czwartek, 30 czerwca 2016

Rozdział 13

Właśnie wychodzę z mojego dawnego miejsca pracy i zastanawiam się co ja najlepszego zrobiłam. Przecież teraz nie mam ani grosza na utrzymanie siebie, a na Leon'ie nie mogę długo wisieć. Właśnie w tym momencie uświadamiam sobie, że jestem dla niego problemem. Ledwo co mnie poznał, a ja już jestem na jego utrzymaniu, co on sobie o mnie musi myśleć?! Jest dla mnie ważny i nie chce go stracić przez to, że wyjdę na jakąś pieprzoną larwę życiową! Nagle rozbrzmiewa dzwonek mojego telefonu, szybko sprawdzam, kto próbuje się ze mną skontaktować. W takim samum tempie odrzucam połączenie i wyłączam urządzenie. Nie mam zamiaru teraz z nim gadać, muszę przemyśleć co zrobię dalej ze sobą. Nie interesuje mnie fakt, że szatyn może się martwić, teraz nie chcę spojrzeć w jego przepiękne oczy wiedząc, że nie mam kompletnie nic, żeby się odwdzięczyć. Idę przez park do mojego starego domu, tak znowu nie mam jak trafić do domu szybciej niż dwie godziny. I nie pójdę do Leon'a ani po niego nie zadzwonię, nie mam zamiaru być jego problemem na głowie. Z kolejnym krokiem moja szpilka się łamie, a ja upadam plecami na twardy chodnik. Jęczę z bólu i powoli się podnoszę, zdejmuję już bezużytecznego buta z nogi ciskam nim do kosza i to samo robię z drugim. Teraz patrzę pod nogi, aby nie stanąć na szkle, bo tego bym chyba nie zniosła. Z każdym kolejnym metrem wypominam sobie wszystkie nieudane rzeczy z mojego życia. Jak zerwał ze mną James, bo miał inną. Dzień moich ostatnich urodzin, pamiętacie? Poznaliśmy się wtedy i jakie wrażenie na was zrobiłam? Głupia, niezdara, której nic w życiu nie wyszło... I wiecie co jest najgorsze? Jak poznałam Leon'a to przestałam w to wierzyć, ale to wraca i znów czuję się jak pomyłka życia. Z każdym kolejnym krokiem coraz więcej łez opuszcza moje oczy i moczy policzki. Czuje się coraz gorzej, zamykam oczy co okazję się największym popełnionym dziś przeze mnie błędem, gdyż staję na kawałek potłuczonego szkła i zwijam się z bólu. A pro po pomyłki życiowej. Siedzę na tym cholernym chodniku i nie wiem co zrobić, zaczynam płakać. Nagle słyszę w oddali głos Leona.
- Violetta!- a ja nie mogę uwierzyć, że mnie szuka.- Violetta! Słyszysz mnie!
- Tutaj!- krzyczę i dopiero widzę, że zeszłam ze ścieżki, brawo kretynko... Po chwili szatyn pojawia się koło mnie i wyciąga w moją stronę dłoń, abym wstała. Chwytam mocno i wstaję, lecz ból przeszywający moją stopę zgina mnie w pół, a przed upadkiem ratuje mnie Leon.
- Cholera, czemu nic mi nie powiedziałaś.- syczy i bierze mnie na ręce, a ja mam potwierdzenie, że jestem jego problemem. Niesie mnie do samochodu i sam wsiada, nie odzywam się przez całą drogę, aż stajemy pod... szpitalem?!
- Leon, coś się stało, że tu przyjechaliśmy?- pytam przerażona, a on patrzy na mnie sceptycznie.
- Twoja noga.- wskazuje na miejsce, gdzie powstaje plama krwi. Wyciąga mnie z samochodu i szybko wchodzi do wielkiego budynku, którego nienawidzę.

