wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 2 „Czemu zawsze ja?”


- Poczekaj.- mówię naglę i odsuwam się od niego, nie stać mnie na to. Nie chce tego pocałunku, boję się, boję się, że znowu coś poczuję i … STOP Castillo! Nic nie poczujesz do tego dupka. Zranił cię pamiętasz?! Więc nie jesteś w tanie znowu się w nim zauroczyć.- Może najpierw zaśpiewamy.- to też ledwo przechodzi przez gardło, a on tylko kiwa twierdząco głową. On zaczyna śpiewać piosenkę, a ja po chwili dołączam do niego i kończymy razem „tu voz”. Po czym przybliżamy się do siebie, on łapie mnie w talii i przyciąga do siebie, a ja nic stoję, tak blisko niego, aż on mnie całuje. Po raz pierwszy całuję się z kimś i to jeszcze z moim wrogiem. To mój pierwszy pocałunek i nie ukrywam, że jest mi nawet... przyjemnie. To ja pierwsza odsuwam się od niego i robie krok w tył, on robi to samo i cisza…
- I.- przezywa ciszę i drapie się z zakłopotaniem po głowie.
Nie wiem co powiedzieć. Nic nie poczułam yeah! Widzisz Vils nie trzeba było się, aż tak martwić.- To co idziemy do klasy?- pytam już pewniejsza.
- Tak.- tylko tyle może powiedzieć. Co mu się dzieje? Halo Viola co Cie to??? Mówi szybko moja podświadomość. Tylko wzruszyłam ramionami i weszłam do klasy, a za mną Verdas. Wszyscy się na nas patrzyli.
-Dobra, to co śpiewacie?- pyta nauczycielka, a my kiwamy twierdząco głową. Weszliśmy na scenę i zaśpiewaliśmy tak jak w schowku. Znów złapał mnie w talii i przyciągną, moje ręce tym razem dla pokazu na jego barkach. Bezmyślnie oddałam pocałunek i tym razem przerwały nam brawa pani. Szybko się od siebie odsunęliśmy. Moje usta były gorące.
- Widzę, że się wczuliście i dobrze.- powiedziała uśmiechnięta.- Dobrze macie po 6 za to, że się wczuliście. OK, teraz Maxi i Ludmiła.- usiadłam koło Cami i Fran, a one patrzyły na mnie.
- I jak, wszystko w porządku?- pyta mnie Fran.
- Dziewczyny nie uwierzycie.- powiedziałam, a one spojrzały na mnie, żebym już mówiła.- Nic nie poczułam.- powiedziałam z uśmiecham na ustach, a dziewczyny zaczęły piszczeć ze szczęścia, bo pamiętają jak przeżywałam to, że Verdas był dla mnie oschły. Gdy Maxi przyszedł do nas miał minę jakby musiał pocałować lamę, a nawet nie musiał się całować z tym plastikiem.- No i jak Maxi śpiewało Ci się z plastikiem?- zrobił minę mówiącą nam wszystko, a my zaczęłyśmy się śmiać.
- Lepiej nie pytaj, czemu zawsze ja muszę z nią być w parze?!- zaczął rozpaczać nad sobą.- A tobie Vils, jak Ci się całowało z LEÓN’EM?- tak podkreślił tem ostatni wyra, że zaczęłam się śmiać.
- Lepiej nie pytaj, czemu zawsze ja?!- zacytowałam Maxi’ego, a ten wpadł w nieopanowany śmiech. Nagle zadzwonił dzwonek a przerwę, mamy to dobrodziejstwo, że każda przerwa ma 30 minut.- To co Restó?- to nasz bar należący do starszego brata Fran. Wszyscy przytaknęli oprócz Fran- Fran, czemu nie chcesz?- zapytałam, jak już wszyscy poszli.
- Bo nie mam ochoty.- powiedziała smutna.
- A tak naprawdę, chodzi o Marko?- zapytałam.
- Tak.- przyznała smutna.
- Trudno i tak idziesz.- powiedziałam jej. Chcąc ją rozśmieszyć dodałam- To ja powinnam się smucić, pocałowałam Verdas’a.- po czym zrobiłam bardzo śmieszną minę obrzydzenia.
- Ty zawsze umiesz mnie podnieś na duchu.- wyznaje po chwili. Idziemy do Restó?- pyta mnie, a ja kiwam twierdząco głową, na szczęście idziemy tam tylko 2 minuty. Gdy doszliśmy do reszty zamówiliśmy soki i usiedliśmy przy stoliku. W między czasie wpadliśmy na pomył, żeby zaśpiewać. Więc ja Cami , Fran  i Maxi zaczęliśmy śpiewać Cami i Fran śpiewały, a ja i Maxi rapowaliśmy. Nauczyłam się rapować gdy byłam mała, bo pamiętam, że tata zawsze chciał mnie nauczyć, więc dla niego się nauczyłam, już w domu dziecka. Ale też umiem śpiewać i nie wszyscy wiedzą, że rapuje, tylko moi przyjaciele. Po około 10 minutach ruszyliśmy do Stud!a, gdy byliśmy na miejscu wzięliśmy swoje instrumenty, moim jest keyboary, ale szkolny i gitara akustyczna, którą dostałam dwa lata temu od Fran. Wracając do szkoły zabrałam gitarę, która nie mieściła się w szafce i była w Sali od grania na ścianie z podpisem Violetta Castillo, ale w ym roku była wyżej i nie mogłam dosięgnąć. Gdy po raz dziesiąty próbowałam sięgnąć do niej, nagle ktoś staną za mną, ten ktoś był wyższy ode mnie i pachniał przepięknymi perfumami, to był jakiś chłopak. Gdy ściągną gitarę odwróciłam się w jego stronę i zauważyłam Leóna. Nie myśląc długo Wyrwałam my swoją gitarę z nadrukowanym kwiatem.
