niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 4 "To co?"

Już się szykuję na nie przyjemne spotkanie z podłogą, ale nie wiem czemu to się nie dzieję, dopiero po chwili oriętuję się, że ten ktoś mnie złapał. Spojrzałam i ujrzałam Fede. Od razu pomógł złapać mi równowagę. 
- Przepraszam, Violu nie zauważyłem Cię.- zaczyna się tłumaczyć mój przyjaciel.
- Fede spoko.- przerywam mu.- A co się stało, że jesteś taki zamyślony.- pytam, a na jego twarzy widzę... rumieńce?- Fede się zakochał!- zaczęłam krzyczeć w kółko, a on błagał mnie, żebym przestała. Więc dla przyjaciela przestałam.
- To co? Dawno nie gadaliśmy, idziemy na zakupy i pogadać?- pyta mnie, na co się zgadzam. Od zawsze chodziłam z Fede na zakupy i do kawiarni pogadać i obgadywać innych ludzi, przy nim czuję się jak przy bracie. Napisałam tylko sms'a do dziewczyn o moich zamiarach i poszłam dalej z przyjacielem. Jak zawsze świetnie się bawiliśmy, potem poszliśmy do kawiarni jak zawsze podzieliliśmy się swoimi problemami. Gdy nagłe zauważyłam Verdas'a z jaką niunią, oczywiście całowali się. Nie ukrywam zabolało, szybko powiedziałam Fede, żebyśmy poszli dalej, on się odwrócił i zobaczył to co ja. Chyba zrozumiał, że coś czuję jeszcze do Verdas'a, ale to prawda. Szybko wstał, zapłacił i przytulił, to dziwne, bo Fede nie jest moją rodziną, a jednak czuję, jakby byliśmy nią. 
- A jeszcze ktoś wie?- pyta nagle, wiem o co chodzi, ale wolę trochę poudawać.
- Ale co?- pytam tym samym tonem co on.
- Że ciągle czujesz coś to... tego debila.- mówi bardzo poważnie.
- Nie i wolę, żeby tak zostało. Poza tym jakie to ma znaczenie.- pytam.
- Takie, że jak się komuś wygadasz co czujesz do innych, to będzie Ci łatwiej.- powiedział zamyślony.
- Dobrze, to ja pogadam z tobą o swoich uczuciach, a potem powiesz w kim się zakochałeś.- powiedziałam pewna siebie.
- Dobrze. Tylko to wszystko zostaje między nami.- mówi szybko, a ja się zgadzam.- Więc nie wiem czemu ciągle czuję coś do Vrdas'a. Wiem, że jest okropny i fałszywy, ale nie wiem czemu coś mnie ciągnie do niego.- powiedziałam na jednym wdechu.
- Ja zabujałem się w... Ludmile.- powiedział cicho.- Ale nie taki plastik jak w szkole, nikt nie wiem, że mieszkam blisko niej i często widzę ją bez tej tapety, widzę jaka ona jest w stosunku do innych. I nie wierzę, że to ta Ludmiła, ale też mnie coś do niej ciągnie.- wiedziałam, że Fede mówi poważnie, przez tyle czasu ile się znamy Fede tylko mi mówił o swoich problemach i uczuciach. Resztę dnia spędziliśmy jeszcze lepiej bo śpiewaliśmy w parku, zawsze śpiew nas rozbawiał, pocieszał. Nagle gdy siedzieliśmy już cicho, obaczyliśmy Ludmiłę rzeczywiście, jest inna, piękniejsza i milsza, co ja mówię ona jest przemiła, gdy nas zauważa chce odejść, lecz ja ją wołam i idę w jej stronę, przez co ona robi to co ja.
- Hej.- wita się nieśmialę.
- Hej, czemu jesteś inna w szkole?- pytam prosto z mostu.
- Bo boję się, że wszyscy będą się śmiać, że noszą luźne ubrania, nie maluję się i jestem miąła dla innych.- wyznaję.
- Wierz mi my nie będziemy się śmiać z tego, że jesteś wspaniałą osobą. Więc jak byś chciała powakaz w szkole prawdziwą siebie, pamiętaj, że możesz na nas liczyć.- powiedziałam a ona uśmiechnęła się tylko i podziękowała, poszliśmy jeszcze na spacer i zrozumiałam, że Ludmiła jest taka sama jak ja.
- To co może się jurto spotkamy?- zapytała mnie nie pewnie.
- Tak jasne, trzymaj to mój numer telefonu, zadzwoń lub napisz to się dogadamy co do jutra, bo już muszę iść, bo Cami się już pewnie martwi.- pożegnałyśmy się przytuleniem i poszłyśmy w swoje strony. 

Weszłam do pokoju, a tam cała nasza paczka.
- Siema.- mówię, a oni patrzą w moją stronę.
- Czemu Cię tak długo nie było?- pyta mnie Fran.
- Byłam z Ludmiła na spacerze.- wszyscy na mnie patrzą ze zdziwieniem, tylko Fede oprócz zdziwienia ma w oczach jeszcze radość.- Wiecie, że ona jest taka jak my, tylko ona potrzebuję pomocy, żeby to okazać.- oczywiście nie obyło się bez sprzeczki o to. Ale ostatecznie ja z Fede wygraliśmy i stwierdziliśmy, że damy szanse Ludmile. 

Od kiedy tam tej pory miną już miesiąc z Lu świetnie się dogadujemy wreszcie pokazała prawdziwą siebie. Oczywiście tan debil Verdas stwierdził, że to żałosne, ale ja stanęłam w obronie Lu i znowu koza, ale tym razem z Gregorio.
Zamiast siedzieć w kozie mam tydzień na zrobienie układu z Verdasem. To nie mozlie! Czemu ja?! Własnie ide do domu Verdasa, zacząc pracowac nad układem.
Hej, hej. Kolejny rozdział jak widzicie juz 4, wiem, ze pewnie was rozczarowałam, ze nie wpadła na Leosia, tylko na swojego przyjaciela. Nie przejmujcie sie, przeciez teraz musza wymyslic uklad. Moze sie cos wydarzy, a moze nie nic wam jeszcze nie powiem. Buziaczki. Czekam na wasze komentarze.

1 komentarz:

  1. Świetny blog ♥♥
    Dopiero dziś odnalazłam go a juz jestem zakochana :D
    Fedemiła ♥♥ Czekam juz tylko na Leonette :)
    Pozdrawiam...
    I czekam na next

    OdpowiedzUsuń

Gdy czytam jakikolwiek komentarz od was cieszę się jak małe dziecko. Przez co motywuje się do pisania opowiadani i staram się aby były co raz lepsze. DLA WAS! :*