piątek, 9 stycznia 2015

Rozdziął 3 "Wszystko przez ciebie"

Dzisiaj kolejny dzień i znowu trzeba iść do szkoły. Po raz kolejny nie mogę znaleźć pasujących ciuchów, znów ubieram się w krótkie spodenki i luźną bluzkę. Pakuje się do torby i schodzimy z Cami coś zjeść jestem mega głodna. Podchodzimy do okienka i dostajemy swoje porcję i szybko jemy, po czym idziemy do szkoły. 

Tym razem Verdas przesadził, nie mam zamiaru słuchać jak obraża Cami.
- Co masz do Cami?- pytam energicznie wstając. Oczywiście Cami próbuje mnie powstrzymać, ale jak zawsze jej się to nie udaje.
- Widzę, że Castillo lubi się wcinać.- zakpił. 
- Cami to moja przyjaciółka, więc nie masz prawa jej obrażać!- krzyczę w jego stronę, a wokół nas robi się zbiegowisko.- Lepiej powiedz do mnie co do niej masz- dodałam. Kłóciliśmy się jeszcze sporo czasu.
- Co ja widzę, swoją ukochaną parę uczniów.- powiedział z sarkazmem pan Dixon, nikt go nie lubi. Już chcieliśmy co powiedzieć, ale nam przewał.- Nie obchodzą mnie wasze tłumaczenia, dziś po lekcjach zostajecie dwie godziny u mnie w sali.- powiedział głupio się szczerząc.- A teraz proszę się rozejść.- powiedział, a ja tylko syknęłam w stronę Verdas'a "Wszystko przez ciebie" i odeszłam. Przez resztę lekcji nie mogłam się skupić, nie moja wina, że przez Verdas'a muszę siedzieć w kozie, w której nigdy nie byłam. No dobra w drugiej klasie byłam nawet często, ale też przez Verdas'a. Najchętniej poszłabym do domu i olała tą kare, ale wiem, że jak chodzi o Dixon'a to pogorszy moją sytuację. Po skończonych zajęciach pożegnałam się z dziewczynami i poszłam pod salę od chemii. Wyjęłam z torby telefon i słuchawki i rzuciłam nią o ścianę. Oczywiście zaczęłam słuchać muzyki, nagle przyszedł Verdas położył torbę na parapecie przede mną i wpatrywał się w coś, tylko nie wiem co. Po chwili poczułam straszy smród fajek od niego. Myślałam, że nie wytrzymam tego smrodu. Na szczęście zadzwonił dzwonek na lekcje, chce mieć to już za sobą. Po chwili przychodzi pan Dixon i wpuszcza nas do sali, ja siadam i pierwszym rzędzie, a on w ostatnim, nauczyciel bierze od nas telefony. Siada przy biurku i dziwnie się na nas patrzy. 
- Panie Verdas, niech się pan przysiądzie do koleżanki.- powiedział, ale doskonale wiedział, że się nienawidzimy, poza tym oboje krzyknęliśmy "nie" w tym samym momencie.- Widzicie, jaka zgrana z was dwójka.- powiedział sarkastycznie. Niestety ten nauczyciel bardzo lubi nam "dokoczać", czyli sadzać i porównywać nas (całą klasę), sądzi wtedy, że nie będziemy gadać. Więc chcąc nie chcąc Verdas musiał usiąść obok mnie. Oczywiście odsunęłam się na krześle jak to było najbardziej możliwe. Wyciągnęłam kartkę i zaczęłam coś rysować, zawsze tak robię (przelewam swoje uczucia na papier). Po jakiś 10 minutach nauczyciel wyszedł z klasy, zawsze tak robią. Niestety zostałam sama z Verdas'em i tak nie gadamy ze sobą, więc nikt się nie martwi, że będziemy za dobrze się bawić w kozie, bardziej się martwią czy się nie pozabijamy, ale jakoś nam wierzą. Nawet bym go kijem nie dotknęła. Od kilku minut czuję, że się na mnie patrzy.
- Co?- pytam wreszcie nie wytrzymując. A on tylko kiwa głową, że nic. Przewracam teatralnie oczami i kontynłuje wcześniejsze zajęcie. 

Wreszcie w "swoim" pokoju, oczywiście mogłam liczyć na Cami, która wzięła porcję obiadu dla mnie i schowała w pokoju. Zjadłam sobie zimnie, ale nie przeszkadzało mi to za bardzo. Pogadałam z Cami i Fran, szkoda mi ich, że mają problemy ze swoimi chłopakami. Znaczy ja do Brodweya nie mam za bardzo zaufania, ale jeśli kocha Cami cieszę się szczęściem mojej przyjaciółki. Ale Marco wydaje się miły i normalny, nie wiem czemu kłócą się z Fran.

3 miesiące później:
Właśnie jest sobota i z Fran wychodzimy na zakupy. Cami z Brodwey'em nie gadają ze sobą od miesiąca i dobrze zasługuje na lepszego. A Fran jest... właśnie z Fran i Marco nie wiadomo do końca, w sumie to oni sami nie wiedzą. Właśnie jestem z laskami w centrum. A no i bym zapomniała, Fede powiedział mi, że podoba mu się Ludmiła. Masakra, obiecałam, że nikomu nie powiem, ale ja nie wiem czemu. Verdas zrobił się jeszcze bardziej denerwujący, niż wcześniej. Dziewczyny poszły do sklepu, a ja do nich dochodziłam, gdy w padłam na kogoś.
Dzięki za dwa komentarze pod wcześniejszym rozdziałem, wiem, że ten mi nie wyszedł, ale na początku to była trochę inna historia. Mam nadzieję, że pod tym rozdziałem też będą przynajmniej dwa komentarze. No i wczoraj dowiedziałam się, że jadę na EuroWeek w czerwcu i nie mogłam się skoncentrować na pisaniu rozdziału. Następny niebawem. 
Pozdro ~Julia~

1 komentarz:

  1. Super!!!
    jestem ciekawa na kogo wpadła Vilu może to Leon
    czekam na next :)
    ~Lodo :*~

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*