj!- krzyczę i dopiero widzę, że zeszłam ze ścieżki, brawo kretynko... Po chwili szatyn pojawia się koło mnie i wyciąga w moją stronę dłoń, abym wstała. Chwytam mocno i wstaję, lecz ból przeszywający moją stopę zgina mnie w pół, a przed upadkiem ratuje mnie Leon.
- Cholera, czemu nic mi nie powiedziałaś.- syczy i bierze mnie na ręce, a ja mam potwierdzenie, że jestem jego problemem. Niesie mnie do samochodu i sam wsiada, nie odzywam się przez całą drogę, aż stajemy pod... szpitalem?!
- Leon, coś się stało, że tu przyjechaliśmy?- pytam przerażona, a on patrzy na mnie sceptycznie.
- Twoja noga.- wskazuje na miejsce, gdzie powstaje plama krwi. Wyciąga mnie z samochodu i szybko wchodzi do wielkiego budynku, którego nienawidzę.
Po godzinie wychodzimy w ciszy, nie mam pojęcia co mam zrobić. Płakałam mówiąc, że jestem dla niego problemem, a po kilku minutach dodałam mu kolejnego, czyli bezsensowne siedzenie w szpitalu i plama na tapicerce... Szatyn pomaga wsiąść mi do samochodu, a kule, które dostałam odkłada na tylne siedzenie, okazało się, że rana jest tak głęboka, iż trzeba było ją zaszywać i nie mogę teraz chodzić przez miesiąc i za dwa tygodnie mam ściągnięcie szwów. Szatyn wsiada na miejsce kierowcy.
- Powiesz mi teraz co tam do cholery robiłaś i czemu nie odbierałaś ode mnie telefonów?!- jest zły. a ja milczę.- Cholera Violetta!
- Zawieź mnie do mojego mieszkania!- krzyczę i wybucham płaczem, nie chcę być jego problemem mam dosyć świadomości, że go ograniczam.
- Co się dzieje?- pyta spokojniejszy.
- Odwieź mnie do MOJEGO mieszkania, proszę.- powtarzam. Zrezygnowany wzdycha, odpala silnik i ruszamy spod szpitala.
- Violetta... Co się stało?- próbuje po raz kolejny.
- Nic.
- Jesteś na mnie zła?
- Nie.
- Znalazłem cię w parku, zapłakaną z rozciętą nogą, co się tam kurwa stało?!
- Nic.- mężczyzna nie wytrzymuje i zjeżdża na chodnik.
- Violetta, kurwa co się z tobą dzisiaj dzieje?!- wybucha.- Staram się ci pomóc dbać o ciebie i nie robić wyrzutów, że nie spotykamy się przez tydzień i nawet nie rozmawiamy, bo masz ciężką pracę! Co robię?! Staram się ci pomóc! Ale ty masz to w nosie i nawet nie mówisz co się stało, a ja się cholernie martwię o ciebie, czy to jest tak trudno pojąć?!- krzyczy, a ja co raz bardziej płaczę.
- Nie widzisz tego?! Jestem dla ciebie problemem!
- Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz dla mnie problemem!- wychodzi z samochodu i obchodzi samochód, bierze mnie w ramiona zamykając samochód.
- Co robisz?- łka, lecz nie słyszę odpowiedzi.- Leon.- nadal nic. Idziemy w ciszy, aż dochodzimy do jeziora. Kładzie mnie na trawie i sam siada obok mnie, nie odzywamy się do siebie, nagle szatyn przyciąga mnie do siebie i zamyka w szczelnym uścisku.
- Przepraszam cię.- łkam po raz kolejny tego wieczora.
- Nigdy nie będziesz moim problemem, jesteś najwspanialszym co mnie spotkało.- mruczy w moją szyję i składa na niej pocałunki, które schodzą z szyi na obojczyk, ramię i wracają tą samą ścieżką do moich ust, które były stęsknione za jego.
Po godzinie wychodzimy w ciszy, nie mam pojęcia co mam zrobić. Płakałam mówiąc, że jestem dla niego problemem, a po kilku minutach dodałam mu kolejnego, czyli bezsensowne siedzenie w szpitalu i plama na tapicerce... Szatyn pomaga wsiąść mi do samochodu, a kule, które dostałam odkłada na tylne siedzenie, okazało się, że rana jest tak głęboka, iż trzeba było ją zaszywać i nie mogę teraz chodzić przez miesiąc i za dwa tygodnie mam ściągnięcie szwów. Szatyn wsiada na miejsce kierowcy.
