-
Poczekaj.- mówię naglę i odsuwam się od niego, nie stać mnie na to. Nie chce
tego pocałunku, boję się, boję się, że znowu coś poczuję i … STOP Castillo! Nic
nie poczujesz do tego dupka. Zranił cię pamiętasz?! Więc nie jesteś w tanie
znowu się w nim zauroczyć.- Może najpierw zaśpiewamy.- to też ledwo przechodzi
przez gardło, a on tylko kiwa twierdząco głową. On zaczyna śpiewać piosenkę, a
ja po chwili dołączam do niego i kończymy razem „tu voz”. Po czym przybliżamy
się do siebie, on łapie mnie w talii i przyciąga do siebie, a ja nic stoję, tak blisko niego, aż on mnie całuje. Po raz pierwszy całuję się z kimś i to jeszcze z moim wrogiem. To mój pierwszy pocałunek i nie ukrywam, że jest mi nawet... przyjemnie. To ja pierwsza odsuwam się od niego i robie krok w tył, on
robi to samo i cisza…
- I.- przezywa ciszę i drapie się z zakłopotaniem po głowie.
Nie wiem co powiedzieć. Nic nie poczułam yeah! Widzisz Vils nie trzeba było
się, aż tak martwić.- To co idziemy do klasy?- pytam już pewniejsza.
- Tak.-
tylko tyle może powiedzieć. Co mu się dzieje? Halo Viola co Cie to??? Mówi
szybko moja podświadomość. Tylko wzruszyłam ramionami i weszłam do klasy, a za
mną Verdas. Wszyscy się na nas patrzyli.
-Dobra, to
co śpiewacie?- pyta nauczycielka, a my kiwamy twierdząco głową. Weszliśmy na
scenę i zaśpiewaliśmy tak jak w schowku. Znów złapał mnie w talii i przyciągną,
moje ręce tym razem dla pokazu na jego barkach. Bezmyślnie oddałam pocałunek i tym razem przerwały
nam brawa pani. Szybko się od siebie odsunęliśmy. Moje usta były gorące.
- Widzę, że
się wczuliście i dobrze.- powiedziała uśmiechnięta.- Dobrze macie po 6 za to,
że się wczuliście. OK, teraz Maxi i Ludmiła.- usiadłam koło Cami i Fran, a one
patrzyły na mnie.
- I jak,
wszystko w porządku?- pyta mnie Fran.
-
Dziewczyny nie uwierzycie.- powiedziałam, a one spojrzały na mnie, żebym już
mówiła.- Nic nie poczułam.- powiedziałam z uśmiecham na ustach, a dziewczyny
zaczęły piszczeć ze szczęścia, bo pamiętają jak przeżywałam to, że Verdas był
dla mnie oschły. Gdy Maxi przyszedł do nas miał minę jakby musiał pocałować
lamę, a nawet nie musiał się całować z tym plastikiem.- No i jak Maxi śpiewało
Ci się z plastikiem?- zrobił minę mówiącą nam wszystko, a my zaczęłyśmy się
śmiać.
- Lepiej
nie pytaj, czemu zawsze ja muszę z nią być w parze?!- zaczął rozpaczać nad
sobą.- A tobie Vils, jak Ci się całowało z LEÓN’EM?- tak podkreślił tem ostatni
wyra, że zaczęłam się śmiać.
- Lepiej
nie pytaj, czemu zawsze ja?!- zacytowałam Maxi’ego, a ten wpadł w nieopanowany
śmiech. Nagle zadzwonił dzwonek a przerwę, mamy to dobrodziejstwo, że każda
przerwa ma 30 minut.- To co Restó?- to nasz bar należący do starszego brata
Fran. Wszyscy przytaknęli oprócz Fran- Fran, czemu nie chcesz?- zapytałam, jak
już wszyscy poszli.
- Bo nie
mam ochoty.- powiedziała smutna.
- A tak
naprawdę, chodzi o Marko?- zapytałam.
- Tak.-
przyznała smutna.
- Trudno i
tak idziesz.- powiedziałam jej. Chcąc ją rozśmieszyć dodałam- To ja powinnam
się smucić, pocałowałam Verdas’a.- po czym zrobiłam bardzo śmieszną minę
obrzydzenia.
- Ty zawsze
umiesz mnie podnieś na duchu.- wyznaje po chwili. Idziemy do Restó?- pyta mnie,
a ja kiwam twierdząco głową, na szczęście idziemy tam tylko 2 minuty. Gdy
doszliśmy do reszty zamówiliśmy soki i usiedliśmy przy stoliku. W między czasie
wpadliśmy na pomył, żeby zaśpiewać. Więc ja Cami , Fran i Maxi zaczęliśmy śpiewać Cami i Fran
śpiewały, a ja i Maxi rapowaliśmy. Nauczyłam się rapować gdy byłam mała, bo
pamiętam, że tata zawsze chciał mnie nauczyć, więc dla niego się nauczyłam, już
w domu dziecka. Ale też umiem śpiewać i nie wszyscy wiedzą, że rapuje, tylko
moi przyjaciele. Po około 10 minutach ruszyliśmy do Stud!a, gdy byliśmy na
miejscu wzięliśmy swoje instrumenty, moim jest keyboary, ale szkolny i gitara
akustyczna, którą dostałam dwa lata temu od Fran. Wracając do szkoły zabrałam
gitarę, która nie mieściła się w szafce i była w Sali od grania na ścianie z
podpisem Violetta Castillo, ale w ym roku była wyżej i nie mogłam dosięgnąć.