Po godzinie wychodzimy w ciszy, nie mam pojęcia co mam zrobić. Płakałam mówiąc, że jestem dla niego problemem, a po kilku minutach dodałam mu kolejnego, czyli bezsensowne siedzenie w szpitalu i plama na tapicerce... Szatyn pomaga wsiąść mi do samochodu, a kule, które dostałam odkłada na tylne siedzenie, okazało się, że rana jest tak głęboka, iż trzeba było ją zaszywać i nie mogę teraz chodzić przez miesiąc i za dwa tygodnie mam ściągnięcie szwów. Szatyn wsiada na miejsce kierowcy.
- Powiesz mi teraz co tam do cholery robiłaś i czemu nie odbierałaś ode mnie telefonów?!- jest zły. a ja milczę.- Cholera Violetta!
- Zawieź mnie do mojego mieszkania!- krzyczę i wybucham płaczem, nie chcę być jego problemem mam dosyć świadomości, że go ograniczam.
- Co się dzieje?- pyta spokojniejszy.
- Odwieź mnie do MOJEGO mieszkania, proszę.- powtarzam. Zrezygnowany wzdycha, odpala silnik i ruszamy spod szpitala.
- Violetta... Co się stało?- próbuje po raz kolejny.
- Nic.
- Jesteś na mnie zła?
- Nie.
- Znalazłem cię w parku, zapłakaną z rozciętą nogą, co się tam kurwa stało?!
- Nic.- mężczyzna nie wytrzymuje i zjeżdża na chodnik.
- Violetta, kurwa co się z tobą dzisiaj dzieje?!- wybucha.- Staram się ci pomóc dbać o ciebie i nie robić wyrzutów, że nie spotykamy się przez tydzień i nawet nie rozmawiamy, bo masz ciężką pracę! Co robię?! Staram się ci pomóc! Ale ty masz to w nosie i nawet nie mówisz co się stało, a ja się cholernie martwię o ciebie, czy to jest tak trudno pojąć?!- krzyczy, a ja co raz bardziej płaczę.
- Nie widzisz tego?! Jestem dla ciebie problemem!
- Nigdy nie byłaś i nigdy nie będziesz dla mnie problemem!- wychodzi z samochodu i obchodzi samochód, bierze mnie w ramiona zamykając samochód.
- Co robisz?- łka, lecz nie słyszę odpowiedzi.- Leon.- nadal nic. Idziemy w ciszy, aż dochodzimy do jeziora. Kładzie mnie na trawie i sam siada obok mnie, nie odzywamy się do siebie, nagle szatyn przyciąga mnie do siebie i zamyka w szczelnym uścisku.
- Przepraszam cię.- łkam po raz kolejny tego wieczora.
- Nigdy nie będziesz moim problemem, jesteś najwspanialszym co mnie spotkało.- mruczy w moją szyję i składa na niej pocałunki, które schodzą z szyi na obojczyk, ramię i wracają tą samą ścieżką do moich ust, które były stęsknione za jego.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać.
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Postaram się dodać kolejny rozdział w sobotę najpóźniej w niedzielę.
Proszę was o pozostawienie komentarza nawet zwykłej kropki.
Budziaki :*
 

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Violka myśli, że jest dla niego problemem. Zwariowała? Gdyby tak było to już dawno kopnął by ją w tyłek i zostawił. Kocha ją to dlaczego miałaby być dla niego problemem?
      Zajebisty.
      Czekam na next :*
      Buziaczki :* ❤

      Maddy ❤

      Usuń
  2. Cudowny rozdział
    Violka myśli. że jest dla niego problemem? A Leon wcale tak nie myśli. Może jak jej to wyjaśnił to zrozumie, że nie jest dla niego problemem.
    Czekam na next :*
    Pozdrawiam Patty;*
    Buziaczki:**

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko boska jaki wzruszający rozdział. Bardzo mi się podoba.
    Violetta myśli ,że jest problemem Leona i chce wyprowadzić się do siebie i na dodatek wdepła w szkło. Ałć. Czekam na next <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Perełka *.*
    V czuje się problemem dla Leona. Zwariowała dziewczyna ;-; Gdyby i on tak twierdził, już dawno by ją rzucił. Przecież Lajon zrozumie jej sytuację i na pewno pomoże znaleźć nową pracę. A z resztą, kocha ją, więc nie będzie mu to przeszkadzać.
    Chciała się wyprowadzić, ale na szczęście Leon przemówił jej do rozsądku.
    Cudny rozdział ^^
    Czekam na więcej <3
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Co się stało!?
    Zachowuje się jak kobieta w ciąży!
    Albo ma okres
    Problem?!
    Violetta no coś ty
    Zwariowałaś
    Cytuje co powiedział Leon

    "Nigdy nie będziesz moim problemem, jesteś najwspanialszym co mnie spotkało"
    Och Viola
    Wspaniałe
    Genialne
    Czekam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudiwny rozdział. Czekam na kolejny. Kocham

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*