- Powiesz mi teraz co tam do cholery robiłaś i czemu nie odbierałaś ode mnie telefonów?!- jest zły. a ja milczę.- Cholera Violetta!
- Zawieź mnie do mojego mieszkania!- krzyczę i wybucham płaczem, nie chcę być jego problemem mam dosyć świadomości, że go ograniczam.
- Co się dzieje?- pyta spokojniejszy.
- Odwieź mnie do MOJEGO mieszkania, proszę.- powtarzam. Zrezygnowany wzdycha, odpala silnik i ruszamy spod szpitala.
- Violetta... Co się stało?- próbuje po raz kolejny.
- Nic.
- Jesteś na mnie zła?
- Nie.
- Znalazłem cię w parku, zapłakaną z rozciętą nogą, co się tam kurwa stało?!
- Nic.- mężczyzna nie wytrzymuje i zjeżdża na chodnik.
- Violetta, kurwa co się z tobą dzisiaj dzieje?!- wybucha.- Staram się ci pomóc dbać o ciebie i nie robić wyrzutów, że nie spotykamy się przez tydzień i nawet nie rozmawiamy, bo masz ciężką pracę! Co robię?! Staram się ci pomóc! Ale ty masz to w nosie i nawet nie mówisz co się stało, a ja się cholernie martwię o ciebie, czy to jest tak trudno pojąć?!- krzyczy, a ja co raz bardziej płaczę.
- Nie widzisz tego?! Jestem dla ciebie problemem!
- Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz dla mnie problemem!- wychodzi z samochodu i obchodzi samochód, bierze mnie w ramiona zamykając samochód.
- Co robisz?- łka, lecz nie słyszę odpowiedzi.- Leon.- nadal nic. Idziemy w ciszy, aż dochodzimy do jeziora. Kładzie mnie na trawie i sam siada obok mnie, nie odzywamy się do siebie, nagle szatyn przyciąga mnie do siebie i zamyka w szczelnym uścisku.
- Przepraszam cię.- łkam po raz kolejny tego wieczora.
- Nigdy nie będziesz moim problemem, jesteś najwspanialszym co mnie spotkało.- mruczy w moją szyję i składa na niej pocałunki, które schodzą z szyi na obojczyk, ramię i wracają tą samą ścieżką do moich ust, które były stęsknione za jego.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać.
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Postaram się dodać kolejny rozdział w sobotę najpóźniej w niedzielę.
Proszę was o pozostawienie komentarza nawet zwykłej kropki.
Budziaki :*
💗
OdpowiedzUsuńViolka myśli, że jest dla niego problemem. Zwariowała? Gdyby tak było to już dawno kopnął by ją w tyłek i zostawił. Kocha ją to dlaczego miałaby być dla niego problemem?
UsuńZajebisty.
Czekam na next :*
Buziaczki :* ❤
Maddy ❤
Cudowny rozdział
OdpowiedzUsuńViolka myśli. że jest dla niego problemem? A Leon wcale tak nie myśli. Może jak jej to wyjaśnił to zrozumie, że nie jest dla niego problemem.
Czekam na next :*
Pozdrawiam Patty;*
Buziaczki:**
Matko boska jaki wzruszający rozdział. Bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńVioletta myśli ,że jest problemem Leona i chce wyprowadzić się do siebie i na dodatek wdepła w szkło. Ałć. Czekam na next <33
Perełka *.*
OdpowiedzUsuńV czuje się problemem dla Leona. Zwariowała dziewczyna ;-; Gdyby i on tak twierdził, już dawno by ją rzucił. Przecież Lajon zrozumie jej sytuację i na pewno pomoże znaleźć nową pracę. A z resztą, kocha ją, więc nie będzie mu to przeszkadzać.
Chciała się wyprowadzić, ale na szczęście Leon przemówił jej do rozsądku.
Cudny rozdział ^^
Czekam na więcej <3
Buziaki :**
Co się stało!?
OdpowiedzUsuńZachowuje się jak kobieta w ciąży!
Albo ma okres
Problem?!
Violetta no coś ty
Zwariowałaś
Cytuje co powiedział Leon
"Nigdy nie będziesz moim problemem, jesteś najwspanialszym co mnie spotkało"
Och Viola
Wspaniałe
Genialne
Czekam!
Cudiwny rozdział. Czekam na kolejny. Kocham
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ❤
OdpowiedzUsuń