- Nie trzeba było.- syczę w jego stronę.
- Ale nie dałabyś sobie nie poradziła.- uśmiechną się. Wow co z nim jest?
- Odwal się Verdas.- mówię do niego z pogardą.- Idź sobie do swoich plastików, a mi daj spokój. Przecież jestem tylko biedną sierotą, bez tony tapety i wiesz co? Chyba nie zgadniesz, dobrze mi z tym.- wykrzyczałam na niego i odeszłam zostawiając go zdziwionego. Gdy dziewczyny mnie zobaczyłyod razu mnie zapytały.
- Co jest Vils? Czemu jesteś zła?- one mnie tak dobrze znają, a ja je nie mamy przed sobą tajemnic, bo znamy się na wylot.
- Ten dupek mnie wkurzył.- powiedziałam szybko, bo wiedziałam, że nie odpuszczą.
- A co zrobił tym razem?- yyy… no właśnie, co on zrobił? Nic. To ja na niego nawrzeszczałam.
-Nie ważne.- wyminęłam się odpowiedzi i na szczęście zadzwonił dzwonek.- to co idziemy?- a one tylko przytaknęły.
- Witajcie. Jak wam minęły wakacje? Mam nadzieję, że dobrze.- powitał nas z radością Beto.- Dobra z tego co widzę nadal dużo z was gra na gitarze. Violetta na czym ty jeszcze grasz.- zapytał nagle nauczyciel.
- Na keyboardzie.- szybko odpowiadam.
-Wspaniale. Ty, Maxi, Andres i León tworzycie zespół przez cały rok, tylko rapowy i ty też śpiewasz, wiem, że umiesz rapować. Fran, Camila i ty, jeszcze jeden zespół, ale już taki jak zdecydujecie, reszta się dowie jak przeczyta kartkę wywieszoną na drzwiach. A i każdy jest w jakimś ducie. Te zespoły tyczą się nie tylko zajęć z grania, ale duety też tańca, zespoły zajęcia z Pablo i inne, czego też dowiecie się na inny zajęciach. Już mieliście zajęcia śpiew, więc tak jak dzisiaj śpiewaliście, jesteście cały rok jako duet.- wszyscy zaczęli marudzić.
- Nie ja muszę cały rok z Verdas’em grać.- powiedziałam z obrzydzeniem.
- A ja z super głupią.- zaśmialiśmy się. Lekcja minęła dość szybko. Kolejne były zajęcia z Pablo. Pewnie będzie coś z zaufania. Wchodzimy do klasy i siadamy na krzesłach.
- Witajcie! Jak minęły wam wakacje?- zapytał głosem pełnym energii.- Dobrze to może jakieś ćwiczenia z zaufania? OK. Wszyscy znacie już swoje par?- każdy przytaknął, niestety ja z Leónem.- w takim razie to co zawsze.- gdy to powiedział, każdy ruszył do swojej pary i zaczął ćwiczyć. Ta lekcja dłużyła mi się strasznie. Kolejna i ostatnia wreszcie to zajęcia z tańca. Wszyscy zaczęli się rozciągać. Okazało się, że mam miesiąc na stworzenie układu w duecie, oczyście ja z Ver… Leónem. Violka co Ci się dzieje? Już po raz drugi powiedziałaś na Verdasa, León?! Znów moja podświadomość. Jesteśmy już w „domu” a mi się przypomina. Jak ja tego nie lubię.
- Podobasz mi się.- mówię.
- Wybacz mała jesteś za brzydka, może nie będę cię, aż tak ranił nie jesteś w moim stylu.- mówi śmiejąc się.
-Niech zgadnę dla tego, że mam aparat i okulary i dla tego, że jestem biedna?- pytam płacząc.
-Ej wszyscy słuchajcie sierota się we mnie zabujała.- zakpił i wszyscy to usłyszeli, uciekłam.
Od tamtej pory nienawidzę Verdas’a. 
Mam nadzieję, że podobają wam się opowiadania. Już drugi rozdział. Mam nadzieję na chociaż jeden komentarz, dzięki czemu rozdział będzie szybciej. 

2 komentarze:

  1. Super tylko szkoda że Viola nie lubi Leona :(
    Czekam na next
    Życzę dużo weny :)
    ~Lodo~

    OdpowiedzUsuń
  2. hej
    super rozdział
    dawaj szybko next
    ~ susi:*:*:*

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*