czwartek, 5 maja 2016

Rozdział 10

Jak byłam mała zawsze marzyłam o księciu z bajki, który przyjedzie na białym koniu i uratuje mnie od życia w rutynie. Ale wiecie, co mi się przydarzyło? Mężczyzna z wyglądu spokojnie mógłby być księciem, który zawsze jak się pojawiał sprawiał, że nie potrafiłam mu się oprzeć. Miał jedyny defekt, brak białego konia, ale to najmniej mi przeszkadzało. Jednak zawsze, gdy coś jest dobrze to pojawiają się osoby, które chcą to twoje szczęście zniszczyć i  pogrzebać. Nie zawsze im się udaje, ale w mojej bajce zdecydowanie rozpieprzyła całą historie. Teraz nie mam SWOJEGO księcia, ani przyjaciółki, która okazała się być wredną żmiją. Ale zawsze próbuję znaleźć plusy sytuacji w których jestem i wiecie co? Nie mogę znaleźć ani jednego. 
- Viola, co jest? Cały dzień taka zamyślona jesteś?- pyta Ferro, a mnie skręca. 
- Nic. Zmęczona jestem.- mruczę.- Mam prośbę, powiesz mi coś więcej o Leon'ie?- zastanawiam się czy powie mi prawdę, czy nie.
- Mówiłam ci, po prostu się z nim nie zadawaj to zły człowiek.- mówi, a mnie coś bierze.
- To ty jesteś złym człowiekiem, myślisz, że nie wiem jak wszystkich okłamałaś i zniszczyłaś przyjaźń Fede i Leon'a, bo tak ci się akurat podobało?~ wybucham, nie udało mi się wytrzymać, ale jestem wściekła na nią, że zniszczyła mi życie.- Jest podłą, suką, która okłamie nawet "najlepszą przyjaciółkę" chociaż teraz nie wiem czy w ogóle nimi kiedyś byłyśmy. Nie wiem czemu go tak nie lubisz, ale nie chcę cię znać.- krzyczę, a ona blednie.
- V-violu, to nie tak.- zaczyna się tłumaczyć.
- A jak?! Przez ciebie sprawiłam, że Leon cierpiał, a nie powinien, to ty powinnaś, a nie on.
- Daj mi wytłumaczy- przerywam jej.
- Nie masz czego, postąpiłaś tak samolubnie, że nie mam zamiaru się do ciebie kiedykolwiek jeszcze odzywać.- warczę i wychodzę z kawiarni. Idę wściekła, nie patrząc na ludzi mijających mnie, łudziłam się, że Ludmiła powie mi prawdę, ale myliłam się i to jest dla mnie bardzo przykre. Nagle z zamyśleń wybudza mnie zderzanie się z kimś.
- Bardzo przepraszam nie zauważyłem- nie jest mu dane dokończyć, bo rzucam się mu na szyję, a moich oczu wylewają się łzy. Już wiem, że mnie poznał, bo chciał mnie lekko odepchnąć, lecz ja tylko mocniej oplotłam ręce wokół jego szyi i uniemożliwiłam jego zamiar.
- Leon.- mówię, nie jestem w stanie się od niego oderwać, nie chce i nie umiem.- Proszę uwierz mi powiedziałam ci prawdę. Ludmiła mnie oszukała- chlipię.
- A ty uwierzyłaś.- te słowa brzmią jak największa zbrodnia i tak właśnie się czuję.
- Bo nic o tobie nie wiedziałam.
- Nie mogłaś zapytać?- jest na mnie zły.
- Ludmiła powiedziała mi, żebym cię unikała, bo...- już chce powiedzieć.- A-ale to nie jest istotne, bo wiem, że kłamała, wiem też, że zależy mi na tobie, więc proszę nie zostawiaj mnie.- płaczę.
- Chodź.- mówi zrezygnowany, a ja powoli odsuwam się od jego ciała i ruszam za nim. Wsiadamy do samochodu, a ja nie pytam o nic, ufam mu.

Wchodzimy do jego mieszkania, jest piękne. Ale bardziej dziwi mnie fakt czemu my tutaj jesteśmy.
- Napijesz się czegoś?- pyta.
- Wody.- przytakuję.
- Oj nie o to mi chodzi, śliczna.- mówi, a ja jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Nie wiele myśląc podbiegam do niego i obejmuję rękami jego szyję, czuję, że jest zdziwiony tym ruchem.
- Tylko ty możesz tak do mnie mówić i nawet nie wiesz jak mi tego brakowało.- szepczę, przez łzy.
- Ej, czemu płaczesz?- zmartwił się.
- Tęskniłam.- wyznaje.- Nawet nie masz pojęcia jak źle się czułam gdy nie było ciebie obok mnie. Gdy wyszedłeś z klubu jak powiedziałam prawdę.- na to wspomnienie zaczęłam bardziej płakać, nie wiem czemu dzieje się to wszystko mimo tego, że nie chcę okazywać tak dużej słabość do niego.
- Wyszedłem, bo musiałem przemyśleć pewne rzeczy, historia powtórzyła się u mnie dwa razy i- nie dałam mu dokończyć, w sposób, który nie był przemyślany w najmniejszym stopniu, całuję go. Jednak wiecie co dziwi mnie najbardziej? Odwzajemnia go i obejmuje moją talię swoimi dłońmi przyciągając mnie do siebie.
- Zależy mi na tobie.- szepczę gdy się odrywamy od siebie.
- Gdyby mi na tobie nie zależało nie było by tu nas.- przyznaje i śmieje się sam z siebie.
- Zacznijmy z czystymi kartami.- proponuję, szatyn przez chwilę analizuje moje słowa po czym przytakuje.
- Jestem Leon, a ty śliczna?- szepczę przy moim uchu pociągającym tonem. Szybko dołączam się do tej gry, bo uwielbiam ją, uwielbiam czuć, że jest blisko, jak nazywa mnie piękną czy śliczną. czuję się bezpieczna, gdy tylko wiem, że jest obok.
- Violetta.- mruczę i przysuwam się do niego blisko, nasze klatki piersiowe zderzają się, a oddechy mieszają- To co robimy?- pytam odsuwając się od niego.
- Hmm... Możemy pogadać, obejrzeć film, albo wyjąć coś zjeść.- proponuje- Co panienka tylko woli- mruczy w zgięcie mojej szyi.
- Ja byłabym za obejrzeniem czegoś, a pan panie Verdas?- odsuwam się, aby spojrzeć w jego oczy.
- Jakieś preferencje?
- Możesz wybrać.- uśmiecham się.

