niedziela, 10 kwietnia 2016

Rozdział 7

Kolejny męczący dzień, dzisiaj wstałam wyjątkowo wcześnie, ale po przeżyciach jakie wczoraj miałam to sama się dziwię, że w ogóle spałam.
Podjechaliśmy pod mój dom, szybko odpięłam pasy.
- Dziękuję za pomoc.- mruknęłam szybko i już chciałam wysiąść, lecz szatyn złapał mnie za nadgarstek, spojrzałam na niego pytająco.
- Nie zaprosisz mnie nawet na herbatę, w podzięce za pomoc?- uśmiecha się zadziornie, a moje serce mięknie.
- Dobrze, ale tylko herbatka, skarbie.- mrugam do niego i staram się nie wybuchnąć śmiechem, gdy widzę jego zaskoczenie, na "skarbie"
- Chyba, że będziesz chciała więcej, kocico.- teraz to on uśmiechnął się do mnie zwycięsko i wysiadła z auta, podszedł do moich drzwi, których nie byłam w stanie otworzyć, gdyż poznałam kolejne słowo opisujące mnie według niego.- Wysiadasz, piękna.- mam tego powili dosyć. 

- Jaką chcesz herbatę?- pytam, gdy wchodzimy do mojego mieszkania.
- Obojętnie.- rzuca i podąża za mną do kuchni. Gdy podeszłam do kuchenki po raz kolejny tego wieczoru poczułam jego dłonie na biodrach i usta na szyi, które szukają najbardziej czułego miejsca na mojej skórze. 
- Leon... Mówiłam Ci już jakie mam zdanie na ten temat.- mówię nie chętnie, lecz wiem, że nie mogę pokazać mu, że jestem łatwa i mimo tego co mówię to się z nim prześpię, o nie ma takiej możliwości. 
- Ale o co ci chodzi, śliczna?- udaje, że nie wie o co mi chodzi, ale oboje wiemy, że kłamie.
- Nie mam zamiaru po raz kolejny przespać się z kimś takim jak ty.- mówię wprost, lecz zaczynam żałować tego po chwili, bo szatyn przestaje całować moją szyję i obraca mnie do siebie przodem.
- Czyli jaki według ciebie jestem?- pyta lekko zły z mojej wcześniejszej wypowiedzi, właśnie sobie zdaję sprawę, że teraz mogę skończyć naszą znajomość, nie wiem czy tego chce. Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że muszę to zrobić.
- Mężczyzną, który jest jak dziwka, bo codziennie śpi z inną, myśli, że wszystko może i ma w dupie wszystkie zakazy. Tak przespałam się z tobą, ale żałuję tego jak nie wiem i wiesz co? Wstydzę się tego, że zadaję się z tobą. Nie rozumiem jak ty możesz patrzeć w swoje odbicie. Nie wiem o tobie prawie nic, a ty chcesz mnie po raz kolejny przelecieć. Czemu? Może dlatego, że nie mogłeś znaleźć innej, która zaspokajałaby twój chory popęd?- chce żeby dał mi spokój i, żeby moje życie było takie same jak to przed jego spotkaniem. W jego oczach widzę złość, ale nie tylko. W głębi jego oczu widzę smutek, wręcz rozpacz, niestety jest tak zamaskowana pod wzrokiem "chcę cię zabić", że może to zauważyć ktoś, kto parzy dość głęboko w jego oczy. 
- Jeśli masz o mnie takie zdanie to się nie przejmuj, więcej nie będę ci przeszkadzał, ale wiesz co? Jesteś taka sama jak inni, a myślałem, że jesteś inna, wyjątkowa. Myliłem się- cedzi zły i wychodzi, trzaskając drzwiami, a po moich policzkach zaczynają płynąć łzy, czuję się winna, musiałam tak zrobić. W poczuciu cholernych wyrzutów sumienia zrzucam kubek z blatu, który roztrzaskuje się na malutkie kawałki, gdy tylko styka się z podłogą, a sama oparta o blat siadam i zanoszę się płaczem. Dlaczego?

Na te wspomnienia po raz kolejny na moich policzkach pojawiają się łzy, jestem najgorszą osobą na świecie. Cały czas przed oczami mam jego piękne szmaragdowe tęczówki, ale nie tę złość, lecz żal i smutek. Nigdy nie sądziłam, że powiem mu coś takiego i, że w jego oczach zobaczę smutek, jakby po raz kolejny go ktoś zranił i to byłam ja. Przecież musiałam to zrobić, ale czemu czuję się cholernie winna.
- Leon...- łkam, nie jestem wstanie normalnie myśleć, nie jestem wstanie normalnie oddychać i teraz to ja nie jestem wstanie spojrzeć w swoje odbicie, bo czuję, że skrzywdziłam osobę, która była już skrzywdzona więcej niż powinna, a ja dołożyłam mu bólu. Nie znam go, a tak osądziłam...
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej.
Mam nadzieję, że podoba wam się 7.
Dzisiaj trochę inaczej...
Bardzo dziękuję wszystkim osobą, które skomentowały
wcześniejszy rozdział, jestem wam naprawdę wdzięczna.
Nie rozpisuje się, bo mam jutro test z chemii... 
I oczywiście jak zawsze czekam na wasze opinie ;)
Do następnego weekendu :*
PS Przepraszam, że taki krótki, ale miałam ciężki tydzień...

6 komentarzy:

  1. Violka pojechała po całości. Teraz będzie cierpiała. Już cierpi. Może i Leon jest jaki jest, ale coś musiało się kiedyś stać i dlatego taki jest. Osądziła go, a on wyszedł. Zostawił ją. Samą. Zapłakaną. Szybko się nie spotkają. A gdyby nawet to rozmowa nie będzie przyjemna.
    Zajebisty.
    Czekam na next :*
    Buziaczki :* ❤

    Maddy ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział zajebisty.
    Leon i te oczy. Bardzo smutne.
    Violka osądziła go.
    Czekam z niecierpliwością na next.
    Pozdrawiam Patty;*
    Buziaczki♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuuuddnny ;* dopiero odkryłam twojego bloga i muszę przyznać masz talent.
    Czekam na next ;*
    Pozdrawiam

    Tila;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne
    Violka coś ty narobiła
    Ty i ta twoja szczerość
    Kurde
    Nich Leon sam do niej przyjdzie i z nia porozmawia !

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajmie miejsce, wrócę jutro ;)

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*