Gdy po raz dziesiąty próbowałam sięgnąć do niej, nagle ktoś staną za mną, ten
ktoś był wyższy ode mnie i pachniał przepięknymi perfumami, to był jakiś
chłopak. Gdy ściągną gitarę odwróciłam się w jego stronę i zauważyłam Leóna.
Nie myśląc długo Wyrwałam my swoją gitarę z nadrukowanym kwiatem.
- Nie
trzeba było.- syczę w jego stronę.
- Ale nie
dałabyś sobie nie poradziła.- uśmiechną się. Wow co z nim jest?
- Odwal się
Verdas.- mówię do niego z pogardą.- Idź sobie do swoich plastików, a mi daj
spokój. Przecież jestem tylko biedną sierotą, bez tony tapety i wiesz co? Chyba
nie zgadniesz, dobrze mi z tym.- wykrzyczałam na niego i odeszłam zostawiając
go zdziwionego. Gdy dziewczyny mnie zobaczyłyod razu mnie zapytały.
- Co jest
Vils? Czemu jesteś zła?- one mnie tak dobrze znają, a ja je nie mamy przed sobą
tajemnic, bo znamy się na wylot.
- Ten dupek
mnie wkurzył.- powiedziałam szybko, bo wiedziałam, że nie odpuszczą.
- A co
zrobił tym razem?- yyy… no właśnie, co on zrobił? Nic. To ja na niego
nawrzeszczałam.
-Nie
ważne.- wyminęłam się odpowiedzi i na szczęście zadzwonił dzwonek.- to co
idziemy?- a one tylko przytaknęły.
- Witajcie.
Jak wam minęły wakacje? Mam nadzieję, że dobrze.- powitał nas z radością Beto.-
Dobra z tego co widzę nadal dużo z was gra na gitarze. Violetta na czym ty
jeszcze grasz.- zapytał nagle nauczyciel.
- Na
keyboardzie.- szybko odpowiadam.
-Wspaniale.
Ty, Maxi, Andres i León tworzycie zespół przez cały rok, tylko rapowy i ty też
śpiewasz, wiem, że umiesz rapować. Fran, Camila i ty, jeszcze jeden zespół, ale
już taki jak zdecydujecie, reszta się dowie jak przeczyta kartkę wywieszoną na
drzwiach. A i każdy jest w jakimś ducie. Te zespoły tyczą się nie tylko zajęć z
grania, ale duety też tańca, zespoły zajęcia z Pablo i inne, czego też dowiecie
się na inny zajęciach. Już mieliście zajęcia śpiew, więc tak jak dzisiaj
śpiewaliście, jesteście cały rok jako duet.- wszyscy zaczęli marudzić.
- Nie ja
muszę cały rok z Verdas’em grać.- powiedziałam z obrzydzeniem.
- A ja z
super głupią.- zaśmialiśmy się. Lekcja minęła dość szybko. Kolejne były zajęcia
z Pablo. Pewnie będzie coś z zaufania. Wchodzimy do klasy i siadamy na
krzesłach.
- Witajcie!
Jak minęły wam wakacje?- zapytał głosem pełnym energii.- Dobrze to może jakieś
ćwiczenia z zaufania? OK. Wszyscy znacie już swoje par?- każdy przytaknął,
niestety ja z Leónem.- w takim razie to co zawsze.- gdy to powiedział, każdy
ruszył do swojej pary i zaczął ćwiczyć. Ta lekcja dłużyła mi się strasznie.
Kolejna i ostatnia wreszcie to zajęcia z tańca. Wszyscy zaczęli się rozciągać.
Okazało się, że mam miesiąc na stworzenie układu w duecie, oczyście ja z Ver…
Leónem. Violka co Ci się dzieje? Już po raz drugi powiedziałaś na Verdasa,
León?! Znów moja podświadomość. Jesteśmy już w „domu” a mi się
przypomina. Jak ja tego nie lubię.
- Podobasz mi się.- mówię.
- Wybacz mała jesteś za brzydka,
może nie będę cię, aż tak ranił nie jesteś w moim stylu.- mówi śmiejąc się.
-Niech zgadnę dla tego, że mam
aparat i okulary i dla tego, że jestem biedna?- pytam płacząc.
-Ej wszyscy słuchajcie sierota się
we mnie zabujała.- zakpił i wszyscy to usłyszeli, uciekłam.
Od tamtej
pory nienawidzę Verdas’a.
Mam nadzieję, że podobają wam się opowiadania. Już drugi rozdział. Mam nadzieję na chociaż jeden komentarz, dzięki czemu rozdział będzie szybciej.
Super tylko szkoda że Viola nie lubi Leona :(
OdpowiedzUsuńCzekam na next
Życzę dużo weny :)
~Lodo~
hej
OdpowiedzUsuńsuper rozdział
dawaj szybko next
~ susi:*:*:*