Siedzimy i oglądamy komedię, oczywiście pozwoliłam wybrać szatynowi, ale nie pozwoliłam włączyć żadnego horroru, więc stanęło na komedii. Siedzę oparta o tors mężczyzny, jego dłonie obejmują moją talię, a moje przytrzymują miskę z popcornem, którą trzymam na kolanach. Czuję jak jedną dłoń zdejmuje z mojej talii i sięga do naczynia z uprażonymi ziarnami kukurydzy. Patrzę na niego groźnym wzrokiem, na co on się śmieje, lekko podbijam dłoń w której miał popcorn przez co wypadły mu z ręki, a on wybuchł jeszcze głośniejszym śmiechem. Nie wiem jak mogłam pomyśleć, że jest okropny, gdy jest się blisko niego staje się inny niż by można było o nim pomyśleć. Teraz to ja nabrałam trochę ziarenek i dałam mu, a jego dłoń położyłam z powrotem na jej wcześniejsze miejsce, bo nie ukrywam podobało mi się to.
- Zachowujesz się gorzej niż ja.- szatyn nadal chichoczę z co dostaje ode mnie knykcia w żebra, niestety nie okazuje się to zbyt dobrym posunięciem, bo Leon zaczyna mnie łaskotać. Gdy wreszcie przestaje zbliżamy nasze usta do siebie, lecz przeszkadza nam dzwonek, szatyn rusza w stronę drzwi.
- Musimy pogadać.- słyszę ten głos i nieruchomieję, cholera co ja teraz zrobię?
~~~~~~~~~
Hej
Jak obiecałam jest rozdział wcześniej niż w sobotę, czy niedzielę, 
oczywiście w weekend też będzie.
Nie macie pojęcia ile podejść zrobiłam pisząc ten rozdział,
gdy miałam już cały usuwałam go, bo stwierdziłam, że to nie to i tak kilka razy.
No i tak powstała ta 10
za chyba 6 podejściem.
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Do następnego :*

4 komentarze:

  1. Rozdział jest fantastyczny!
    Violetta nie wytrzymuje i mówi ludmile prosto w twarz to co wie i to przez co zranila Leona. Jednak Bóg tak chciał aby się spotkali Ci mi się podoba :))
    Fi tego Leon jak wybacza i jadą do niego i jeszcze ten pocaunek. Ahh. Ciekawe kto jest za tymi drzwiami.wydaje mi się ze Ludmiła ale nie jestem pewna.
    No cóż czas pokaże. Tym jednak życzę weny i czekam na next !:**
    ~P

    OdpowiedzUsuń
  2. Pogodzili się! Oł yeaaaaa! Nareszcie!
    Teraz będzie wszystko pięknie ładnie? Chyba nie do końca. Kto tam przyszedł? Ludmiła? A może ktoś kogo zna Vils i jednocześnie miała z nim doczynienia w nieco inny sposób? Nie wiem, dlatego chce się dowiedzieć.
    Viola wreszcie wygarnęła Ludmile. I bardzo dobrze. Niech nie myśli, że jest bezkarna. Straciła przyjaciółkę i chłopaka. Jakoś szczególnie nie jest nieszczęśliwa z powodu straty chłopaka.
    Viola I Leon oglądają sobie komedie. Oczywiście nie obyło się bez przytulasków czy pocałunków.
    Tylko kurde kto się do jego drzwi dobijał?
    Booossskkiii 😀
    Czekam na next :*
    Buziaczki :* ❤

    Maddy ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne
    Cudowne
    Doskonałe
    V wybuchła przed Lu
    Właściwie szkoda że Lu i V nie są już przyjaciółkami :(
    Ale Leon wybaczył Vili .
    V i Verdas spędzają miło cza a tu nagle dzwonek .
    Kto ty jest ?
    Czekam na next !

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział <3
    Viola w końcu wygarnia Lu wszystko. Dziwie się że dopiero teraz
    W końcu!!
    Leonetta się pogodziła ;)
    Są tacy słodcy ^^
    Tylko kto to pukał?? O.o

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*