poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Prolog

- Mamusia z tatusiem znowu się kłócą- mówi Viola do swojego starszego brata Fede.- Myślisz ze znowu będzie musiała uciekać?
- Nie martw się mała. Spróbuj zasnąć, dzisiaj nic się nie stanie.
- Ale proszę  powiedz mi czy dzisiaj tatuś znowu zbije mamę, czy mamusia będzie musiała uciekać?
Zmęczony chłopiec musiał uspokoić siostrę. Mała brązowowłosa zawsze martwiła się ale on wiedział ze jego 3 letnia siostra nie rozumie wiele. Po prostu dziewczynka się boi, a on jako starszy brat miał za zadanie pomóc małej. Te 2 lata różnicy czyniły go bardzo dorosłym i odpowiedzialnym za dwie kobiety ważne jego życiu mała brązowooką co człapała z anim jak wierny pies w wielkimi oczami i matkę, wiecznie przestraszoną kobietę, która gotowa była bronić dzieci jak lwica.
- Chodź do mnie, połóż się- chłopiec przytulił małą- Idź spać i nie martw się, ja będę blisko ciebie.
Nic się nie stanie.
Chłopiec wiedział co się stanie, tak było od początku od kiedy sięga jego pamięć, krzyk, płacz i strach. Te uczucia towarzyszyły mu na co dzień, to własnie one stały się jego ciągła wadą jego życia. Oby tata nie pił. Oby mama była bezpieczna…
- Co Ty sobie kurwa wyobrażasz, zamknij mordę! Jesteś zwykła szmatą, myślisz że jesteś coś warta?- usłyszał z dołu domu ojca.
- Nie krzycz dzieci już śpią, połóż się spać, napiłeś się, jutro porozmawiamy o wszystkim.- błagała spokojnie, lecz słuchać było w jej głosie, że cierpi.
- Jak śmiesz ty suko!- pięcioletni chłopiec usłyszał tylko dźwięk uderzenia i płacz kobiety. Znowu do samo, zapach alkoholu i płacz matki. Popatrzył na swoją siostrę, która niespokojnie spał  trzymając palca w buzi zwinięta w kłębuszek "Na szczęście mała zasnęła, nie będzie słyszała tego" pomyślał. Już wiedział, że ojciec wyjdzie na chwilę, bo zawsze tak robił. Nigdy chłopiec nie wiedział po co, ale tak się działo. Wtedy matka szybko przychodziła i dawała im całusy w policzek, myśląc, że śpią, i uciekała. Zawsze uciekała w to samo miejsce, na drzewo, wspinała się tak wysoko, że widziała jak jej mąż w furii niszczy wszystkie rzeczy jakie wpadają mu w ręce. Gdy widziała, że już śpi, wracała i otwierała pokój dzieci, a sama szła do swojego pokoju i zasypiała niespokojnym snem by po trzech godzinach snu wstać i zrobić śniadanie dla drania, aby uniknąć kłótni. Dzieci wstawały już gdy ojciec był w pracy.
- Mamusi, dzisiaj nie uciekałaś, prawda?- zapytała szatynka, a w oczach kobiety stanęły łzy. 
- Nie kochanie, wszystko było w porządku.- powiedziała i wzięła ją na kolana, zawsze tak mówiła, lecz dzieci i tak wiedziały swoje. Po śniadaniu wraz z dziećmi chodziła na zakupy i gotowała obiad. Poświęcała im tyle czasu ile tylko mogła. Wieczorem znów wracał ojciec i znów nachlany w trzy dupy, znów scenariusz się powtarzał, dzień w dzień. Póki Viola nie poszła do szkoły, wtedy Maria musiała jeszcze chodzić do pracy i chować pół wypłaty przed Germanem. Viola i Fede w szkole mieli miano dziwaków, nikt nie wiedział co się działo u nich w domu, czemu naszą te same ciuchy prawie non stop, dlaczego nigdy się nie uśmiechają. Radzili sobie "dobrze" jak można powiedzieć o dzieciach, które mają dziewięć i siedem lat. W domu to samo dzień w dzień, nie można spokojnie odrobić lekcji, zjeść obiadu, chyba, że nie ma ojca. Maria coraz bardziej zestresowana życiem, ale starała się dawać dzieciom co tylko mogła i nie okazywać tego, że przestaje istnieć. Gdy Fede miał czternaście lat zaczął się stawiać ojcu i chronić dwie kobiety najważniejsze jego życiu. Dwa lata później dzieje się okropna awantura, gdzie Maria zostaje oblana benzyną prze Germana, a w domu jest sama Viola. Budzi ją przeraźliwy krzyk matki, ta nie zastanawiając się szybko zbiega i wyrywa ojcu zapalniczkę z ręki.
- O ty suko jebana, ty szmato jakim kurwa prawem wtrącasz się ty kurwo.- każde to słowo ją bolało miała tylko czternaście lat.
- Nie pozwolę ci tak traktować mamy!- krzyknęła mu prosto w twarz za co została spoliczkowana z taka siłą, że upadła obok matki. Kobieta tylko krzyknęła, nie miała już siły. Violetta szybko wstała, co zdziwiło Germana.- I co czujesz się lepiej już mamę bijesz prawie codziennie, a Fede przynajmniej raz na tydzień, Właśnie uderzyłeś swoją córkę, już wszystkich, możesz sobie pogratulować!- uderzył ją z pięści w brzuch, skuliła się, lecz szybko uniknęła kolejnego ciosu. 
- Ty kurwo, szmato, suko jebana, pewnie jak twoja matka dajesz dupy komu popadnie.- to przelało czarę, nie dawała tak dłużej okłamywać swojej mamy. Wyprostowała się stanęła z nim twarzą w twarz, blisko, właśnie do domu wbiegł zdyszany Fede, a ona z całej siły kopnęła ojca w krocze. Ten tylko przeraźliwie krzyknął i skulił się. Rodzeństwo popatrzyło szybko na siebie i zabrali matkę do szpitala, oczywiście Fede musiał siedzieć za kierownica, mimo to, że nie miał prawa jazdy. German nie mógł ich dogonić. Właśnie siedzą na korytarzu i czekają, aż dostaną pozwolenie na wejście do sali, gdzie jest ich matka. Violetta ma zszyty policzek i wargę.
- Jak się odważyłaś?-  spytał w końcu szesnastolatek.
- Nie wiem, to się działo tak szybko, że nie wiem.- przyznała. Federico już nic nie mówił tylko ją przytulił, a ona wtuliła się w niego.
- Przepraszam czy to Federico i Violetta Castillo?- zapytał policjant. Oboje skinęli głowami. Wciągu następnych godzin zostali przesłuchani i znów pozwolona im czekać na pozwolenie wejście do sali matki.
~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak oto prezentuję się prolog.
Jest inny, bo mówi bardzo dużo o Violi, ale może i dobrze?
Nie wiem xD
Mam nadzieję, że podoba się wam.
Czekam na opinię next max za dwa tygodnie.
Do zobaczenia :*

3 komentarze:

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*